Ekö

Chociaż FoxGames znany jest z gier familijnych, to w ich dorobku nie brakuje tytułów mroczniejszych, w których fabuła potrafi przyprawić o ciarki. Taką właśnie grą jest Ekö, taktyczna planszówka autorstwa Henri Kermarreca i Luky’ego. Zabiera graczy w zgubny i mroczny świat jałowych pustyń cesarstwa Ekö, która stała się wiecznym więzieniem dla czterech potomków potężnego i cieszącego się szacunkiem władcy tychże terenów.

Jako gracz wcielamy się w jednego z czterech dziedziców, którzy potraktowani klątwą zostali zmuszeni do toczenia między sobą nieustającej wojny. Grę porównać można do „szalonych” warcabów, wzbogaconych wieloma aspektami nadającymi rozgrywce dynamiki. I skojarzenie nie jest wcale bezpodstawne, Ekö przypomina je już samym wyglądem, a dyski umiejętnościami dorównują  szachowej Królowej.

W przygotowaniu do pierwszej rozgrywki, bierze udział od kilku do kilkunastu różnej wielkości wielokątnych kafelków, które różnią się nieznacznie układem terenu, ale w taki sposób, aby pola przeznaczone na ruch pionków zawsze stykały się między sobą. W ten sposób bez problemów szybko utworzymy „szachownicę”, po której poruszać będzie się nasza armia. W Ekö poza główną pulą kafli, mamy także dodatkowe moduły jeszcze bardziej utrudniające poruszanie się po mapie. Wszystkie sprytnie zostały oznaczone za pomocą różnych kolorów na rewersach oraz liczbowej numeracji. Są to jedne z tych szczegółów, za które warto doceniać gry od FoxGames. Nawet przy nieco większym poziomie trudności dbają o to, aby nawet młodsi gracze bez problemu radzili sobie z komponentami. 

Mechanicznie Ekö stanowi bardzo ciekawą taktyczną grę, na którą składają się naprzemienne ruchy graczy. Na początku gry otrzymujemy kartę postaci, zestaw znaczników świątyń, oraz armię – 15 dysków żołnierzy i jeden dysk Cesarza. Cesarz jest o tyle ważny, ponieważ w starciu ze zwykłym pionkiem m. in. daje nad nim przewagę.

W swoje turze aktywny gracz wykonuje dwie Fazy:

  • Fazę działania podzieloną na Ruch lub Budowę/rozbudowę obozu, oraz
  • Fazę zbrojenia, pozwalającą ponownie dołożyć swoich zbitych żołnierzy na planszę.

Obie Fazy muszą zostać wykonane we wspomnianej kolejności i są dla gracza obowiązkowe. Co nie zawsze może zgadzać się z naszymi działaniami, jakie chcemy podjąć podczas rozgrywki. Z drugiej strony zasada ta pilnuje, aby zbytnio nie chomikować żołnierzy, przez co balans między grającymi jest o wiele bardziej wyważony.

Najważniejszą częścią gry jest oczywiście sama walka, czyli ruch naszymi żołnierzami. Plansza wspólna (pustynia Ekö) dzięki temu, że jest składana z pojedynczych kafelków, może być powiększona wedle uznania. Nie należy jednak traktować tego jako aspektu zwiększającego losowość. Wręcz przeciwnie. W Ekö przypadkowość jest niemal zerowa, pomimo że może się wydawać, iż przedkładanie między sobą komponentów przyniesie skrajnie odmienne efekty, jak zbyt duże zagęszczenie pól ruchu, czy ich przerzedzenie. Ważne jednak, że owego rozwiązania nie trzeba brać za minus.

Mechanika w pełni nastawiona jest na dynamikę i efektowność. Pionkami możemy poruszać się po całej planszy, a przeszkodami są jedynie żołnierze innych graczy, ewentualnie pojedyncze skały. Bardzo proste i szybkie jest też wzajemne „zbijanie” sobie stosów z planszy, ponieważ o zwycięstwie decyduje liczebność stosu (stos składający się z 3 żołnierzy, zostanie zbity przez stos zawierający w sobie 4 pionki). Inną zasadą jest atak Kamikadze, pozwalający pojedynczym stosem zniszczyć stos składający się z 4 żołnierzy. Podobnych reguł jakimi rządzi się rozgrywka jest o wiele więcej, a z dodatkowymi kaflami (wiry, pełniące rolę teleportów, burze piaskowe utrudniające przejście itp.) dochodzi ich jeszcze więcej.

A jak wygrać? Pierwsza nietrudna do odgadnięcia zasada to zniszczenie przeciwników w stopniu takim, aby tylko nasze stosy pozostały na planszy. Druga mniej intuicyjna to zdobycie co najmniej 12 PZ oraz kontrola przynajmniej jednej stolicy. Punkty zdobywamy poprzez Budowę/Rozbudowę Świątyń i pojmanie cesarzy przeciwników. Podczas rozgrywki odnoszę jednak wrażenie, że mniej uwagi zwraca się właśnie na ten aspekt. Co prawda postawienie, czy rozbudowa świątyni nie jest specjalnie trudne, ale samo „bicie” się z przeciwnikiem (zwłaszcza w rozgrywce dwuosobowej), zajmuje niemal całą uwagę. Wariant ze zdobywaniem punktów działa, ale tylko przy trójce lub czwórce graczy, gdzie faktycznie rozgrywka toczy się w myśl zasady: „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”.

Ekö pozostaje grą naprawdę fajną i wyjątkowo wciągającą. Spokojnie można do niej wracać w deszczowe czy chłodniejsze dni, akurat przy porcji dobrego napoju i ciastka, gdy chcemy trochę pogłówkować. Zasady pojąć można już przy drugiej partii, a przy trzeciej cieszyć się z samej gry i rywalizacji jaką daje.

 

Ocena: 7,5/10

Mechanika: Henri Kermarrec
Ilustracje: Luky
Liczba graczy: 2-4
Wiek: od 8 lat
Czas rozgrywki: 45 min
Wydawca: FoxGames

 

 

Scythe

Dziękujemy wydawnictwu FoxGames za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.