Dar trzech króli

Cóż można dostrzec, patrząc w wieczorne niebo? Natychmiastowo nasuwa się na myśl ciemny nieboskłon, rozświetlony przez liczne gwiazdy. A co w przypadku, gdy to niebo spogląda na was?

Parę młodych i zakochanych osób rozdziela tragiczna śmierć dziewczyny. Pięć lat później Daichi odwiedza wzgórze, na którym doszło do nieszczęśliwego wypadku z udziałem jego dziewczyny imieniem Akari. Mimo upływu lat wciąż nie potrafi o niej zapomnieć.

Dar trzech króli obserwujemy z dwóch perspektyw – tej, która zdaje się być naturalna i pierwsza przychodzi do głowy po zapoznaniu się z powyższym opisem fabuły, czyli z punktu widzenia Daichiego, oraz drugiej oczami… Akari. Tak, tak Kumichi Yoshizuki postanowił dodać do swojej historii pierwiastek zaświatów. Fabułę z lekkim przymrużeniem oka można sprowadzić do następującego streszczenia – Daichi nie jest w stanie zapomnieć o ukochanej i stale pielęgnuje uczucie do niej, zaś Akari robi wszystko by ten zaprzestał rozpamiętywania i rozpoczął życie pozbawione smutku i tęsknoty.

68.jpg

Możecie zastanawiać się, w jaki sposób Akari jest w stanie wpływać na dawnego kochanka? Nie zdradzę tego, lecz wierzcie, że Kumichi Yoshizuki przedstawił zaświaty zarówno oryginalnie, jak i nudnie. Oryginalnie, ponieważ to jak umarli mogą ingerować w życie na Ziemi jest bardzo pomysłowe i w gruncie rzeczy zabawne, ale nie sposób odmówić też głupoty takiemu rozwiązaniu. Nudne, ponieważ ledwie zarysowane i absolutnie nie zachęcające niebo wiązałoby się z podobnym trybem życia co egzystencja na Ziemi. Niestety autorowi zabrakło pomysłu na ciekawsze rozbudowanie wizji nieba lub zwyczajnie chciał skupić się na relacji dwójki bohaterów, bez oglądania się na inne aspekty lektury. Jak więc wypada danie główne, czyli wątek romantyczny?

Lepiej niż budzące mieszane uczucia zaświaty. Przede wszystkim tęsknotę za utraconą miłością przedstawiono zupełnie naturalnie. Odwiedziny wzgórza, które stało się wprawdzie miejscem tragedii, ale wcześniej było ważne w życiu kochanków, przywołuje dziesiątki wspomnień i zmusza do przeanalizowania dotychczasowych poczynań. Yoshizuki świadomie rozpoczął historię w punkcie, z którego mógł stopniowo prezentować relację bohaterów. Nie licząc paru typowo dla mangi przerysowanych kadrów i patetycznych kwestii protagonistów autorowi udało się nie popaść w ckliwość. Dzięki temu opowieść wzbudza emocje i angażuje w losy postaci i ich liczne retrospekcje. Yoshizuki zainspirował się opowiadaniem Dar trzech króli O. Henry’ego, z którego zaczerpnął nie tylko nazwę, ale i na swój sposób myśl przewodnią mangi. Aby czytelnik nie został pozostawiony samemu sobie, mangaka wplótł do albumu skróconą wersję wspomnianego utworu.

52.jpg

W przypadku historii nie obyło się bez niedoróbek, ale już pisząc o ilustracjach nie można wytknąć chyba żadnych mankamentów. Postacie są dobrze skrojone, emocje na ich twarzach zgrabnie odmalowane, a wszelkiego rodzaju plansze (również dwustronicowe) prezentujące np. rozgwieżdżone niebo to istny majstersztyk, który do zmuszania do zatrzymania się nad obrazkiem. Jest pięknie.

Dar trzech króli nie zawiódł, zabrakło może pełniejszego przedstawienia zaświatów, można też lekko ponarzekać na fakt rozciągnięcia fabuły, co i tak w obliczu całego albumu nie zmieni jednego – to bardzo udana pozycja, która broni się nie tylko pięknymi ilustracjami, ale też niezłą historią.

dar-trzech-kroliOcena: 7,5/10

Scenariusz: Kumichi Yoshizuki
Rysunki: Kumichi Yoshizuki
Wydawnictwo: Waneko
Stron: 216

 

 

 

Say My Name

Dziękujemy wydawnictwu Waneko za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego i plansz mangi.

12219561_1046008915419713_2312814264477012639_n

 

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.