Dimension W #01-04

Zapewne większość ludzi kojarzy postać słynnego wizjonera Nikoli Tesli jeszcze ze szkoły. Naukowiec marzył o taniej energii dostępnej dla wszystkich ludzi. W mandze Yujiego Iwahary marzenie się spełnia.

Mamy rok 2072. Inkubatory energii elektrycznej zwane po prostu ogniwami rozwiązały problem z podażą prądu. Energia jest czerpana z tzw. Wymiaru W i pozwala zaspokoić wszelkie energetyczne potrzeby społeczeństwa. Na rynku pojawiają się także nielegalne ogniwa, co spowodowało pojawienie się nowego zawodu, tzw. zbieraczy. Jednym z nich jest Kyouma Mabuchi, który podczas nowej misji natknął się na osobliwą dziewczynę, co zmieni ich życia bardziej niż im się to wydaje.

Ostatnie zdanie może sugerować romansidło, ale to nieprawda. Dimension W to rasowy shonen, w którym jest sporo akcji, bijatyk i hardych bohaterów. I trzeba powiedzieć, że na początku to denerwuje i męczy. Pierwszy tomik to tylko wprowadzenie na sceny owej dziewczyny i Kyoumy, zaprezentowanie paru postaci pobocznych i nastawienia do siebie nawzajem. To powód, przez który pierwsze kilkadziesiąt stron nudzi i razi niską oryginalnością, a po pomyśle z wymiarem pełnym energii aż chciałoby się czegoś bardziej nietuzinkowego.

Drugi tom jest już ciekawszy, możemy trochę silniej zaangażować się w rodzącą zażyłość Kyoumy i dziewczyny (nie, to wciąż nie romansidło) i jednocześnie autor dorzuca ciekawszych informacji o świecie. Jest więc lepiej, ale wciąż tylko solidnie. Co więc sprawia, że na kolejne tomy serii zapatruję się z dużą nadzieją? Odpowiedzią są tomy 3 i 4.

Po niemrawym początku akcja przenosi się do miejsca, które jeszcze niedawno zamieszkiwał pisarz groszowych kryminałów. Zamieszkiwał, gdyż padł ofiarą morderstwa. Wyjaśnienie zagadki przypada Kyoumie i jego towarzyszce, ale nie są jedynymi osobami liczącymi na intratne wynagrodzenie za wskazanie winowajcy. Do tego dochodzi jeszcze oddział policji pod dowództwem człowieka nie cierpiącego zbieraczy.

Ale to nie dlatego Dimension W nabiera wiatru w żagle w trzecim tomie. Zagadka morderstwa wykracza poza zwykłe śledztwo, w dodatku atmosfera zagęszcza się jeszcze bardziej przez tajemnice z przeszłości regionu i historię pewnej tamy. Opowieść rozpisano na dwa tomiki, które pozwalają lepiej poznać Kyoumę i Alberta, lecz na tym nie koniec. Jest tutaj akcja, gęsta atmosfera, ciekawe postacie i dosyć zawiła intryga. Bardzo dobrze się to czyta.

Rysunki Yurijego Iwahary prezentują się tak samo bez względu na to, który tom weźmiemy do ręki. Nie ma tu może za wielu szczegółów, czy wyrazistego drugiego planu, ale nie mogę powiedzieć, żeby to psuło odbiór mangi. Twarze są charakterystyczne i widać, w jakim nastroju są bohaterowie w danej scenie. Generalnie mamy do czynienia z solidnymi grafikami.

Dimension W intryguje od momentu zapoznania się z rysem fabularnym, później zaś rozczarowuje przy pierwszych spotkaniach z Kyoumą. Co by nie pisać, warto przez nie przebrnąć, bo po dwóch tomach opowieść nabiera tempa i zaczyna wyróżniać się (na plus) spośród innych mang.

Oceny tomów:

Tom #01 – ocena: 6,0

Scenariusz: Yuji Iwahara
Rysunki: Yuji Iwahara
Tłumaczenie: Mateusz Makowski
Wydawnictwo: Waneko
Premiera: 26 lipca 2016

 

 

 

 

Tom #02 ocena: 6,5

Scenariusz: Yuji Iwahara
Rysunki: Yuji Iwahara
Tłumaczenie: Mateusz Makowski
Wydawnictwo: Waneko
Premiera: 26 września 2016

 

 

 

 

Tom #03 ocena: 8,0

Scenariusz: Yuji Iwahara
Rysunki: Yuji Iwahara
Tłumaczenie: Mateusz Makowski
Wydawnictwo: Waneko
Premiera: 24 listopad 2016

 

 

 

 

 

Tom #04 ocena: 7,5

Scenariusz: Yuji Iwahara
Rysunki: Yuji Iwahara
Tłumaczenie: Mateusz Makowski
Wydawnictwo: Waneko
Premiera: 27 stycznia 2017

 

 

 

Say My Name

Dziękujemy wydawnictwo Waneko za udostępnienie egzemplarzy do recenzji i plansz mangi.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.