Doctor Mephistopheles #02

Hideyuki Kikuchi ponownie wrzuca nas w wir wydarzeń, akcji i kolejnych zagmatwanych wątków. W drugim tomie Doctora Mephistophelesa dzieje się dużo, a historia jeszcze bardziej się nawarstwia.

Chociaż Shinjuku pełne jest stworów rodem z bajek, legend i mrocznych czeluści demonicznego świata. To i tak okazuje się, że i nad nim mogą zawisnąć czarne chmury. Organizacja chcąca zebrać dwanaście nieśmiertelnych organów pod wodzą mistrza Megeda poczyna sobie coraz śmielej, zwłaszcza gdy w jej szeregach pojawi się nowy potężny członek.

Z jednej strony, jeśli ktoś liczył na zaostrzenie rywalizacji szczególnie pomiędzy Mephistophelesem a Megedem to szybko się rozczaruje. Dziwna rywalizacja o przywrócenie boga do życia za pomocą dwunastu nieśmiertelnych organów, co prawda jeszcze się nie skończyła, ale przenosi się na inne tory, wprowadzając kolejnych, czy też kolejnego “wyznawcę”. Owy doskonale napędza dalsze wydarzenia, zwłaszcza że nie jest to już zwyczajna płotka, a wręcz wierchuszka, dodatkowo posiadająca równie potężny dar. Co w efekcie świetnie odświeża całą powieść, wprowadzając ciekawe wątki między postaciami, zarówno znanymi nam z tomu pierwszego, jak i nowymi. A ci skupiają na sobie większość uwagi czytelnika, spychając tytułowego protagonistę na dalszy plan – Doctora z dzielnicy Shinjuku w tym tomie jest wyjątkowo mało. W pierwszych rozdziałach dominuje Soyogi Kazuyuki, nasz nieobyty ze światem bohater, który przejawia niezwykły talent do walki, a zwłaszcza posługiwania się bronią białą, oraz Keishiro Kabane – policjant.

Rozciągnięcie opowieści o kolejne zakątki Piekielnego Miasta sprawiło, że mamy okazję poznać ciekawe relacje zarówno między wspomnianymi, akapit wcześniej, jak i nowymi postaciami, a nawet nieco natury istot jakie w Shinjuku się zrodziły, nieraz nawiązujące do różnych popkultur, m. in. wampirycznej, czy demonicznej, jak Banshee. W ich relacjach nie zabrakło scen o podtekście erotycznym, jak i bardziej krwawych, czy poważnych, pozwalających każdego z osobna lepiej poznać; a niekiedy i trochę infantylnych, które z chęcią pominiemy. Przekrój zarówno postaci ludzkich, jak i “odmienionych” przez Shinjuku, jest bardzo duży, co owocuje raz spotkaniem na gruncie przyjacielskim, a innym razem wrogim.

Nie da się ukryć, że względem poprzedniego tomu historia nie tylko odpowiednio szybko się rozwija, ale dostarcza mnóstwo efektownych wydarzeń, nieraz nakreślonych z dużym rozmachem. Nie zawsze jednak idzie to w parze z rysunkami. Chociaż umiejętności Kairi Shimotsuki są bardzo dobre, czyli wyraźny proporcjonalny i świetnie wycieniowany świat, to kadry czy perspektywa nieraz wymagają dłuższej chwili celem odgadnięcia zaprezentowanych na nich sekwencji. Momentami manga jest ciężka i nie raz warto wrócić o jedną/dwie strony, aby dobrze prześledzić wydarzenia.

Pomimo wszystko uważam, że drugi tom Doctora Mephistophelesa to jednak dobra lektura, więc jeśli ktoś poznał już poprzednią część to spokojnie może sięgnąć i po tą. Historia nie zwalnia, tylko przyśpiesza nadając całości jeszcze bardziej brutalnego charakteru. Tajemnic Shinjuku, jak się okazuje jest dużo i to od nas zależy ile ich odkryjemy.

 

Ocena: 7/10

Scenariusz: Hideyuki Kikuchi
Rysunki: 
Kairi Shimotsuki

Tłumaczenie: Joanna Kaniewska
Wydawnictwo: Waneko

Premiera: 16 maj 2018

 

 

 

Scythe

Dziękujemy wydawnictwo Waneko za udostępnienie egzemplarza do recenzji i plansz mangi.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.