Bungou Stray Dogs – Bezpańscy Literaci #04

Po lekturze trzeciego tomu można zauważyć, że historia zaczyna się rozkręcać. Pojawia się więcej postaci i wątków skupiających się wokół układu sił politycznych, z tym że ta sytuacja nie dotyczy już wyłącznie Jokahomy. W czwartym tomie do konfliktu Mafia-Agencja dołącza trzeci przeciwnik o randze światowej – Gildia. Co z tego wyniknie? Z pewnością nic dobrego.

Poprzedni tom kończył się brutalną i krwawą walką Atsushiego z Akutagawą na promie. Po tym starciu życie głównego bohatera na pewien czas wróciło do normy. Agencja zyskała dwóch nowych członków, a sam Atsushi może ponownie parać się prawdziwym zawodem detektywa, przynajmniej przez pierwszy rozdział. Czwarty tom rozpoczyna się jego misją podjętą razem z nowym członkiem agencji Kenjim Miyazawą, młodym chłopakiem ze wsi. Obaj muszą rozwiązać swoją pierwsza sprawę, tajemniczy wypadek samochodowy.

Bungou4_druk_srodki_bw_v1-172

Od samego początku jak przystało na Bungou Stray Dogs, główni bohaterowie bawią zabawnymi dialogami i beztroskim zachowaniem, a historia w punkcie kulminacyjnym ma zaskakujący zwrot akcji. Nie cały tomik jest jednak tak beztroski. Już od trzeciego rozdziału wydarzenia się kumulują, zwłaszcza gdy w progach Agencji Detektywistycznej zjawia się multimiliarder Fitzgerald, wraz ze swoją „świtą”. Jak się później okaże nie wszyscy z nich będą mieli pokojowe zamiary i można powiedzieć, że wydarzenia zaczynają przybierać dziwny i niebezpieczny obrót.

Czwarty tom Bungou Stray Dogs to w kolejnych rozdziałach również dość ważne wydarzenia dla szeregów Mafii. Okazuje się, że brutalni i wyprani z emocji przedstawiciele organizacji przestępczej, hierarchię traktują równie osobiście, jak współpracownicy Agencji. Także co nieco dowiemy się o relacjach panujących między członkami komórki przestępczej w Jokahomie. Mocno widoczne będzie to w zachowaniu Higuchi, bliskiej podwładnej Akutagawy. I co ciekawe akurat jej rola będzie miała zaskakujące rozwinięcie w końcówce tomiku.

Jak to w przypadku Bezpańskich Literatów bywało, tak i w czwartej części nie mogło zabraknąć efektownej walki z Atsushim w roli głównej. Jednak tym razem Tygrysołak stanie do (przymusowego) pojedynku z członkiem Gildii. Sama potyczka co prawda nie będzie tak efektowna jak w poprzednim tomie, ale da się zauważyć umiejętność Kafka Asagiri do przemycania sytuacji, które tylko z pozoru okazują się zwyczajne. Tyczyć będzie się to postaci, którą protagonista spotyka podczas walki – końcowa scena z tajemniczym jegomościem wręcz wbija w fotel.

Całościowo jednak widać, że historia nieco zwolniła. Kafka Asagiri nie wpycha już kilku mniejszych epizodów, które momentami nie potrzebnie wydłużały historię. Tym razem skupił się na trzech epizodach i konsekwentnie się ich trzyma. Poza tym jest mniej dialogów i humorystycznych sytuacji dla bohaterów. Poprzednie części pod tym względem górują nad czwartym tomem.

Zauważalny jest również napływ nowych bohaterów. W tomie czwartym poznamy dość dużo person, zaczynając od członków Gildii, a kończąc na szeregach Mafii. Atsushi oczywiście bez zmian. Nadal stanowi ucieleśnienie sprawiedliwości i praworządności, kierując się kręgosłupem moralnym gotów jest pomóc każdemu, kosztem własnego życia.

Większość dobrze nam znanych z poprzednich części bohaterów się nie zmieniała, ale na tym polu warto wspomnieć o jednej członkini Mafii, którą poznamy bliżej – Higuchi. Kafka Asagiri przedstawił nam nie tylko burzę emocji, jakie nią targają, ale również zaprezentował przeszkody, z jakimi musi się mierzyć każdego dnia wśród zabójców. Dorównanie im i zdobycie autorytetu nie należy do rzeczy łatwych.

Bungou4_druk_srodki_bw_v1-136

Z kolei co nieco można wspomnieć na temat Miyazawy. Chłopak został pod względem charakteru wręcz przerysowany, w mieście jest jak oderwany od rzeczywistości. Z tego względu w pierwszym rozdziale spycha głównego bohatera serii – Atsushiego – na drugi plan. Dobrze się to sprawdziło, ponieważ historia nieco się „rozluźniła” i wyszła poza utarte ramy ciągłego koncentrowania wydarzeń wokół Tygrysołaka.

Graficznie Bungou nadal zadowala. Kanciaste sylwetki, wyraźne rysy postaci i solidne cieniowanie z rastrowaniem, jak zwykle przyciągają oko. W Bezpańskich Literatach najbardziej zauważalna jest ciekawa perspektywa i emocje ukazane przez bohaterów, twarze w pełni oddają ich nastroje.

Czwarty tom mimo wszystko trzyma dalej poziom, więc spokojnie możecie po niego sięgnąć. My już lekturę mamy za sobą i z niecierpliwością czekamy na następny.

Ocena: 7/10

Scenariusz: Kafka Asagiri
Rysunki: Sango Harukawa
Tłumaczenie: Karolina Dwornik

Wydawnictwo: Waneko
Stron: 184
Premiera: 14 sierpnia 2017

 

 

 

Scythe

Dziękujemy wydawnictwo Waneko za udostępnienie egzemplarza do recenzji i plansz mangi.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.