Anihilacja #1

Na album Anihilacja #1 od Egmontu składają się materiały z trzech oryginalnych serii komiksowych: Drax the Destroyer #1-4, Annihilation: Prologue i Annihilation: Nova #1-4, wspólnie tworząc ciężką i w dużej części niebyt zajmującą historię.

Zaczynając jednak od początku. Pierwsze cztery zeszyty (Drax the Destroyer #1-4) otwierające komiks Anihilacja z Draxem-niszczycielem w roli głównej, nie są zbytnio wciągające. Fabularnie historia rozwija się dość powoli, a dialogi i przygody bohaterów raczej się dłużą. Sam Drax został ukazany dość miałko, zarówno pod względem charakteru, jak i dialogów z jego udziałem. Jedynie jego walki z Braćmi krwi częściowo rekompensują mało zajmujące wydarzenia. Kolejny zeszyt Annihilation: Prologue, czyli właściwa opowieść rozpoczynająca historię tajemniczej armii zwanej falą Anihilacji w scenariuszu Keith Giffen nadal nie prezentuje się zbytnio intrygująco. Mamy do czynienia z kilkoma mniejszymi wątkami na początku oraz jednym dość obszernym, kiedy nieznana armada atakuje centralę Korpusu Nova. To tutaj również poznajemy kolejnych ważnych dla historii bohaterów, czyli Richarda Ridera z Ziemi, żołnierza KN oraz głównego agresora całej Anihilacji – Annihilusa.

Nie do końca jednak należy spisać album Anihilacja #1 na straty. Po pięciu wspomnianych zeszytach, przechodzimy w końcu do lepszej części historii, czyli zeszytów Annihilation: Nova#1-4, które mimo że na początku są mało efektowne, w końcówce świetnie rekompensują wcześniejsze słabsze zeszyty. Wydarzenia się zagęszczają, a całość wreszcie robi się interesująca.

Anihilacja #1 to album wymagający cierpliwości, wprowadzenie do całej historii, jakie zaserwowali Keith Giffen, Dan Abnett oraz Andy Lanning na przestrzeni kilku zeszytów jest dość długie i momentami nużące. Czytelnik ma do przyswojenia wiele mniejszych wątków, w tym szybkie zapoznanie z głównymi bohaterami. Co ciekawe mimo tego nie można powiedzieć, że całość nie jest przejrzysta czy chaotyczna, wręcz przeciwnie scenarzyści dość dobrze trzymają się głównej osi fabularnej i powoli wprowadzają w początki cyklu. Dodatkowo w zrozumieniu  poszczególnych organizacji, frakcji itp. pomocne są plansze w formie kartoteki Bazy Danych należących do Wszechumysłu Xandariańskiego, czyli kilkustronicowe wstawki przedstawiające opisy bohaterów: pochodzenie, stopie zagrożenia itp.

Równie nierówno prezentuje się strona rysunkowa. Z pewnością zeszytem najmocniej odbiegającym od reszty jest Annihilation: Prologue z rysunkami Kev Walker. Artysta posługuje się grubym wyraźnym konturem, zaś same sylwetki bohaterów momentami są lekko karykaturalne, a czasami nieproporcjonalne. Do tego zbyt mocno wszystko uszczegóławia, przez co rysunki pełne są czarnych plam zaburzających kolorystykę. Pozostałe zeszyty mają już zbliżony poziom solidności strony rysunkowej, odnotowując zarówno bardziej pobieżne i słabsze kadry, ale również kilka scen naprawdę dobrych i przyciągających oko. Wspomnę jeszcze, że jak na tak obszerny i ważny zbiór, dodatek w postaci alternatywnych szkiców okładek jest zwyczajnie za skromny.

Album Anihilacja #1 niestety mnie nie porwał. Przez pierwsze 2/3 komiksu fabuła rozwija się dość mozolnie, dopiero w końcówce można mówić o ciekawym zagęszczeniu akcji. Z racji, że jest to tom rozpoczynający historię Anihilacji można mu wybaczyć pewne dłużyzny i pobieżnie nakreślone epizody. Oby kolejne prezentowały już wyższy poziom.

Ocena: 5,5/10

Scenariusz: Keith Giffen, Dan Abnett, Andy Lanning
Rysunki: Mike Breitweiser, Scott Kolins, Kev Walker
Wydawnictwo: Egmont
Stron: 256
Premiera: styczeń 2017

 

 

 

Scythe

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.