(Recenzja) Czarny Mag. Tom 2. Adeptka

Ponownie wchodzimy z butami w życie Ryiah silnej, dumnej, skomplikowanej i nieco wstydliwej bohaterki serii Czarny Mag autorstwa Reachel E. Carter. A jeśli myśleliście, że pierwszy rok był dla niej pasmem poniżeń i ciężkich relacji z Darrenem, to dopiero teraz zobaczycie, co znaczy być magiem frakcji bojowej.

W drugiej części Reachel E. Carter jeszcze bardziej stawia na pokazanie skomplikowanej relacji pomiędzy Ryiah a Darrenem. Ich ciągła walka zarówno na płaszczyźnie psychicznej, jak i fizycznej zdominowała większość wydarzeń, a równocześnie to ona w największym stopniu napędza całą fabułę.

Druga szansa Ryiah

Dwójka głównych bohaterów ma w zwyczaju rywalizować ze sobą na każdym kroku i patrząc na to przez pryzmat wydarzeń jakie rozegrały się w Pierwszym roku, łatwo dostrzec, że tym razem mamy do czynienia z o wiele silniejszymi uczuciami, niż wzajemna fascynacja. Niestety, o ile część scen dość dobrze wpisała się w burzliwe relacje protagonistów, tak niektórym pisarka nie podołała, racząc nas nieco tandetną nastoletnią miłością. W skrócie Darren i Ryiah to dwa różne światy i charaktery. Z kolei frakcja bojowa, jak sama autorka zaznacza, to ciężki zawód, w którym nie ma miejsca na szalejące hormony. Młodzi adepci, zdaje się jednak o tym zapomnieli i ciągle żyją niczym “pies z kotem”, narażając przyjaciół na szwank, a kolejne misje na niepowodzenie.

Nie ulega wątpliwości, że mimo wszystko Carter starała się stworzyć angażującą fabułę. Tak więc przebijają się wątki spisku mogące zagrozić cesarstwu i trochę tragicznych scen. Ale i tu brak większego rozwinięcia, a czasami zaangażowania innych bohaterów, których mimo wszystko nie brakuje. I to jest jedna z bardziej charakterystycznych cech serii. Drugoplanowe postacie są, jest o nich nawet sporo, ale autorka nikomu nie pozwala wyjść przed szereg. A szkoda, bowiem mogłyby przynieść sporo korzyści historii.

Ostatecznie więc muszę powiedzieć, że powieść nie specjalnie skradła moje serce. Owszem nie odmawiam pisarce talentu, bowiem część książki czyta się bardzo dobrze, a nawet świetnie. Jednak mimo wszystko nie przepadam, a zwłaszcza w powieściach z nutą militaryzmu, za zbyt długo ciągnącymi się wątkami miłosnymi. Czytając Czarnego Maga brakowało mi brutalniejszych zagrań bohaterów, oraz pogłębienia świata w kwestiach politycznych i wojennych. Uniwersum wykreowane przez Rachel E. Carter ma ogromny potencjał i szkoda, że pisarka jeszcze w pełni go nie wykorzystuje. Wszystko jednak przed nami.

 

czarny-mag-adeptkaOcena: 5,5/10

Seria: Czarny Mag
Tom:
2. Adeptka
Autor:
Rachel E. Carter

Wydawnictwo: Uroboros
Stron: 416
Premiera: 30 stycznia 2019

 

 

Scythe

Dziękujemy wydawnictwu Uroboros za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.