DC Odrodzenie – Green Arrow #1: Śmierć i życie Olivera Queena

green-arrow

Jako fanka superbohaterskiego świata, zawsze z chęcią sięgam po przygody, często nieco bardziej niszowych, herosów niż osławiona Liga Sprawiedliwości czy Avengers. Więc kiedy Egmont zaprezentował nową linię wydawniczą komiksów DC Odrodzenie, w moje ręce od razu trafił Green Arrow #1: Śmierć i życie Olivera Queena.

Ostatnimi czasy za sprawą amerykańskiego serialu Arrow stworzonego przez Grega Berlantiego, Marca Guggenheima i Andrewa Kreisberga, Green Arrow stał się dość popularny. Niemniej Oliver Queen ze scenariusza Benjamin Percy’ego to zupełnie inna historia. Wspomnę jeszcze (dla mniej obeznanych z uniwersum DC), że DC Odrodzenie odcina się od przygód i życia bohaterów, jakie wiedli na łamach Nowego DC Comics. W Odrodzeniu przygody herosów pisane są na nowo, więc ich życie prywatne, towarzyskie i superbohaterskie również wygląda zupełnie inaczej. 

Śmierć i życie Olivera Queena to album zdecydowanie nastawiony na dynamiczną fabułę naszpikowaną akcją, walką, pościgami i nieprawdopodobnymi wyczynami zwykłego człowieka. Pierwszy rozdział Odrodzenie wprowadza w relację pomiędzy Oliverem Queenem i Dinah Drake znaną jako Black Canary. Przed cyklem Nowe DC Comics wspomniani bohaterowie byli małżeństwem. Zaś w najnowszym albumie ich relacja dopiero się rozwija. Pojawia się także epizod związany z tajną organizacją Dziewiątym Kręgiem, będącym głównym wątkiem tego albumu.

Kolejne rozdziały to już zmagania Green Arrowa z nowo rodzącym się problemem, który coraz mocniej zakorzenia się w Seattle. W między czasie scenarzysta nieco uchyla rąbka tajemnicy z prywatnego oraz superbohaterskiego życia protagonisty. Tam kogoś przekupi, tu wspomni o Lidze Sprawiedliwości, a tam pochwali się jak jego fortuna pomaga biednym. Poznajemy jego przyrodnią siostrę Emi, macochę, ale także wieloletniego przyjaciela Cyrusa Brodericka – dyrektora finansowego Queen Industries oraz cały szereg kolejnych pobocznych postaci, które odegrały w przeszłości Olivera znaczniejsze role. Co warto dodać żadna persona pojawiająca się w otoczeniu głównego bohatera nie jest przypadkowa, nim się obejrzymy, przyjaciele staną się wrogami, a wrogowie przyjaciółmi. Dorzućmy do tego kilka zwrotów akcji, urażoną dumę Green Arrowa i szaloną organizację… ewentualnie naiwność. I otrzymamy lekką, momentami naciąganą opowieść, którą fan uniwersum DC powinien poznać. Green Arrow jak widać ma się nie najgorzej!

green-arrow

Wizualnie album prezentuje się naprawdę świetnie, pomimo że mamy dwóch różnych rysowników i zmiany w poszczególnych zeszytach są dość mocno zauważalne. Otto Schmidt odpowiadający za pierwsze historie ma mocno kreskówkową kreskę. Sztywne, kanciaste linie nadają równie ostre kształty sylwetkom bohaterów. Widać, że artysta nie silił się na bardziej wyraźne czy realistyczne rysunki. Z kolei drugi artysta Juan Ferreyra to już zupełnie inny styl. Jego rysunki są zamaszyste i mocno miękkie. Wyglądają wręcz jakby się „rozpływały” pod okiem czytającego”. Przyjemy dla oka zabieg sprawiający że całość nabiera wręcz bajkowo-sennego charakteru. Podobnie wygląda kwestia kolorów i tuszu. Jest jaskrawo, soczyście i klimatycznie. Każda lokacja ma swój charakter. Na końcu warto zapoznać się z obszerną galerią okładek alternatywnych oraz szkicami postaci wykonanymi przez Otto Schmidta.

Green Arrowa z poprzednich albumów w serii Nowe DC Comics pamiętam jako niedocenianego herosa, który za pomocą Argusa próbował wkupić się w szeregi Ligi Sprawiedliwości, a ostatecznie wylądował w Amerykańskiej Lidze Sprawiedliwości, drużynie zwerbowanej przez Amandę Waller. Teraz w komiksie Śmierć i życie Olivera Queena, jest to zupełnie inny facet. Owszem nadal zarozumiały, narcystyczny i naiwny, ale także niebojący się poświęcić dla najważniejszych osób. Jego przemiana jaką obserwujemy w tym albumie z pewnością nie jest nudna, a dzięki dynamicznej akcji możemy cieszyć się równie prędką historią.

 

green-arrowOcena: 6,5

Scenariusz: Benjamin Percy
Rysunki: Otto Schmidt, Juan Ferreyra
Wydawnictwo: Egmont

Stron: 144
Premiera: 15 września 2017

 

 

 

Scythe

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.