Bungou Stray Dogs – Bezpańscy Literaci #07

Szósty tom zakończył się krótką, ale mocną sceną wzbudzająca wiele emocji. Propozycja jaką Mafia Portowa złożyła Dazaiowi, może mieć poważne konsekwencje dla i tak już chwiejnej równowagi sił w Jokohomie. Więc siódmy tom zapowiadał się ciekawie, a jak wyszło?

To, że Atsushi Nakajima przyciąga kłopoty niczym magnez, wiedzą wszyscy regularni czytelnicy serii Bungou Stray Dogs. Młody chłopak niedawno stoczył ciężką walkę z członkinią Mafii Portowej, a już na horyzoncie pojawił się tajemniczy „Q”, który dysponuje przerażającą zdolnością, do tego Atsushi  staje się obiektem zainteresowania samego prezesa Gildii.

Siódmy tom to zdecydowanie najbardziej emocjonalny album w całej serii, bowiem w całości skupia się na tygrysołaku. A ten nie dość, że ciągle obrywa, to nadal zmaga się z „demonami przeszłości”. Kafka Asagiri tym razem dał Atsushiemu bardzo wiele sytuacji do wykazania się i trzeba przyznać, że protagonista w świetny sposób z nich skorzystał udowadniając swoją wartość. Nie przeszkodziły tutaj nawet nieco trudniejsze początki, gdzie główny bohater nie do końca potrafił poradzić sobie z poczuciem winy.

Autor w siódmym tomie zaostrzył konflikt pomiędzy Zbrojną Agencją Detektywistyczną, a Gildią, tym  samym spychając nieco Mafię Portową na drugi plan. W opowieści mamy kilka dobrze skonstruowanych wątków, wprowadzających coraz to nowe potyczki bohaterów i kolejne postacie. Przez cały album nie można narzekać na nudę, bowiem gdy tylko skończy się jedna walka, zaczyna się następna. I co najbardziej cieszy, Asagiri wplótł także sceny nostalgii bohaterów i kolejne emocjonalne zawirowania pomiędzy poszczególnymi osobami. Przekonamy się, że niektórzy mają swoje niekoniecznie małe sekrety. Do tego znalazło się miejsce na kilka nowych układów politycznych, rzucających „inne” światło na układ sił w Jokohomie.

Nadal z przyjemnością oglądam rysunki w wykonaniu Sango Harukawa. Artysta bardzo umiejętnie radzi sobie z prezentowaniem scen walki i dynamiki bohaterów. Co prawda tym razem nieco słabiej wyglądają lokalizacje, nie są tak uszczegółowione, nie wspominając o tłach dla bohaterów, ale nie psuje to całościowego odbioru powieści.

Bungou Stray Dogs od pierwszego tomu z pewnością jest godną uwagi mangą, dla osób które lubią pokręcone, nieco „luźne” opowieści, w których bohater otrzymuje drugą szansę. Atutami Bezpańskich Literatów, są też humor i często przerysowane reakcje postaci. Dlatego jeśli ktoś rozpoczął przygodę z Atsushim Nakajimą, spokojnie możne ją kontynuować. I nie ma co się zniechęcać słabszymi tomami, bowiem kolejne szybko to wynagradzają.

 

Ocena: 7/10

Scenariusz: Kafka Asagiri
Rysunki: Sango Harukawa
Tłumaczenie: Karolina Dwornik
Wydawnictwo: Waneko
Stron: 200
Premiera:  15 stycznia 2018

 

 

 

Scythe

Dziękujemy wydawnictwu Waneko za udostępnienie egzemplarza do recenzji i plansz mangi.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.