Atlantis Rising. Rycerze Atlantydy. Tom 1

Evan Currie to kanadyjski pisarz, który w Polsce zdążył już zabłysnąć seriami Hayden War Odyssey One przenoszącymi czytelnika do fantastycznych światów, gdzie kosmiczne potyczki, sabotaże, intrygi i pełne rozmachu bitwy są na porządku dziennym.  Jednak pierwszy tom nowo wydawanej serii w Polsce, Atlantis Rising, nie do końca dorównuje innym.

Rycerze Atlantydy skupiają się na Ziemi i jej sytuacji na długo przed utworzeniem się dobrze nam znanych lądów. Wysoce rozwinięta cywilizacja człowieka upadła, a ostatnie enklawy ludzi w rozpaczy bronią się przed najeźdźcami nazywanymi demonami. Poznajemy młodą dziewczynę Elan, która szybko zostaje w okrutny sposób naznaczona przez los i wciągnięta w niezrozumiały dla niej wir nieprawdopodobnych wydarzeń, które zaczynają odmieniać losy, jak się zdawało przegranej, wojny.

Kanadyjski pisarza nie do końca jednak wykorzystuje drzemiący potencjał. Owszem nie można mu odmówić ciekawych pomysłów, dość niegłupich kreacji bohaterów i nieco dramatyzmu oraz rozmachu z jakim kreśli bitwy, ale sam motyw przewodni – młoda dziewczyna na drodze przeznaczenia – jest zwyczajnie zbyt „płytki”. Fabuła naprawdę ciekawa robi się dopiero 2/3 objętości książki, a wcześniej pozostaje mocno powierzchownie nakreślona, zaś jedynemu interesującemu wątkowi pobocznemu poświęcono raptem kilkanaście stron. Z tego też względu momentami ciężko brnie się przez powieść, a nawet przychodzi chęć, aby pominąć kilku akapitów.

Niemniej jak już wspominałam, pomysły Evana Curriego zdecydowanie potrafią wbić w fotel. Pisarz świetnie radzi sobie z kreśleniem świata wprowadzając różnorodne elementy z pogranicza science-fiction tam, gdzie się ich najmniej spodziewam. Pod tym względem pisarz nie trzyma się żadnych schematów, więc owe momenty szybko pochłaniają podczas czytania i nadają opowieści dodatkowe walory.

Dorze ma się kreacja bohaterów, a nie ma ich wielu. Na prowadzeniu jest Elen, która pomimo słabszych epizodów w większości cieszyć będzie się nasza sympatią. Zadziorna, charakterna sprawia że wydarzenia nieco nabierają „kolorów”. Podobnie zadowala Kaern, który w zgiełku wydarzeń odgrywa niebagatelną rolę, dodatkowo pisarz budując wokół niego „legendę”, dodaje mu nieco tajemnicy. Także po stronie czarnych charakterów nacieszymy się postacią Venadrina. Co prawda bohater poprowadzony został tak, abyśmy nie darzyli go sympatią, ale ze względu na swój w pewien sposób tragiczny los, jest intrygujący i stawia wydarzenia w całkiem nowym świetle.

Po pierwszym tomie Atlantis Rising mam zdecydowanie mieszane uczucia. Z jednej strony podziwiam wyobraźnię autora i sposób w jaki napędza wydarzenia łącząc element fantastyki z sciencie-fiction, a z drugiej boli mnie nieco powierzchowność całej opowieści. Nie mówię, że motyw dziewczyny, którą kieruje przeznaczenie jest ZŁY, wręcz przeciwnie odpowiednio poprowadzony niejednego fana ucieszy. Niestety w przypadku tej książki zabrakło nieco głębszego podejścia do wydarzeń i rozwinięcia większej ilości pobocznych wątków. Końcowe wydarzenia bardzo dobrze pokazują, że lektura posiada jeszcze dużo potencjału, dlatego z chęcią sięgnę po kolejny tom.

 

atlantis-rising-rycerze-atlantydy-1Ocena: 6/10

Autor: Evan Currie
Tłumaczenie: Małgorzata Koczańska
Wydawnictwo: Drageus Publishing House

Stron: 448
Premiera: 31 stycznia 2018

 

 

 

 

 

Scythe

Dziękujemy wydawnictwu Fabryka Słów za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

LogotypFabryka

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*