(Recenzja) Anty-Monopoly

Monopoly to klasyka, o której słyszał chyba każdy. Większość miłośników tej serii widziała już wszystko, czyli prawie każdą wersję gry. Pojawiły się zarówno nawiązujące do znanych filmów i seriali, jak Gra o Tron albo Teoria Wielkiego Podrywu, czy korzystające z dorobku bajek (Disney’a, Pokemonów), oraz komiksów (The Walking Dead). A najlepsze jest to, że to dopiero wierzchołek góry lodowej. Przed Państwem Anty-Monopoly!

Kto nie grał w klasyczne Monopoly, ręka w górę!

My również skupimy się na nowej wersji Monopoly, tylko że mocniej związanej z ekonomiczno-nieruchomościowym rynkiem. W czym rzecz? W Anty-Monopoly gracze wcielają się w Przedsiębiorców albo Monopolistów. Od zwykłego Monopoly różni się przede wszystkim asymetrią jaka tworzy się pomiędzy grającymi jako Monopoliści a Przedsiębiorcami. Mówimy tu o nieco innym celu zwycięstwa, innych kosztach zakupu i sprzedaży miast czy strategii rynkowej.

Nie ma jednak obaw o brak balansu. Autorka gry i pomysłodawczyni Elizabeth Magie, współpracowała przy niej z Ralphem Anspachą (profesorem ekonomii),oraz Irvinem Hentzelą (profesorem matematyki). Tak więc chociaż Monopoliści i Przedsiębiorcy kierować będą się innymi zasadami to równowaga w drodze do zwycięstwa została zachowana. W grę zagramy już przy dwóch chętnych, ale maksymalnie może zasiąść do niej i sześć osób. Najlepiej jednak zawsze do zabawy zaprosić parzystą liczbę graczy.

Zaczynając rozgrywkę trzeba najpierw ustalić cel zwycięstwa:

  • w wariancie “A” wygrywa gracz, który wszystkich pozostałych graczy doprowadzi do bankructwa;
  • w wariancie “B” wygrywa najbogatszy Monopolista, gdy wszyscy Przedsiębiorcy zbankrutują, albo najbogatszy Przedsiębiorca, gdy wszyscy Monopoliści zbankrutują.

Oba warianty będą wymagały nieco innej strategi, oraz czasu rozgrywki. Dodatkowo nikt nie broni, aby na początku jedna grupa grała przeciw drugiej, tak aby utrudniać sobie osiągnięcie celu (mechanika na to pozwala). Trzeba jednak pamiętać, że pomimo “umownej” kooperacji w pewnej chwili, każdy powinien zadbać o własny interes.

Nic a nic się nie zmieniło… a może jednak?

Poza asymetrycznością jaką wprowadza Anty-Monopoly, sama rozgrywka aż tak bardzo nie różni od klasycznego Monopoly. Nadal ktoś musi wcielić się w Bankiera (osobę dodatkowo obsługującą bank), nadal dostajemy startowe pieniądze na początek (1500 €), nadal naszym zadaniem staje się kupowanie nieruchomości, oraz pomnażanie zysków i nadal startujemy na polu z napisem “START”. Pierwszy gracz wykonuje rzut kością, porusza swój pionek i w zależności od tego na jakim rodzaju pola stanie rozpatruje jego efekty: kupuje daną nieruchomość (lub nie), albo dociąga kartę (Monopolisty, Przedsiębiorcy), ewentualnie spełnia inne wymogi. Jeśli ktoś ma za sobą zabawę choć w jedną wersję Monopoly, to bez problemu zasiądzie do i tej rozgrywki.

Bardzo ciekawe jest zróżnicowanie kart. Dla Monopolistów często są to bonusy za (jak pisze karta) negatywne działania na rynku. Dla Przedsiębiorców odwrotnie. Takie drobne smaczki całkiem dobrze wpływają na klimat zabawy. Niestety jest to też jedna z niewielu rzeczy, które wprowadzają klimat agresywnego rynku.

Czy jest trudniej?

W samej grze mamy nieco zależności. Jedną jest zasada na jakiej Monopoliści i Przedsiębiorcy kupują i sprzedają nieruchomości. Troszkę łatwiej mają tu Przedsiębiorcy – domek mogą wznieść na każdej posiadanej ulicy. Monopoliści aby zbudować dom muszą w danym mieście mieć co najmniej dwie ulice. Co ważne zarówno Monopolista, jak i Przedsiębiorca pobierze różne opłaty, kiedy na jego nieruchomości stanie inny gracz (wszystko jednak wypisane jest na karcie własności danej lokacji, nie trzeba więc specjalnie zastanawiać się czy liczyć kwotę). Łatwiej mają tu Monopoliści bowiem oni pobierają podwójny czynsz względem Przedsiębiorców. Ale na przykład Monopolista nie może budować domów na trzeciej ulicy w zmonopolizowanym przez siebie mieście (czyli posiada karty tytułu własności wszystkich trzech ulic).

Różnice widoczne są też w ilości wznoszonych mieszkań. Przedsiębiorcy muszą zbudować cztery domy, zanim piąty wymienią na hotel – Monopoliści tylko trzy. Takich, wspomnianych wcześniej i jeszcze innych, reguł jest sporo. Przez co ciężko przy pierwszych partiach stwierdzić, kto ma łatwiej. Wszystko zależy od nastawienia, odrobiny sprytu i współgraczy. Czasami łatwiej dogadać się w towarzystwie i objąć wspólną strategię (mamy tu dość dużo swobody), a innym razem znacznie trudniej ugrać coś na wspólnym polu.

Główne założenia rozgrywki znajdziecie tu (instrukcja udostępniona przez wydawcę). Nasz unboxing z kolei zobaczycie tu.

Raczej dla miłośników

Wizualnie Anty-Monopoly jest nieco słabsze, niż swoi bardziej wymyślni bracia. Grafikę z powodzeniem określić można mianem “sterylnej”. Czyli białe tło, brak soczystych kolorów, dodatkowych illustracji, oraz uproszczona ikonografia. Oczywiście kształt planszy, rozmieszczenie pól ruchu (na obwodzie kwadratu) pozostały niezmienne i pod tym względem wszystko nawiązuje do pierwowzoru. 

 

Gra chociaż, jak to Monopoly jest całkiem fajna, to jednak ta wersja wyjątkowo skierowana jest do miłośników samego Monopoly, jak i szukających nieco innej tematyki niż s-f, superhero, anime, serial, fantasy, itp. Czuć tu wpływ ekonomiczny i nie każdemu spodoba się granie na rynku nieruchomości. W dodatku asymetryczność rozgrywki również znajdzie, albo i nie znajdzie swoich miłośników. Dlaczego? Niby gra jest wyważona, ale na przykład Monopoliści mają znacznie łatwiejsze wejście do gry. Z kolei Przedsiębiorcy lepiej poradzą sobie w bardziej zaawansowanej rozgrywce.

Liczba graczy? Cztery to absolutne minimum, aby poczuć nieco rywalizacji. Przy mniejszej grupie ciężko w ogóle na wzajemną interakcję. Musi upłynąć nieco czasu zanim obaj gracze zaczną wchodzić sobie w drogę. Z kolei przy sześciu jest nawet fajnie, ale tworzy też to chaos, w którym łatwo o spory i niedopowiedzenia. A to znacznie już obniża wrażenia z gry.

Ostatecznie jednak Anty-Monopoly niczym mnie nie zainteresowało. Jasne, gra wprowadza trochę nowości i jeśli ktoś chce odpocząć od standardowej wersji i jej wariacji, to będzie w porządku. Ale nie jest to tytuł, do którego często będzie się wracało. Jeśli podczas pierwszej partii nie trafimy w swój styl gry (czyli Monopolistę, albo Przedsiębiorcę), trudno później przekonać się do samej gry.

 

Ocena: 5,5

Mechanika: Ralph Anspach
Liczba graczy: od 2 do 6
Wiek: od 8 lat
Czas rozgrywki: od 60 do 90 min.
Wydawca: 
Trefl

 

 

 

Scythe

Dziękujemy wydawnictwu Trefl za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.