Batman #6: Cmentarna szychta

Batman miał już wiele historii, zarówno w samym Gotham, gdy zmuszony był nieraz wiele poświęcić dla obrony swojego ukochanego miasta, jak i w Lidze Sprawiedliwości, gdzie stawał do walki o Ziemię obok najpotężniejszych herosów. Nie brakowało też w jego życiu momentów pełnych cierpienia, którego żadne lekarstwo nie zagłuszy. Właśnie o tym ostatnim opowiada Cmentarna szychta.

W niniejszym albumie czeka na nas kilka epizodów, nawiązujących do wydarzeń z komiksów: Batman #4-5: Rok ZerowyBatman: Incorporated i Batman: Eternal. Są to zarówno historie z początków kariery Batmana w Gotham, kiedy jako Bruce Wayne poznawał przestępcze podziemie, jak również z czasów obecnych, gdy Mroczny Rycerz opłakuje śmierć syna Damiana Wayne’a – Robina, ale nie wszystkie warto poznać, czasami zawiłe myśli Nocnego Mściciela są zbyt zawiłe.

Batman

Zacznijmy jednak od początku. Zeszytem otwierającym album Cmentarna szychta jest opowieść Jutro. Tutaj akcja jest następstwem wydarzeń z Roku Zerowego. W tym krótkim zeszycie ze scenariuszem Jamesa Tyniona IV poznajemy czym tak naprawdę jest symbol Batmana. Prosta historia, w której kilku bohaterów w tym Barbara i James Gordon snują domysły, co stało się z Batmanem i czy jeszcze powróci. Co więcej powiedzieć? Jako zeszyt otwierający wypada nie najlepiej i to samo tyczy się strony rysunkowej. Andy Clarke zdecydowanie zbyt skrupulatnie starał się przedstawić postacie, przez co momentami są karykaturalne. Kolejne zeszyty to zbiór dwóch rozdziałów scenariusza Scotta Snydersa zatytułowanych Podołaj, i tu jest już zdecydowanie lepiej. Przenosimy się do czasów obecnych, gdzie Batman próbuje uporać się z bólem po stracie syna Damiana. Historia tutaj przedstawiona jest jedną ze smutniejszych w życiu Mrocznego Mściciela. Nie tylko mamy okazję poznać skrywane żale Batmana i razem z nim odczuwać ból straty, ale również zrozumieć jak ciężko jest mu pogodzić się ze śmiercią potomka. Lepiej jest także rysunkowo. Oko cieszą wyraziste kadry i soczyste kolory, poza tym Sandra Hope (rozdział 1) i Alex Maleev (rozdział 2) utrzymują  świetną dynamikę postaci, chociaż nieco słabiej radzą sobie z perspektywą.

Człowiek znikąd (kolejny zeszyt) dzieje się po wydarzeniach zawartych w Podołaj i Błędnych ognikach (o których za chwilę). Batman rozwiązuje śledztwo w sprawie Briana Wade’a, którego samobójstwo prowadzi do jednego z jego zacieklejszych wrogów – Clayface’a. Przede wszystkim należy tutaj wspomnieć o wstępie, klimatycznym i pozytywnie nastrajającym do dalszej historii. Poza tym Scott Snyder umiejętnie pokazuje nostalgiczne wspomnienia Batmana dotyczące Robina. Ale czy to dobrze? Z pewnością tak. Miłośnikom Gacka, ta historia zapadnie w pamięć, ponieważ skupia się na cichym cierpieniu Nocnego Mściciela. Ten zeszyt również fantastycznie wypada rysunkowo, najlepiej spośród zebranych w albumie. Greg Capullo ma lekką kreskę, która świetnie kreśli sylwetki postaci i twarze, zwłaszcza lica bohaterów pełne są emocji.

I znów skaczemy do teraźniejszości. Ponownie wracamy do Jamesa Tyniona IV i jego opowieści Błędne ogniki, prezentującej gorszy poziom. Tutaj z kolei czeka na nas duet Superman – Batman, jednak nie w wersji bezsensownej bijatyki, a raczej mocno nostalgicznego spotkania. Czy nudnego? Tak. Z jednej strony nie dzieje się za wiele, z drugiej relacja między wspomnianymi dwoma herosami nie jest zbyt odkrywcza, nadal to Batman wydaje się większy niż prawie nieśmiertelny Superman. Niestety nadal mamy kalejdoskop graficzny, wiec o ile poprzednia historia była rysunkowo niezła, tak tutaj ponownie poziom spada. Alex Maleev zbyt zamaszyście prowadzi kreskę, poza tym nieumiejętnie posługuje się cieniowaniem.

batman 2

I pozostały nam dwie ostatnie opowieści. Pierwsza Wieki, to historia, której wydarzenia są następstwem wydarzeń po Roku Zerwym, zaś Cichy to czasy najnowsze Batmana, kiedy ten pogodził się już ze śmiercią syna. Obie równie nostalgiczne. Wieki Scotta Snydera i Marguerite Bennett to emocjonująca opowieść, w której Mroczny Rycerz staje przed swoim największym lękiem, śmiercią Robina. To tutaj śledzimy początkowo zwyczajną przygodę, która zamienia się w jedną z najtrudniejszych jego walk.

Cichy to z kolei historia już spokojniejsza, raczej traktująca o kolejnej, chociaż trudnej, to nie nierozwiązywalnej sprawie masowych zabójstw w Gotham. Tym razem za scenariusz odpowiada duet Scott Snyder i Gerry Duggan. I trzeba przyznać, że panowie świetnie się spisali, opowieść jest tajemnicza, intrygująca i niezwykle dobrze wpisana w klimat Gotham. Zwłaszcza to ostatnie sprawia, że nabieramy przekonania, iż to miasto skrywa jeszcze wiele sekretów, nawet przed samym Batmanem.

Album jest pozycją dla fanów znających już dobrze uniwersum Batmana. Cmentarna szychta to komiks ciężki, nostalgiczny i smutny. Te kilka opowieści zebranych w jeden zeszyt przedstawiają jedne z najtrudniejszych chwil Batmana. I chociaż zdarzenia dzieją się w różnym okresie, to całość jest w miarę spójna, ale tylko dla osób obeznanych z Gackiem. Ktoś, kto nie czytał zbytnio wcześniej przygód Mrocznego Mściciela, to album będzie dla niego chaotycznym zbiorem, niezbyt ciekawych opowieści.

Ocena: 6,5/10

Scenariusz: Scott Snyder, Tynion James IV, Gerry Duggan, Marguerite Bennett
Rysunki: Matteo Scalera, Wes Craig, Alex Maleev, Greg Capullo, Andy Kubert, Andy Clarke
Tłumaczenie: Marek Starosta, Tomasz Sidorkiewicz
Wydawnictwo: Egmont
Stron: 200
Premiera: styczeń 2017

 

 

 

Scythe

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.