Bajka na końcu świata #1: Ostatni ogród

Większość ludzi twory postapokaliptyczne od razu kojarzy z takimi tuzami, jak Fallout, Mad Max, Jestem Legendą, Drogą, Metro 2033 czy uniwersum Stalkera. Wszystkie te tytuły, niezależnie czy mowa o filmach, książkach czy grach, łączy silne ukierunkowanie na dorosłego, a przynajmniej dojrzałego czytelnika. Bezpośrednio wiąże się to z brutalnością tychże wizji. Co w takim razie może się stać, gdy w postapokaliptycznym świecie umieścimy bajkę?

Taką oto niszę zauważył i postanowił wypełnić Marcin Podolec. Ziemia została wyniszczona, lecz nie poznajemy przyczyn takiego stanu, a sama opowieść koncentruje się wokół duetu złożonego z dziewczynki imieniem Wiktoria i towarzyszącej jej Bajce, która jest gadającym… psem.  Razem wędrują przez świat, a ich cel jest niezwykle osobisty, ponieważ Wiktoria poszukuje rodziców, licząc, że wciąż stąpają oni po tym świecie.

241_02

Nie raz dopadnie ich zwątpienie, a mimo to brną dalej, czasami z iście, nomen omen, dziecinną naiwnością. Mimo iż nie natrafiają na swojej drodze na standardowe dla gatunku grupy szabrowników, to i tak muszą się mierzyć z wieloma przeciwnościami losu. Marcin Podolec nie kreował mrocznego świata, lecz iście bajkowy, stąd też pojawiło się parę zabawnych oraz kompletnie odrealnionych sytuacji, jak chociażby spotkanie niezwykłego latawca. Autorowi należą się brawa za utrzymanie lekkiej atmosfery, mimo postapokaliptycznej otoczki. Kolejną zaletą jest mnogość emocji zapewnianych na niewielkiej liczbie stron – 64. Mamy tu zwątpienie głównych postaci, chwilowe radości, smutne i nostalgiczne momenty, a także więź łączącą przyjaciół czy nadzieję na odbudowanie rodziny i świata. Doprawdy sporo i można jedynie żałować, że pierwszy tom Bajki na końcu świata to w gruncie rzeczy parę krótkich historyjek, które czyta się bardzo szybko, a chciałoby się otrzymać dłuższą lekturę.

241_03.jpg

Graficznie album prezentuje się nieźle, co prawda liczba detali nie jest za wielka, a kreska jest w wielu miejscach zwyczajnie kanciasta, to jednak cała oprawa nieźle współgra z opowieścią. Bajkowość tyczy się nie tylko fabuły, ale też rysunków i zastosowanych barw.

Pozostaje więc czekać na drugi album i mieć nadzieję, że dalsza wyprawa Wiktorii i Bajki będzie równie, a może nawet jeszcze ciekawsza. Póki co Podolec udowodnił, że ma dobre pomysły i potrafi wzbudzić emocje w czytelniku, a to przecież świetny prognostyk.

Ocena: 7,5/10

Scenariusz: Marcin Podolec
Rysunki: Marcin Podolec
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
Stron: 64
Premiera: 08.05.2017

 

 

Say May Name

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.