(Recenzja) Batman – Mroczny Rycerz #4: Glina

Batman – Mroczny Rycerz #4: Glina to z pewnością komiks mniej nastawiony na akcję niż recenzowana ostatnio Nocna trwoga. Poza główną, ponurą opowieścią związaną z Clayface’m, czekają na czytelnika dwie mniejsze, nostalgiczna o historii matki i córki, oraz druga przedstawiająca kolejną potyczkę Batmana z Man-Batem.

Zacznijmy jednak od głównej i zdecydowanie najlepszej historii. Już przy pierwszej scenie z Jamesem Gordonem, Gregg Hurwitz serwuje nam dużo wrażeń. Sytuacja, w której prawy policjant morduje podejrzanych przyciąga uwagę, a chwilę później zaskakujący zwrot akcji sprawia, że dalsza część jest tylko lepsza, bo też długo nie czekamy na wejście Batmana. Chociaż Mrocznego Rycerza scenarzysta zaprezentował bardzo dobrze, ukazując w pełnej krasie jego cechy mściciela to jakoś szczególnie wygadany nie jest.  W całej historii gra drugie skrzypce i trzeba przyznać, że było to dobre posunięcie Hurwitza. Pierwszy plan bezsprzecznie należy do Clayface’a. Scenarzysta nie bał się wpleść do historii wspomnień z życia człowieka-gliny, głównie kilku nostalgicznych momentów  z młodych lat, kiedy ten stał u progu kariery aktorskiej. Mamy okazję poznać smutny dla niego okres, który ostatecznie sprowadził go na ścieżkę przestępczości. Całe opowiadanie dzięki temu jest dynamiczne,  zaskakujące i momentami wyciska łezkę z oka. W końcu nie zawsze łotry w Gotham dostają interesującą historię, która wyróżniałaby ich na tle przeciętnych przestępców. Oczywiście wyłączając takie osobistości jak Bane, Joker  czy Strach Na Wróble, którzy są nierozerwalnie kojarzeni z Batmanem.

1725731o

Glina to świetna opowieść, która nie tylko dobrze oddaje charakter Clayface’a, ale również ma głębszy, a nawet pouczający zamysł. Nie ma tutaj niepotrzebnej walki, dłużyzn, czy innych zwalniających tempo scen, a Batman jest tylko dodatkiem. Gregg Hurwitz prowadzi opowieść mocno dynamicznie – zwroty akcji, walki, pościgi towarzyszą nam do samego końca.

Znacznie gorzej prezentują  się pozostałe mini opowieści.  Pierwsza Pozbawieni Prawa głosu, to historia o wyzysku i przetrzymywaniu w fabrykach pracowników – smutna, poruszająca, dająca do myślenia. Co ciekawe całość jest niema, więc w ciszy śledzi się kolejne losy Batmana, zgadując co czuje obrońca Gotham i inni bohaterowie. Większość wątków potraktowano tutaj mocno pobieżnie, nie ma zaskakujących momentów, czy „tego czegoś” co czytelnik uwielbia w przygodach z Nocnym mścicielem – pazura, który dodałby odrobinę pikanterii. Jako ciekawostka warte przeczytania, ale to tylko dodatek do zbioru, a nie jego główna atrakcja.

O wiele gorzej prezentuje się drugie mini opowiadanie, gdzie Batman staje twarzą w twarz z Man-Batem. Jedna szybka i mało efektowna walka, pouczająca rozmowa z synem i środek zmieniający w wampiry to wszystko, co czeka czytelnika. Czyli mało… Zdecydowanie za mało.

1725732o

Co do strony rysunkowej, to nie jest ona zła, całkiem nieźle poradzili sobie Alex Maleev, Ethan Van Sciver i Jorge Lucas. Pierwszy odpowiada za tytułową Glinę, drudzy za mini opowieść z Man-Batem. Obaj mają zamaszystą kreskę, ale z dominującymi ciemnymi kadrami całość prezentuje się przyzwoicie, mimo że panowie nie wdawali się zbytnio w szczegóły  rysunkowe. Znacznie gorzej wypadają jednak obrazki Alberto Ponticella (Pozbawieni prawa głosu), artysta czasami gubi proporcje, co w niektórych kadrach jest mocno widoczne. Mimo drobnych różnić wszyscy trzej  mają podobny styl, dzięki czemu zbytnio nie odczuwa się różnic jakościowych w stronie graficznej.

O ile tytułowa Glina to smaczny kąsek, to pozostałe dwie mini historie są zwyczajnymi przystawkami, w dodatku jedna z nich jest nie pierwszej świeżości. Ostatecznie album niełatwo polecić, mimo że zaczyna dobrze to kończy gorzej, gdzie gorzej to prawie połowa zbioru. Batman – Mroczny Rycerz #4: Glina, to kolejny tom niezbyt dobrze wróżący przyszłym numerom. Mimo wszystko bardziej zagorzali fani mogą po niego sięgnąć, by zapoznać się z losami człowieka-gliny.

Ocena: 6,5/10

Seria: Batman – Mroczny Rycerz
Scenariusz:
 Gregg Hurwitz

Rysunki: Alex Maleev, Ethan Van Sciver
Wydawnictwo: Egmont
Stron: 176
Premiera: wrzesień 2016

 

 

 

Scythe

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Kontynuując korzystanie z witryny, zgadzasz się na używanie plików cookie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close