Aleja Potępienia (recenzja)

Roger Zelazny zdecydowanie nie jest obcy fanom fantastyki. Wyraziści bohaterowie, niebagatelne pomysły i świetnie dobrane dialogi sprawiają, że ciężko odejść od jego powieści. Nie inaczej jest z Aleją Potępienia – historią o człowieku, który po prostu jechał.

Czorta Tannera poznajemy, kiedy to ucieka przed wymiarem sprawiedliwości. Łajdak, przestępca i degenerat ma poważne czyny na sumieniu oraz równie ciężki wyrok pozbawienia wolności. Jednak tylko on może dokonać niemożliwego – przejechać “Aleję Potępienia”, drogę dzieląca Kalifornię z Bostonem. Pasmo atmosferycznych anomalii, mutantów i asfaltowych gangów gotowych rozedrzeć na strzępy każdego, kto choćby odważy postawić na tam swoją nogę.

Aleja Potępienia to świetna powieść bazująca na dobrze skonstruowanych dialogach. Tanner raz jest treściwy w przekazywaniu swoich emocji, a innym razem lubi spojrzeć na wszystko z szerszej perspektywy, równocześnie nie pozostawia za wiele miejsca na domysły. Ludzie zbierają żniwo wyniszczającej wojny, a zdegradowana atmosfera, promieniowanie oraz ponure krajobrazy z nielicznymi enklawami ludzi, to jedynie wierzchołek góry, u dołu której rozciągają się jałowe panoramy.

Z początku łatwo odnieść wrażenie, że w otoczeniu głównego bohatera niewiele się dzieje. Jednak im dalej dociera protagonista, tym bardziej całość nabiera zupełnie nieprzewidywalnego charakteru. Postapokaliptyczna rzeczywistość stanowi tu jeden z wiodących elementów. Każdy kamień, każde stworzenie ma tu swoje miejsce i stanowi dopełnienie spuścizny, jaką ludzie zostawili przyszłym pokoleniom. Nie znajdziemy tutaj nieprawdopodobnych zjawisk czy nadnaturalnych zdarzeń. Świat stworzony przez Rogera Zelaznego jest bardzo minimalistyczny, ale równocześnie nieprzyjazny względem człowieka. Każda kolejna przeszkoda, nad którą pochyla się Czort wprawia w mniejsze lub większe osłupienie.

Pisarz w niezwykły sposób pokazuje, z jaką łatwością człowiek odnajduje się w obliczu ważnego zadania. Cele nas napędzają i sprawiają, że mino przeciwności idziemy na przód, czego idealnym przykładem staje się protagonista. Śledząc kolejne dzieje jego podróży “Aleją Potępienia” rozumiemy, dlaczego przewartościowuje swój światopogląd. Oczywiście dochodzi tu też złożoność pojedynczych epizodów, które w ten czy inny sposób dają bohaterowi do myślenia. Wszakże na każdym kroku pisarz przecina ścieżki Tannera z równie burzliwymi osobami. A patrząc na to przez pryzmat charakteru Tannera i jego egoistycznych wyborów, sytuacja szybko potrafi zmienić się w krwawe starcie, a innym razem w namiętne spotkanie.

Roger Zelazny ponownie udowadnia, że nie trzeba wiele, aby zrobić świetną powieść. Na raptem dwustu stronach zmieściła się krótka, ale oryginalna i ciekawa postapokaliptyczna wizja, która spokojnie mogłaby konkurować z popularnym dziś Metro, czy nieco starszym, ale kultowym Mad Maxem. Co ważne pisarz bardzo minimalistycznie kreśli nowy świat – nie wdaje się w szczegóły, ani nie zarzuca czytelnika ogromem informacji. Aleja Potępienia skupia się na wrażeniach i emocjach bohaterów, ukazując jak oni odbierają otaczającą ich rzeczywistość. Dla jednych jest to koniec, a dla innych dopiero początek.

 

aleja-potepienia-roger-zelazny-wypowiem-sieOcena: 9/10

Seria: Wehikuł czasu
Autor: 
Roger Zelazny
Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki

Wydawnictwo: Rebis
Stron: 208
Premiera: 28 maja 2019

 

 

 

Scythe

Dziękujemy wydawnictwu Rebis za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.