Loki

loki

Gdy w 2011 roku Marvel na ekrany kin wypuścił pierwszy film z Thorem, nikt chyba nie spodziewał się, że boga piorunów przyćmi jego brat Loki. Tak, antybohater grany przez Tom Hiddlestona zaskarbił sobie grono fanów i fanek. Nie inaczej było i w drugiej części Mroczny Świat. A ponieważ w kinach pojawiła się trzecia część Ragnarok, i w niej również zapowiada się, że Loki odegra niebagatelną rolę, więc postanowiłam nieco zainteresować się jego odpowiednikiem w komiksie. 

I tak w moje ręce wpadła mini seria Loki #1-4, w Polsce wydana za sprawą Mucha Comics. Jest to krótka opowieść w scenariuszu Roberta Rodiego z rysunkami Esada Ribica. Oczywiście wydawca nie zawiódł i poza wspomnianymi oryginalnymi zeszytami, czeka na czytelnika szkicownik i Posłowie przybliżający dzieje Lokiego.

Opowieść zaczyna się od momentu, w którym Loki zasiada na tronie Asgardu wśród skulonych poddanych. Przed nim zaś klęczy skuty jego przyrodni brat Thor gromowładny. Loki, pałając nienawiścią do boga piorunów, postanawia nie tylko upokorzyć go na oczach poddanych, ale również pozbawić życia w publicznej egzekucji. Zaślepiony zemstą nie zdaje sobie sprawy, że im bliżej wymierzenia kary śmierci,  tym bardziej popada w wewnętrzne rozmyślenia, szukając usprawiedliwienia dla swojego postępowania.

Wspomnę jedynie, że zaprezentowany w komiksie bohater od kinowego różni się niczym biel i czerń. Filmowy Loki to chociaż osobowość bardzo dobra, to mimo wszystko pozostaje produktem, mającym stać się hitem kinowego przemysłu. Z kolei historia Roberta Rodica to głęboko przemyślana opowieść, rzucająca nowe światło na postać boga żartów.

Pierwszy rozdział to zwyczajne wprowadzenie do całej sytuacji. Lekki wstęp, w którym Loki przemierzając korytarze Asgardu spotyka jednego z sojuszników oraz popada w głębsze przemyślenia, którym towarzyszy kilka retrospekcji. Bardziej obiecująco jest w końcówce pierwszego rozdziału, gdy protagonista odwiedza celę syna Odyna. W dalszych zeszytach jest bardzo podobnie. Loki składa wizytę kolejnym uwięzionym bohaterom, spotkaniom towarzyszą krótkie rozmowy, pytania, które wywołują kolejne wątpliwości u niedoszłego Jotunheima. Sytuacja ta ciągnie się do trzeciego zeszytu, dopiero tam następuje nieco nadbudowanie dynamiki opowieści. Możemy zobaczyć kilka ciekawych scen odnoszących się do przeznaczenia boga żartów. Z jednej strony ukazana została smutna prawda o losie Lokiego, a z drugiej protagonista zdaje sobie sprawę z pewnych prawidłowości świata. Kolejnym zwrotem w powieści jest przybycie pewnej ważnej osoby dla Lokiego, od której wspomniany chciałby się odciąć.

A jak z rysunkami? Tutaj jest wręcz wybornie. Esad Ribic idealnie wbił się kolorystyką i rysunkami w nostalgiczny, smutny charakter historii. Zastosował mało wyraźne, poszarzałe kolory, które zlewają się z otoczeniem. Mamy dominację barw zimnych, przeplatanych czerwienią i brązem. Ciekawie zastosował również kontur, jest wyraźny, a nawet jest niemal niewidoczny, dzięki czemu wszystko wygląda niczym senna jawa.

Sam Loki ukazany został jako bohater, który pomimo swojego sukcesu, nadal pozostaje w cieniu Thora, mimo że ten zamknięty został w celi. Odnosi się wrażenie, że czegokolwiek by nie dokonał bóg żartów, to i tak nigdy nie będzie w stanie zabłysnąć tak, jak gromowładny. Jest to mocno smutny obraz, stawiający Lokiego od razu na przegranej pozycji.

Fabularnie nie ma co szukać dobrze znanej z komiksu superbohaterskiego „nawalanki”, Robert Rodin dość nostalgicznie podszedł do opowieści o Lokim. Bardziej wrażliwą część jego natury świetnie przełożył na strony komiksowej opowieści. Ostatecznie sprawiło to, że Loki to historia przemyślana w najdrobniejszych szczegółach, ukazująca Asgard z nowej, nieznanej dotąd perspektywy. 

Dla fanów uniwersum nordyckich bogów, powyższy komiks jest pozycją obowiązkową, w końcu ile można czytać o Avengersach i ich podniosłych walkach. Warto pochylić się nad pracami takich autorów jak Rodic i Ribic, którzy w swoim warsztacie tworzą herosów od nowa, nadając im głębi i ukazując z całkiem innej strony.

loki

Ocena 8/10

Scenariusz: Robert Rodi
Rysunki: Esad Ribic
Wydawnictwo: Mucha Comics
Stron: 112
Premiera: 06.12.2016

 

 

 

Scythe

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*