Dwugłos filmowy #3: Czarna Pantera

Pierwszy tegoroczny film Marvel Studios Czarna Pantera, cieszy się dużym zainteresowaniem. Fikcyjny kraj Wakanda, z którego wywodzi się główny bohater, to technologiczne imperium napędzane wibranium, najtwardszym metalem na Ziemi. Ukryci za maskującą zasłoną, mieszkańcy pilnie strzegą swych sekretów przed resztą świata. Jednak nic nie trwa wiecznie.

Kolejny superbohater z uniwersum Marvela doczekał się przygód na dużym ekranie. Pierwszy raz Czarną Panterę mogliśmy zobaczyć w filmie Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów, gdzie tajemniczym herosem okazał się T’Challa, syn zamordowanego na kongresie ONZ króla Wakandy. Teraz przyszły władca ponownie staje do walki o tron i spokój swego kraju.

Fabularny kicz czy wspaniałe widowisko?

Scythe: Czarna Pantera, nie do końca jest dobrym widowiskiem. Pierwsze chwile z filmem to krótkie przedstawienie historii Wakandy. Dowiadujemy się więc, skąd wzięła się tajemnicza substancja i jak ukształtowała się kultura tego kraju. Później zostajemy wrzuceni do Londynu, gdzie poznajemy antagonistę historii. A dalej, jak nietrudno się domyślić, wszystko dąży do konfrontacji T’Challa ze wspomnianym wrogiem. Co warto zauważyć, fabuła momentami jest mocno powierzchowna, a niektóre wątki zwyczajnie nie imają się całości albo są zbyt sztuczne. Sytuacji nie poprawia dość schematyczny rozwój zdarzeń.

Wrażenie za to robi połączenie tradycji  z nowoczesnością. Rozwinięta technologicznie Wakanda, zachowała w pełni swoją unikatowość i integralność. Broń, chociaż nowoczesna, nie przypomina elektrycznych blasterów czy egzoszkieletów. Mieszkańcy nadal walczą włóczniami, noszą starodawne zbroje, a wszystko to wyprodukowane z wibranium, lśniące i mieniące się wszystkimi kolorami, nie wspominając o niewyobrażalnej sile rażenia.

Say May Name: Może się podobać to, jak połączono kulturę rdzennych Afrykańczyków z niezwykłą technologią, jaką dysponują. W największym stopniu to zasługa umieszczenia w filmie sporej ilości wszelkiego rodzaju rytuałów i zwyczajów związanych z kulturą Wakandy. I na tym koniec, ponieważ to fabularna wydmuszka – wątki są traktowane po macoszemu, wtórne i banalne do przewidzenia, a zwroty akcji nie zaskakują. Jako kino familijne i odmóżdżające jest nawet znośnie, ale to smutne, że w tym filmie nikt nie jest w stanie skonstruować zdania z więcej niż paru słów. Poza siostrą głównego bohatera większość dialogów aż emanuje sztucznością, a prosty język i krótkie zdania, jakimi posługują się bohaterowie, jeszcze to uwypuklają.

Czarna Pantera na tle innych filmów Marvela?

Scythe: Po dobrze przyjętym Spider-Manie: Homecoming, spodziewałam się równie atrakcyjnego widowiska. Niestety mocno się zawiodłam. W Czarnej Panterze zabrakło przede wszystkich humoru, z którego słyną filmy od Marvel Studios. Dialogi w założeniu mające być komiczne, były mocno sztuczne i toporne. Podobnie jak część scen. Jednak tytuł broni się efektami specjalnymi. Jak zwykle walki są dograne, efektowne i zrobione z dużym rozmachem, tak aby widz poczuł skalę zniszczeń niesioną przez herosów. Do tego dochodzi świat prezentowany w soczystych kolorach.

Say May Name: Marvel znów serwuje odgrzewany kotlet. Zmieniona sceneria i kulturowe wstawki o Wakandzie pomagają tylko do pewnego stopnia. Podczas seansu niejednokrotnie myślałem o tym jak się skończy, ale czy ktokolwiek może mieć wątpliwości odnośnie finału historyjki niezbyt skrycie inspirowanej Królem Lwem? W dodatku jeżeli przed projekcją na ekranie wyświetlany jest zwiastun kolejnego marvelowskiego filmu, a na ekranie pojawia się nasz główny bohater? Fabuła od pierwszej chwili idzie jasno wytyczoną ścieżką i w efekcie film nudzi, a pojedynki o władzę w Wakandzie w ogóle nie angażują emocjonalnie. Z ostatnich filmów Logan jest znakomitym przykładem, że kino superbohaterskie nie musi być zlepkiem klisz, może za to posiadać dojrzałą i mocną historię, która pozwala widzowi przejąć się losem bohaterów. Z kolei Spider-Man: Homecoming, mimo iż niewiele mniej przewidywalny od Czarnej Pantery, to przyciągał licznymi żartami.

Co sądzicie o grze aktorskiej?

Scythe: Tutaj nie można powiedzieć złego słowa. Chadwick Boseman (T’Challa), Michael B. Jordan (Erik Killmonger), Danai Gurira (Okoye) i Lupita Nyong’o (Nakia) dobrze wcielili się w swoje postacie. Zwłaszcza Danai Gurira, która świetnie zagrała oddaną i lojalną panią generał Wakandyjskich wojsk. Równie sprawnie poradził sobie Michael B. Jordan, będący antagonistą powieści.

Say May Name: Obsada stanęła na wysokości zadania, ale znów mogę ponarzekać na to, jak miałkie kwestie dialogowe przyszło im wypowiadać. Tak czy inaczej główny bohater oraz antagonista są całkiem nieźli w swych rolach, zaś siostra T’Challi oraz niezawodny Martin Freeman zapewniają nieco komizmu. Nie podzielam optymizmu co do postaci generałów, choć to prawda, że Danai Gurira spisała się najlepiej z nich wszystkich. Obsada jest zatem jednym z nielicznych pozytywów.

Jak wypada ścieżka dźwiękowa?

Scythe: Ludwig Göransson odpowiedzialny za ścieżkę, dość dobrze wywiązał się ze swojego zadania. Muzyka jest elektryzująca i energetyczna. Doskonale wpasowuje się w sceny akcji i podtrzymuje klimat egzotycznej Wakandy.

Say May Name: Zarówno Göransson, jak i Kendrick Lamar spisali się całkiem nieźle. Muzyka odbiega od tego, co zwykliśmy słuchać w wykonaniu Marvela, więcej jest energicznych fragmentów i basowych wstawek, mniej zaś pompatycznych smyczkowych dźwięków. W pewien sposób oprawa dźwiękowa wyróżnia ten film spośród marvelowskich superprodukcji.

Czy warto iść do kina?

Scythe: Na Czarną Panterę powinny pójść osoby które są zapalonymi fanami marvelowskiego uniwersum. Niestety tytuł nie należy do najlepszych filmów, momentami jest powierzchownie, sztucznie i dziwnie. Dlatego ci co raczej idą tylko w ramach ciekawości, będą z pewnością zawiedzeni.

Say May Name: Odradzam. Sama kultura Wakandy i mentalność jej mieszkańców jest tylko dodatkiem do nudnej opowieści o nowym władcy i złym pretendencie do tronu. Trudno nie ziewać w trakcie seansu, mimo iż film nie stroni od ładnych zdjęć i efektownych starć.

 

Ocena: 6,5/10

Reżyseria: Ryan Coogler
Scenariusz: Joe Robert Cole, Ryan Coogler
Obsada: Chadwick Boseman, Michael B. Jordan, Danai Gurira, Lupita Nyong’o, Martin Freeman
Czas projekcji: 2 godz. 14 min.
Premiera PL:  14 lutego 2018

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*