Blueberry #0

Na poznanie pierwszych przygód Mike’a Blueberry’ego trzeba było trochę poczekać, ale po ośmiu albumach o jego późniejszych wyczynach, Egmont serwuje czytelnikom tom #0, zbierający pierwsze historie o kawalerzyście. I jest to lektura warta przeczytania.

Serię stworzyli giganci komiksu, Jean-Michel Charlier i Jean Giraud. Opowieści o kawalerzyście należą już do klasyki komiksu europejskiego, a najnowszy tom łączy pięć historii niegdyś wydawanych oddzielnie, ale składających się na spójną i rozbudowaną historię.

Mike’a Bluberry’ego poznajemy w salonie, gdzie po ograniu w pokera kilku innych gości lokalu, zostaje oskarżony o oszustwa przy stole, na skutek których niedawni współgracze sięgają po ołowiane argumenty. Wyjść z opresji pomaga mu świeżo upieczony absolwent akademii wojskowej, porucznik Craig. Szybko się jednak okazuje, że panowie zupełnie inaczej patrzą na świat, który niejednokrotnie zmusi ich do przebywania w swoim towarzystwie. I nie tylko przebywania.

Skoro rzecz dzieje się w czasach wojny secesyjnej, nie mogło zabraknąć nawiązań do dyskryminacji społecznych czy rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej. Mike Blueberry wplątuje się w to wszystko z odpowiednią dla siebie swadą i ignorowaniem nakazów innych, w tym dowódców. Nie raz ociera się o śmierć, a wielokrotnie doświadczenie i bystry umysł pozwalają mu ujść z życiem z patowych sytuacji. Z kolei odwaga, krnąbrność, ale też silne poczucie walki ze wszelkiego rodzaju przejawami nierówności społecznych, co i rusz wpakowują go w nowe kłopoty. I to się czyta po prostu świetnie! Żywa akcja, czasem tylko za bardzo ubarwiona (protagonista ma naprawdę duże szczęście w pewnych sytuacjach), brak dłużyzn, sprawnie zarysowane postaci, dawka humoru… Mógłbym wymieniać dalej, ale nie zmieni to faktu, iż scenariusz został rozpisany znakomicie, nawet jeśli czasem bywa odczuwalny już nieco archaiczny styl narracji. Nie powinno to jednak dziwić, skoro opowieści wchodzące w skład albumu były wydane po raz pierwszy w latach sześćdziesiątych.

Nad wszystkim unosi się klimat Dzikiego Zachodu, pełnego złoczyńców, ale też ludzi honoru oraz wrogości i kruchych sojuszy pomiędzy białymi i czerwonoskórymi. Czuć, że cofamy się do XIX wieku, a główny bohater to sympatyczny awanturnik jakich mało. Charlier zafundował czytelnikom przekrój społeczeństwa ówczesnej Ameryki Północnej. Weterani wojny secesyjnej, zółtodzioby w armii, farmerzy, Indianie i bandyci – wszystkich ich spotkamy na kartach komiksu, a większość z nich została sprawnie nakreślona przez scenarzystę. Szczególnie interesujący jest wódz Apaczów, legendarny Cochise, który faktycznie istniał i zasłynął między innymi połączeniem szczepów. Szkoda, że nie znalazło się więcej miejsca dla kobiet, ponieważ te nie odgrywają znaczących ról. To męski świat i płeć piękna pojawia się sporadycznie.

Giraud nie pozostawał jednak w cieniu Charliera i również efekty jego pracy są godne wielu pochwał. Lekko rozmyta kreska i dbałość o szczegóły nadają charakteru historii, świetnie oddając atmosferę Dzikiego Zachodu oraz urodę amerykańskiej przyrody. Rysunki zyskują też dzięki ciepłym barwom nałożonym przez Claudine’a Blanc-Dumonta. Pozytywne wrażenie robią tak rysunki dzienne, jak i różne odcienie wykorzystywane w sceneriach nocnych.

Serię o Blueberrym mogę z czystym sumieniem polecić wszystkim, nawet nie przepadającym za opowieściami z tego okresu historii USA. Wartka akcja nie pozwala się nudzić, a magia Dzikiego Zachodu każe śledzić dalsze losy kawalerzysty z wypiekami na twarzy. Czegóż chcieć więcej?

Ocena: 8,5/10

Scenariusz: Jean-Michel Charlier
Rysunki: Jean Giraud
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 240
Premiera: styczeń 2017

 

 

 

Say May Name

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.