Atlantyda

Atlantyda jest bardzo fajną, chociaż niekoniecznie prostą grą przeznaczoną do rozgrywki od dwóch do pięciu osób. Wcielamy się w jednego z dostępnych w grze Bogów, których celem jest zatopienie kolejnych dzielnic Atlantydy (wszystkich łącznie jest dziewięć). Przy czym równocześnie każdy z nich otrzymuje jedną wybraną część miasta, której to zatopienie będzie starał się opóźnić. Brzmi trochę jak misz-masz? Spokojnie; instrukcja może wydawać się skomplikowana, ale w praktyce zasady bardzo ładnie działają, chociaż nie są intuicyjne.

Przed rozgrywką każdy wybiera znacznik Boga, a wraz z nim 30 kart (sztormów i akcji) do niego przypisanych. Wszyscy grający losują też po jednym znaczniku określającym konkretną dzielnicę Atlantydy. Należy nie ujawniać pozostałym graczom swojej wylosowanej części miasta. W ten sposób nikt z pozostałych uczestników nie wie, której dzielnicy będziemy bronić.

Polecam zapoznać się z naszym unboxingiem, który pokaże skalę planszy i poszczególnych elementów.

Ważne natomiast jest, że gra wymaga nieco przygotowania. Najpierw dziewięć części Atlantydy składamy w jedną wyspę. Następnie tą umieszczamy na większej prostokątnej planszy – imitującej wodę. Dodatkowym elementem, który ląduje na niej są kolorowe domki stanowiące zabudowę poszczególnych dzielnic. Tu także każdy uczestnik losuje znacznik odpowiadający jednemu kolorowi domów i również nie pokazuje go innym grającym. Budynki umieszcza się na planszy naprzemiennie z innymi graczami. Przy czym nie rozstawiamy tylko tych w swoim kolorze, ale możemy, a nawet trzeba, rozmieszczać dowolne barwy należące do innych. Przy pierwszej partii ciężko zwracać na to większą uwagę oraz zrozumieć sens tego manewru. Jednak w miarę kolejnych rozgrywek łatwo zauważyć, że odpowiednie ułożenie może zapewnić dodatkowe punkty na koniec gry.

W praktyce zabawa jest dość przystępna, chociaż nieintuicyjna. Podczas jednej rundy mamy trzy etapy, gdzie gracze na zmianę wykładają po jednej karcie akcji lub sztormu przy wybranej dzielnicy Atlantydy, czyli tej którą chcą w tej rundzie zatopić. Zagrywanym kartom towarzyszy cały szereg zasad sprawiających, że ważna staje się nie tylko siła karty, ale i kolejność zagrania. Karty sztormu wykładamy, tak aby z poprzedniej (już leżącej na stole) było widać znacznik Boga przypisanego do gracza i siłę sztormu. Ma to później znaczenie przy podziale domów z zatopionej dzielnicy. Ponieważ te bierze się w ilości wskazanej na zagranej karcie sztormu zaczynając od tego, kto jako pierwszy rozpoczął sztorm przy danej części miasta. W praktyce trzeba więc ważyć zagrane karty, bo może się okazać, że wypstrykamy się z najlepszych, a równocześnie nie zdobędziemy żadnych punktów za domki.

Moc sztormu grający przy każdej dzielnicy mogą obniżać lub zwiększać, tak samo zagrywać karty pozwalające nieco przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Karty akcji szczególnie przydają się, aby nieco dezorientować innych współgraczy, jak np. możliwość przemieszczania domów na planszy (“Ucieczka”). Ważne aby ciągle dostosowywać się do zmieniającej sytuacji, ponieważ wszyscy posiadają podobny zestaw kart.

Cała zabawa trwa osiem rund, na koniec każdej zatapiana jest pojedyncza dzielnica, do momentu aż pośród dziewięciu ostanie się jedna. Wtedy następuje podliczenie punktów. W pierwszej kolejności gracze zliczają domy z zatopionych dzielnic, w następnej punktuje osoba, której dzielnica się ostała (została niezatopiona), a na końcu pozostałe domki z niezatopionej dzielnicy. Nie ma tutaj dodatkowych modyfikatorów do sumowania. A to jest plus,kiedy przyjdzie nam zagrać z młodszymi uczestnikami.

Wrażenia z rozgrywki

Do dyspozycji graczy jest też zmodyfikowany tryb Waka-Waka Island. Nawiązujący do gry, która we Francji w 2004 roku zdobyła pierwsze miejsce w 23. Międzynarodowym Konkursie dla Twórców Gier. Na początku rundy wszyscy zagrywają po jednej karcie i wykładają ją zakrytą na stół. Dopiero później aktywny gracz rozpoczyna swoją turę odkrywając i równocześnie zagrywając wyłożoną wcześniej kartę. Po co? W ten sposób kolejni gracze nie mają pewności czy karta, którą sobie przygotowali okaże się przydatna. Przewidziano też, nieco krótszy czasowo wariant tzw. Dzielnice Centralne, gdzie zmienia się ilość dzielnic Atlantydy do zatopienia. W tym trybie udział bierze sześć części miasta – trzy wewnętrzne i trzy środkowe. Zewnętrzne nie są brane pod uwagę i wracają do pudełka.

Chociaż tytuł Fabiano Onça i Tomasza Lareka należy do serii “NEXT STEP” (gry dla początkujący, jak i zaawansowanych graczy) to w praktyce zrozumienie działających w nim zależności wymaga co najmniej rozegrania dwóch partii. Do Atlantydy warto więc siadać z osobami, które już ją poznały, albo z graczami, którzy kilka planszówek mają za sobą. Wtedy zabawa osiąga odpowiedni poziom i szybko pojawia się zaostrzona rywalizacja między grającymi. Tak samo trzeba przygotować się na trochę negatywnych interakcji. Kartami akcji spokojnie możemy zbić przeciwnika z tropu. Należy jednak pamiętać, że ich dociąg na rękę jest losowy. Ważne jest aby ważyć swoje decyzje, ponieważ nie zawsze warto ryzykować i chronić swoją dzielnicę przed zatopieniem.

Tytuł przy dwóch graczach nie pozwala na pełne zadowolenie z rozgrywki. Bardzo cierpi aspekt rywalizacyjny, ponieważ przeciwnik szybko odgaduje nasze zamiary. Tak samo o sile sztormu decydują pojedyncze punkty. Podobnie jest przy pięciu graczach, z tą różnicą, że wtedy tworzy się zbyt duży chaos. Nikt z grających za wiele nie wskóra na planszy. Najlepiej więc gra się przy czerech osobach, gdzie gracze wzajemnie utrudniają sobie rozgrywkę, a i wywołanie sztormu nie jest zbyt trudne.

Nie zmienia to jednak faktu, że Atlantyda jest tytułem, który albo zadowoli od pierwszej rozgrywki, albo do siebie zniechęci. Gra ma swój urok, głównie wizualny i z pewnością przyciągnie uwagę młodszych graczy. Tak samo spokojnie można podarować ją jako prezent, np osobom grającym, ale nie lubiącym bardziej mózgo-żernych tytułów.

 

atlantydaOcena: 6,5/10

Mechanika: Fabiano Onça
Ilustracje: Tomasz Larek
Liczba graczy: od 2 do 5
Wiek: od 10 lat
Czas rozgrywki: ok. 45 min.
Wydawca: Trefl

 

 

Scythe

Dziękujemy wydawnictwu Trefl za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.