(Recenzja) Kwiaty dla Algernona

W zalewie książek, jakie każdego miesiąca trafiają na księgarniane półki, warto spojrzeć przychylnym okiem na tytuły wydane w Polsce wprawdzie niedawno, ale powstałe przeszło kilkadziesiąt lat temu. Jedną z takich pozycji są Kwiaty dla Algernona.

W 1959 roku Daniel Keyes napisał opowiadanie o tym tytule, zaś rok później otrzymał za nie nagrodę Hugo. Sukces pomógł pisarzowi podjąć decyzję o rozbudowaniu krótkiej formy do powieści. Dzięki tej decyzji kilka lat później (w 1966 roku) mógł cieszyć się drugim wyróżnieniem, tym razem Nebulą. Czytelnicy znad Wisły mieli już okazję poznać zarówno opowiadanie (opublikowane w magazynie Problemy oraz dwóch antologiach s-f) i powieść. Od premiery polskiego wydania powieści minęło już ponad 20 lat i wydawnictwo Rebis podjęło decyzję o włączeniu Kwiatów dla Algernona do cyklu Wehikuł czasu. I był to strzał w dziesiątkę.

Powieść opowiada o losach trzydziestodwuletniego Charliego Gordona, który cierpi na upośledzenie umysłowe. Poziom IQ Charliego wynosi raptem 68 punktów i mimo swojego wieku uczy się pisać i czytać w Beekman College, na co dzień pracując w piekarni. Jego losy przecinają się z dwójką naukowców z uczelni – doktorem Straussem i doktorem Nemurem, zajmującymi się badaniami nad wzrostem inteligencji. Udało się im zwiększyć zdolności umysłowe myszy o imieniu Algernon, a docelowo ich metoda ma pomagać ludziom. Charlie zaś będzie tym, który podda się zabiegowi naukowców.

Niezwykle trudno nazwać Kwiaty dla Algernona powieścią złożoną. Całość została napisana prostym i przystępnym językiem, i mimo zagłębiania się w psychikę bohatera będącego obiektem badań nie mamy tutaj do czynienia z naukowym żargonem. Przez niespełna trzysta strony czytelnicy śledzą głównie zapiski Charliego Gordona, obserwując zachodzące w nim zmiany i patrząc na świat jego oczami. Główny bohater uczy się świata na nowo, wykazuje w tym niesamowity entuzjazm, zaś czytelnik bardzo szybko zaczyna kibicować mu w dążeniu do wiedzy.

Powieść Keyesa to jednak nie lukrowana historia w stylu “od pucybuta do miliardera”. To bardzo przystępnie i zarazem poruszająco napisane studium nad psychiką jednego człowieka, twardo doświadczanego przez życie już od najmłodszych lat. Pisarz nie skąpi retrospekcji, pokazując okrucieństwa ludzi otaczających Charliego, choć on sam nie dostrzegał nic zdrożnego w zachowaniu innych osób. Z czasem odkrywa nie tylko nowe gałęzie wiedzy, ale nade wszystko przywołuje i na nowo interpretuje wspomnienia z przeszłości. To obraz szalenie intymny, czasem odsłaniający najciemniejsze zakamarki ludzkiej duszy.

Keyes dorzucił jeszcze niebanalnie przedstawiony wątek uczuciowy. I na tym nie koniec zalet – powieść jest tak bardzo skupiona na osobie Charliego, że autor mgliście wspomina o ówczesnej technologii. W efekcie Kwiaty dla Algernona nie tylko kipią od emocji, ale są też w zasadzie ponadczasowe.

Ocena: 9/10

Seria: Wehikuł czasu
Autor: 
Daniel Keyes
Tłumaczenie: Krzysztof Sokołowski

Wydawnictwo: Rebis
Stron: 288
Premiera: 23 kwietnia 2019

 

 

 

Say May Name

Dziękujemy wydawnictwu Rebis za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.