(Recenzja) Kłamca. Cyngiel niebios. Tom 2,8. Papież sztuk

Papież sztuk to z pewnością książka nietypowa, bo chociaż znów zabiera w świat asgardzkiego boga kłamstw Lokiego, Jakuba Ćwieka, to robi to w bardzo ekstrawagancki sposób. W czym rzecz? Tom 2,8 jest zabawą z czytelnikiem, eksperymentem z treścią.

Ale najpierw trochę wstępu. Tom 2,8 w dzieje się pomiędzy drugą i trzecią częścią cyklu głównego. W nowej serii wydawniczej SQN ukazał się jako czwarta książka po Cynglu niebios (1), Bogu marnotrawnych (2) i Machinomachi (2.5), ale pierwotnie napisany został dopiero po całej głównej serii – czterech tomach, jako dodatkowa, druga już wtedy, książka uzupełniająca. Tak więc zarówno tom 2.5 i 2.8 należy traktować z dużym przymrożeniem oka. Historie nie zawsze są dobre, a w większości przeciętne.

Jakub Ćwiek miejscami odszedł od standardowego przekazu fabuły i odwołuje się do dodatkowych narracji trzecioosobowych, ilustracji, czy nawet czegoś na wzór przeskakiwania między scenami. Taki sposób prezentacji nie należy z pewnością do łatwych w odbiorze. I tak też można podsumować kolejny tom przygód asgardzkiego boga kłamstwa. Pierwsze rozdziały jeszcze dają radę i nie powodują dezorientacji, ale później ta uderza, aż za bardzo. W podobny sposób przebiega tu śledzenie losów głównego bohatera. Oprócz Lokiego, naszą uwagę zajmuje drugi bohater Dezyderiusz Crane samozwańczy bóg popkultury, który gra tu nie mniejszą gwiazdę niż protagonista. Za dużo nie spoilerując powiem jedynie, że szybko staje się on godnym przeciwnikiem dla naszego Lokiego. W dodatku przygody, które go spotykają poprzetykane są popkulturowym humorem i zabawnymi dialogami. W połączeniu z niecodziennym, “olewczym” podejściem Lokiego do aniołów, daje to dość dziwną mieszankę. Owszem pomysł się chwali i z pewnością niektórzy znajdą tu nawiązanie do bardzo wyraźnego serialu, ale przez formę i mnóstwo, czasami niepotrzebnego, humoru zabrakło większej głębi i realności. Przygody Lokiego bawią, ale już nie w ten sposób, jak robiły to w Cynglu niebios czy Bogu marnotrawnym.

Pomimo,eksperymentu z formą kłania się tu lekki styl pisarski Ćwieka. Mało kiedy powieści spod jego ręki są toporne w słownictwie, czy prezentacji świata nawet Grimm City, pomimo ciężkiego klimatu noir czyta się szybko. Nie inaczej jest w tym przypadki.

Mimo wszystko najlepszą częścią książki jest ostatni rozdział, a mianowicie dodatek. Stanowi on kopalnię wiedzy na temat etapów powstawania Lokiego, od pierwszych opowiadań aż do obecnej formy. Świetna sprawa, która również przybliża nam samą postać Jakuba Ćwieka. W dodatku anegdotki i wspominki o innych pisarzach, jak Annie Kańtoch czy Marcinie Wrońskim jeszcze bardziej dodają całości bardzo przyjemnego charakteru, zwłaszcza że wspomniani odegrali w życiu twórczym Ćwieka niemałą rolę.

 

klamca-2-8-papiez-sztukOcena: 6,5/10

Seria: Kłamca
Pod-seria: Cyngiel niebios
Autor: Jakub Ćwiek
Wydawnictwo: Sine Qua Non

Stron: 320
Premiera (wyd. II): 31 października 2018

 

 

 

Scythe

Dziękujemy wydawnictwu Sine Qua Non za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Poprzedni tom: Kłamca. Tom 2,5. Machinomachia

Następny tom: Kłamca. Tom 3. Ochłapy sztandaru
(nasze wrażenia już wkrótce!)

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.