Doktor Strange

O Avengersach i X-Menach słyszał chyba każdy, kto nie przeprowadził się ostatnimi czasy na inną planetę. A czy słyszeliście o pewnym mistyku, również mającym swój rodowód w Domu Pomysłów?

Stephen Strange to ceniony chirurg plastyczny pracujący w prywatnej klinice. Bogaty i lubiany korzysta z życia na wszystkie sposoby. Gdy jedna z jego pacjentek oferuje mu wypoczynek w domku w górach, bez zastanowienia korzysta z okazji, aby odpocząć od pracy. Niestety nocny zjazd na nartach kończy się tragicznie dla młodego lekarza. Wypadek na stoku górskim powoduje liczne urazy, w tym niedowład obu rąk. Zmuszony do porzucenia pracy chirurga wyrusza w podróż, aby odnaleźć lekarza, który ponownie przywróci mu władzę w palcach.

skan2-600

Historia Doktora Strange w scenariuszu J. Michaela Straczynskiego i Samma Barnesa jest pełna snobizmu, mrocznej demonicznej magii, efektownych walk i wewnętrznych problemów protagonisty. Twórcy powoli wprowadzają czytelnika w najgłębsze pragnienia lekarza, zarówno te materialne, jak i duchowe, jego wyrzuty sumienia i inne rozterki. Ten emocjonalny kocioł najlepiej widać na początku albumu, kiedy Strange po wypadku szuka lekarstwa na swoje „świeże” problemy. Twórcy nie tylko tym sposobem w niezły sposób zaprezentowali egoizm głównego bohatera, ale również później świetnie oddali przemianę, jaka w nim zaszła pod wpływem przebytych doświadczeń.

Z jednej strony fabuła komiksu Doktor Strange pełna jest nostalgicznych momentów, w których lekarz użala się nad swoją dolą, a z drugiej twórcy sprawnie przemycili do opowieści kilka naprawdę zaskakujących wątków. Jak pierwsze „otwarcie oczu” protagonisty na drugi, mroczniejszy świat, podwójne tożsamości bohaterów i zdrady – są to momenty, które wręcz wbijają w fotel. Mamy okazję poznać również mroczną rzeczywistość oczami Doktora Strange, czyli chaos, pełen demonów i potworów pragnących zniszczyć nasz „dom”. Tutaj twórcy bardzo obrazowo zaprezentowali przenikanie się obu wymiarów, gdzie magia widoczna jest tylko dla wybranych mistyków. Tworzą aurę tajemniczości i dają do zrozumienia, że niebezpieczeństwo w postaci żądnych krwi i władzy bestii  towarzyszy ludziom każdego dnia.

Przy albumie naprawdę nie sposób się nudzić. Historia jest dynamiczna, zaskakująca a przede wszystkim interesująca. W niektórych momentach z zapartym tchem śledzi się walki i zmagania głównego bohatera. I chociaż czasami sceny są zbyt efekciarskie to i tak przyjemnie czyta się o losach kolejnego herosa z marvelowskiego uniwersum. Owszem na początku historia się aż tak nie rozpędza, niemniej końcowe sceny i kilka wydarzeń po drodze zachęcają do czytania.

Graficznie komiks prezentuje się solidnie, Barnes Peterson (rysunek) i Justin Ponsor (kolory) tworzą zgrany duet, dobrze wydobywający potencjał przygód Doktora Strenge’a. Przede wszystkim zauważalna jest zamaszysta konturówka rysownika, która nadaje lekkości postaciom. Peterson przywiązuje dużą wagę do szczegółów, bez problemu można dostrzec emocje na twarzach bohaterów i podziwiać inne elementy z pogranicza magii stworzone przez artystę (zwłaszcza podczas efektownych pojedynków). Wszystko to dopełnia tusz Justina Ponsora, lekko poszarzałe kolory dobrze oddają ponury klimat komiksu. Kolorysta nie stosuje również zbyt kontrastowego zestawiania barw, porusza się raczej w podobnych odcieniach, tworząc spokojne przejścia między scenami. Co nie oznacza, że mamy do czynienia z zimnymi barwami. Sceny walki odwzorowano dość solidnie i przede wszystkim barwnie.

skan3-600.jpg

Doktor Strange to na pewno komiks warty uwagi. Ciekawa historia idzie w parze z dobrą kreską i równie atrakcyjnymi kolorami. Scenarzyści J. Michael Straczynski i Samm Barnes zadbali o każdy szczegół opowieści. Od przedstawienia egoistycznego chirurga, przez demony, aż do potrzeby chronienia  świata. Dla fanów marvela tytuł z pewnością obowiązkowy.

Ocena: 7,5 /10

Scenariusz: Joe Michael Straczyński
Rysunki: Brandon Peterson
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 144
Premiera: styczeń 2016

 

 

 

 

A propos filmu…..

Z pewnością wielu z was zastanawia się czy najpierw obejrzeć film, czy przeczytać komiks. Cóż, zarówno historia zawarta w komiksie, jak i jej filmowa adaptacja są ciekawe, mimo iż w pewnym stopniu różnią się od siebie. Warto zatem poznać obie pozycje.

Scythe

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*