LEGO Batman: Film

Ach ten Joker, jeśli nie tańczy z diabłem w świetle księżyca, to próbuje zdeprawować ludzi w Gotham w filmie Nolana lub bawić się klockami LEGO… Wróć, jakim LEGO?

Filmowych i growych produkcji sięgających po klocki Lego nie brakuje. Były już przecież gry komputerowe o Star Warsach czy Piratach z Karaibów i film LEGO Przygoda. Przyszedł i czas, by klocki opanowały jednego z najbardziej znanych bohaterów uniwersum DC Comics – drodzy państwo, przed wami kwadratowy Batman!

Joker nie wytrzymał i z premedytacją dał się uwięzić. Powód? Całkowicie prozaiczny. Miał siebie za niezwykle ważną personę w życiu Gacka, jego nemezis, wroga Nietoperza numer jeden… Tymczasem podczas ostatniej akcji okazało się, że Książę Zbrodni nic dla niego nie znaczy. Ot, najzwyczajniej w świecie jest dla niego łotrem jak każdy inny… Tego Joker nie mógł zdzierżyć i postanowił doprowadzić Gotham do takiego stanu, by w końcu Batman uznał go za swojego największego rywala. Pokręcone? Jak i cały film.

LGB-TRL3-0448

Nie oszukujmy się, mało kto idzie do kina na film z LEGO, licząc na poważny czy logiczny scenariusz. To w założeniu parodia mająca wyciągnąć z mieszkań nie tylko dzieci, ale i ich opiekunów. A jak to zrobić? Najłatwiejsze jest chyba napakowanie dziesiątek znanych postaci do jednego filmu, tak żeby widz nie miał nawet do czynienia z przeciętnym Kowalskim. Co dalej? Trzeba jeszcze wywrócić pewne aspekty codzienności bohaterów i wyeksponować ich słabostki. W tym wypadku wystarczyło zrobić z Barbary Gordon panią komisarz policji (tak, tak szlachetną następczynię swego ojca), sprawić, by Batman był w niej zakochany, a do tego jeszcze uwydatnić cechy Bruce’a Wayne’a jako próżnego miliardera bez poczucia przyzwoitości, egocentryka, nieznośnego lalulsia i… można by tak długo wymieniać. Niezmienny pozostaje fakt, że twórcy postanowili wyśmiać dosłownie wszystko, co w efekcie ma swoje plusy i minusy. W filmie nie brakuje żartów nawet z tak poważnych kwestii jak tęsknota Bruce’a Wayne’a za rodzicami, przygarnięcie osieroconego Dicka Graysona czy pragnienie Alfreda, by Mroczny Rycerz założył własną rodzinę, porzucając strój Batmana. Gagów i żartów sytuacyjnych jest mnóstwo i potrafią rozśmieszyć, lecz czasem podczas sensu można sobie zadać pytanie o ich docelową grupę wiekową. Humor bardzo często w większym stopniu trafia do starszych niż do młodszych widzów, których może jednak zadowolić wielobarwność widowiska i uroda klockowatej animacji. Pod tym względem animowany Batman może się bardzo podobać.

LGB-TRL3-2775

Nie wszystko jednak sprawdza się równie dobrze. Mimo sporej ilości dowcipów i ironii, seans potrafi się dłużyć, bo zabawne fragmenty nie rekompensują płaskiej fabuły niepotrafiącej przyciągnąć do ekranu. No i śmiem zaryzykować stwierdzenie, że to jednak nie nasi milusińscy będą się najlepiej bawić przy filmie, a zaznajomieni z komiksami DC doroślejsi  odbiorcy. Ponadto fabuła, zwłaszcza końcowe sceny i wynikający z nich morał nie powalają oryginalnością, a garść żartów jest bardzo sztucznych.

LEGO Batman: Film to kawał nierównej animacji, której największą wadą jest problem z własną tożsamością. Z jednej stron oprawa jest bardziej skierowana do młodszych odbiorców, a z drugiej sporo ironii i czarnego humoru pasuje lepiej do dojrzalszego widza. Można obejrzeć, o ile lubicie i liznęliście w życiu świata Gotham.

Ocena: 6/10

Reżyseria: Chris McKay
Scenariusz: Seth Grahame-Smith, Chris McKenna, Erik Sommers, Jared Stern, John Whittington
Obsada: Will Arnett, Michael Cera, Rosario Dawson, Ralph Fiennes, Zach Galifianakis
Czas projekcji: 1 godz. 45 min.
Premiera PL: 9.02.2017

 

 

Say My Name

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*