Bungou Stray Dogs – Bezpańscy Literaci #01

Manga Bungou Stray DogsBezpańscy Literaci to opowieść lekka, z porządną dawką humoru i nutką fantastyki, opatrzona postaciami o imionach i nazwiskach znanych japońskich pisarzy i poetów. Brzmi to jak mieszanka wybuchowa? Tak. Zdecydowanie jest to mieszanka wybuchowa.

Głównego bohatera Atsushiego Nakajime poznajemy w intrygującej sytuacji. Młodzieniec  wyczerpany i wycieńczony omdlewa z głodu nad jedną z rzek w Jokohamie. Co go doprowadziło do takiego stanu? No cóż… Dwa tygodnie temu został wyrzucony z sierocińca. I teraz, kiedy chłopak jest już pewny, że za chwilę skona z głodu, na jego drodze staje Osamu Dazai, którego Atsushi ratuje przed utonięciem. Wyłowiony mężczyzna, jak się po chwili okazuje, nie należy do zwykłych osób, w końcu nie każdy próbuje popełnić samobójstwo.  A sytuacja robi się jeszcze dziwniejsza, gdy zjawia się jego przyjaciel Doppo Kunikida. Obaj panowie pracują dla Zbrojnej Agencji Detektywistycznej, zrzeszającej ludzi Uzdolnionych o nadnaturalnych umiejętnościach, zajmującej się sprawami tajnymi, z którymi nie radzi sobie ani policja, ani wojsko. A taką właśnie jest pojawiający się w okolicy ludożerny tygrys, na którego polują.

Bungou1 -47

Pierwszy tom Bungou Stray Dogs zamyka się w czterech rozdziałach, na przestrzeni których dość dużo się dzieje. Poznajemy głównego bohatera i jego dość smutny los, odkrywamy tajemnicę ludożernego tygrysa, dowiadujemy się kto jest dobry, kto jest zły lub kiedyś taki był, czym tak naprawdę zajmuje się Zbrojna Agencja Detektywistyczna i kogo lepiej unikać w Jokohamie: Mafii Portowej. Jednym zdaniem, Kafka Asagiri zapewnia porcję porządnej rozrywki.

Fabuła zalicza kilka zwrotów akcji. Jeden pojawia się już na samym początku, a kolejny dość efektowny w końcówce. Dodatkowo autor nie poskąpił scen walki i humorystycznych epizodów. Zwłaszcza te ostanie sprawiają, że opowieść momentami wywołuje uśmiech na twarzy. Oczywiście dużą zasługą takiego stanu jest sposób, w jaki Kafka Asagiri prowadzi całą historię. Nie skupia się na brutalnej walce czy dramatycznych epizodach (co nie oznacza, że takich w tomiku nie ma), a na zabawnych sytuacjach i dialogach sprawiających, że przygody głównych bohaterów potrafią rozbawić. Momentami jednak historia mocno zwalnia, a wręcz się dłuży. Pojawia się nawet kilka niezbyt potrzebnych dialogów, będących bardziej zapychaczami. Poza tym, na razie wydarzenia poznajemy raptem na dwa tygodnie do przodu. Co więc robił wcześniej Atsushi? Tego jeszcze nie wiemy.

Mimo to fabuła należy do zajmujących i ociera się o fantastykę. Kafka Asagiri umiejętnie łączy rzeczywistość z drugim mistycznym światem. Nadnaturalne zdolności bohaterów, (Płatki śniegu, Samotny wieszcz czy Zatracenie) wprowadzane są do wydarzeń subtelnie, dzięki czemu historia wydaje się o wiele bardziej rzeczywista. Wspomniane często są mocno osobliwe, jedne robią iluzje, inne tworzą przedmioty albo pozwalają zamienić się w tygrysa. Warto nadmienić, że nazwy specjalnych umiejętności postaci nie są przypadkowe, wszystkie mają odbicie w japońskich utworach literackich.

Bohaterowie są żywi i intrygujący, każdy z nich to inny równie osobliwy charakter, zaczynając od przemiłego Nakajimy, kończąc na rodzeństwie Naomi i Jun’ichirou Tanizaki, których relacja jest „dziwna”. Do tego dochodzi niedoszły samobójca Daizai Osamu i służbista Doppo Kunikida. Podobnie sytuacja wygląda z czarnymi charakterami, członkami Mafii Portowej, chociaż tych poznajemy w pierwszym tomie raptem dwóch: tajemniczego Ryuunosuke Akutagawę i jego podwładną.

Bungou1 -149

Przejdźmy teraz do ilustracji. Pierwsze co nas uderzy to kolorowe plansze na początku tomu. Przyjemny dodatek pozytywnie nastrajający do całej zawartości tomiku. Sango Harukawa efektownie posługuje się perspektywą i kadrowaniem. Jego obrazy są wyraźne o mocno zarysowanych kanciastych liniach, co tylko dodaje realności postaciom, ich sylwetkom i twarzom. Sceny z kolei nakreślił dynamicznie i przemyślanie, robiąc częste zbliżenia na twarze bohaterów zbudował odpowiedni klimat i świetnie oddał ich emocje.

Ostatecznie pierwszy tom Bungou Stray Dogs, prezentuje się nieźle i z pewnością skradnie trochę czasu. Na 200 stronach mamy do czynienia z dobrą historią, od której trudno się oderwać, a do niektórych scen z przyjemnością się wraca.

Dla ciekawskich wspomnę, że na końcu mangi mamy krótkie „Posłowie” oraz spory dodatek biograficzny, odnośnie użytych imion i nazwisk postaci oraz objaśnienia wybranych nadnaturalnych zdolności.

 

Ocena: 7,5/10

Scenariusz: Kafka Asagiri
Rysunki: Sango Harukawa
Tłumaczenie: Karolina Dwornik

Wydawnictwo: Waneko
Stron: 200
Premiera: 16 stycznia 2017

 

 

 

 

Scythe

Dziękujemy wydawnictwu Waneko za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego i plansz mangi.

12219561_1046008915419713_2312814264477012639_n

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*