Bungou Stray Dogs – Bezpańscy Literaci #05

Bungou Stray Dogs to manga, która z pewnością warta jest uwagi osób lubiących lekkie, komiczne historie podszyte nienachalną nutą fantastyki. Po czterech tomach szczerze stwierdzam, że jest to jeden z przyjemniejszych cykli, pozwalających oderwać się od rzeczywistości, więc z  nadzieją sięgam po piąty album. Czy równie dobry? 

Podobnie jak w poprzednim tomie,  wydarzenia zaczynają się od misji Atsushiego Nakajima i nowego członka organizacji, Kyouki. Ten, chcąc pomóc zaaklimatyzować się „świeżej” koleżance, wyrusza z nią dostarczyć ważne dokumenty do Sądu. I chociaż wszystko przebiega pomyślnie, tylko z małymi problemami, to dobra passa bohaterów szybko się kończy. Na drodze jego i Kyouki staje członkini Mafii Portowej, dawna znajoma dziewczyny. A jest to dopiero początek problemów Zbrojnej Agencji Detektywistycznej. Pozostałe organizacje zaczynają rościć sobie prawo do władzy i nie cofną się przed niczym, aby wyeliminować konkurencję.

Fabularnie piąty tom utrzymuje poziom poprzednich tytułów. Szybo zostajemy wrzuceni w wir kolejnych intryg i walk pomiędzy Mafią Portową, Gildią i Agencją. Opowieść Kafka Asagiri to wielowątkowa historia, która zahacza o coraz więcej ciekawych aspektów życia w Jokohomie. Gdzie nie dość, że jest krwawo, to nie brakuje niewybrednego humoru bohaterów. Jednak tym razem większość wydarzeń skupia się głównie wokół Gildii, która boryka się ze znacznie większą ilością kłopotów niż początkowo podejrzewali jej członkowie. Na chwilę pojawia się także Mafia Portowa, a dokładniej jej szef, którego mogliśmy poznać w tomie czwartym, oraz członkowie Agencji w nowej siedzibie.

Co jednak zadowala w fabule piątego tomu, to urozmaicone kreacje bohaterów. Wyróżnia się Kyouki, która w nietresujący sposób wprowadza kilka ciekawych dialogów i sekwencji do historii. Okazuje się, że drobna dziewczyna jest uparta i potrafi walczyć o swoje. Podobnym zaskoczeniem będzie tajemniczy dyrektor Agencji, wypowiadający wojnę pozostałym organizacjom zrzeszającym Uzdolnionych. Z pewnością fani Atsushiego będą nieco zawiedzenie, ponieważ tym razem bohater jest na drugim planie. Pojawia się w początkowych rozdziałach powieści, zaś później ma już tylko pojedyncze kwestie dialogowe. Mamy też okazję poznać kolejnych członków północnoamerykańskiej organizacji zrzeszającej Uzdolnionych, czyli Gildii. Kafka Asagiri wprowadza coraz większą ilość bohaterów, jednak uważając, aby zbytnio nie zagęszczać nimi historii, niektóre persony pojawiają się tylko na chwilę, wnosząc często garść istotnych informacji.

Graficznie Bungou nadal pozostaje taki sam. Sango Harukawa utrzymuje wysoki poziom, zarówno jeśli chodzi o sylwetki bohaterów, mimikę, dynamikę, jak i lokacje. Kreśli wszystko staranie, często bardzo szczegółowo. Niemniej najbardziej zadowalają dobrze przedstawione emocje bohaterów. Nawet bez dialogów, nietrudno domyślić się targających nimi uczuć. Równie sprawnie zarysowane są walki, nie mają zbędnych sekwencji, dzięki czemu możemy śledzić dość dynamiczne potyczki.

Co cieszy, wydarzenia w piątym albumie Bungou znacznie komplikują historię. Dla trzech organizacji nie ma miejsca w Jokohomie. Może wygrać tylko jedna i każdy dyrektor dobrze zdaje sobie z tego sprawę.

 

Ocena: 7/10

Scenariusz: Kafka Asagiri
Rysunki: Sango Harukawa
Tłumaczenie: Karolina Dwornik
Wydawnictwo: Waneko
Stron: 176
Premiera: 15 wrzesień 2017

 

 

Scythe

Dziękujemy wydawnictwo Waneko za udostępnienie egzemplarza do recenzji i plansz mangi.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.