Bagno Szaleńców

S.T.A.L.K.E.R. sprowadzony do Polski przez Michała Gołkowskiego, dorobił się już dwóch dobrych pisarzy – Krzysztofa Haladyna (Na Skraju Strefy) i Sławomira Nieściura (Według Zasług). A teraz do tego grona dołączyła Joanna Kanicka, która pokazała, że „baba też umie w Zonę”.

Tym razem wyruszamy na pełną nieprzewidywalnych wydarzeń, tajemnic i porzuconych nadziei, historię Zielonego, Łazika, Dyszki… i Kosy – trzech doświadczonych stalkerów… i jednego żółtodzioba. Ten ostatni chcąc odnaleźć w Zonie kolekcję zegarków krewnego wynajmuje wspomnianych bohaterów na przewodników. Jednak Strefa jest nieprzewidywalna i o ile coś może pójść źle, to z pewnością pójdzie. Tym sposobem początkowo prosta wyprawa zamienia się w pełen niespodzianek spacer po najcięższych terenach Zony.

Miłość do stalkerskich przygód, która zrodziła się podczas lektury Pikniku na skraju drogi Braci Strugackich, sprawiła, że po tytuły z serii Fabrycznej Zony od Fabryki Słów, zawsze z chęciąm sięgam. I chociaż czasami fabuła zawodzi, to ostatecznie każdą wyprawę za kordon mile wspominam. Nie inaczej jest i teraz.

Bagno Szaleńców stanowi wyjątkowo sprawnie poprowadzoną wielowątkową opowieść, od której tak naprawdę nie sposób odejść. Joanna Kanicka w bardzo dobry sposób buduje napięcie i przerzuca pierwszoplanową „pałeczkę” między wspomnianymi bohaterami. Owszem najważniejszym narratorem jest Zielony i to z jego perspektywy najczęściej śledzimy wydarzenia, ale zagłębiamy się także w niewiele mniej ciekawe myśli pozostałych członków wyprawy. Co się rzuca w oczy od pierwszych stron powieści każdy z nich jest silnym indywiduum inaczej patrzącym na Zonę. Można nawet powiedzieć, że pisarka dość kontrastowo zestawia ze sobą charaktery bohaterów. Efektem tego są pełne ciężkiej atmosfery momenty, kiedy z zapartym tchem zastanawiamy się jak potoczą się losy drużyny, zwłaszcza że stalkerzy szybko stają się względem siebie nieufni. Cieszy natomiast, że pisarka poza wewnątrzgrupowymi niesnaskami, wprowadza do powieści wiele sympatyczniejszych, jak i smutniejszych momentów. Często poznajemy osobiste wspomnienia protagonistów, które w dużym stopniu tłumaczą kierujące nimi motywy.

Fabularnie powieść jest ogromnym zaskoczeniem. Na bohaterów czeka cały szereg mniejszych przygód, związanych za równo z mutantami jak i współtowarzyszami. Coraz dowiadujemy się o nowych powiązaniach bohaterów, rzadkich mutantach, nieodkrytych terenach i kolejnych tajemnicach. Powieść skonstruowana jest w taki sposób, że przez całą książkę brniemy zarzuceni nowymi informacjami, aby w końcówce poznać odpowiedzi na męczące nas pytania. I muszę przyznać, że zwrot akcji jaki pojawił się na ostatnich wydarzeniach budzi nie lada emocje i z pewnością nie pozwoli jeszcze długo ochłonąć po lekturze.

Bagno Szaleńców z pewnością pochłonie nie jednego miłośnika stalkerowskich opowieści. Historia Zielonego i jego kompanów w bardzo dobry sposób prezentuje nieodkryte jeszcze rejony Czarnobylskiej Zony i jak wiele niespodzoanek zarówno dobrych, jak i złych czeka przemieżających ją stalkerów i innych rządnych przygód podróżników. A do tego dobrze skonstrowana historia, pełna niespodzianek i z równie charakternymi bohaterami szybko sprawia, że przestaje nas interesować otaczający świat.

 

Ocena: 8/10

Autor: Joanna Kanicka
Wydawnictwo: Fabryka Słów

Stron: 364
Premiera: 21 marca 2018

 

 

 

 

Scythe

Dziękujemy wydawnictwu Fabryka Słów za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

LogotypFabryka

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*