Mars 2049

Pomimo pierwszych obaw, Mars 2049 okazał się bardzo przyjemną i wyjątkowo prosta grą. Owszem na początku trzeba się przebić przez kilka stron spisu reguł, ale nie jest to nic, z czym nie poradzimy sobie przy odrobinie chęci. A kiedy tajniki kolonizacji Marsa staną przed nami otworem pozostanie już tylko czysta rywalizacja.

Polecam zapoznać się z naszym unboxingiem, który pokaże skalę planszy i poszczególnych elementów.

O co chodzi? Otóż celem gry jest jak najszybsze dotarcie do Bieguna Północnego (centralna część planszy) Marsa i wybudowanie na nim stacji ujęcia wody. Gra maksymalnie zmieści czterech rządnych przygód kolonizatorów, ale tytuł najlepszego i najszybszego przypadnie tylko jednemu. Gdy ktoś zdobędzie deficytowe zasoby wody (wybuduje wcześniej wspomnianą stację) na Marsie, rozgrywkę uważa się za zakończoną.

Cel – dotarcie do Bieguna Północnego i wybudowanie stacji ujęcia wody – osiągniemy poprzez intensywną rozbudowę koloni (baz i stacji zasobów) w kierunku centrum Marsa. Trzeba dodać że zaczynamy na wyznaczonym polu na samym krańcu planety – nasza początkowa kolonia składa się z jednej bazy i trzech stacji zasobów.

Musimy tak kierować budową poszczególnych baz (mamy ich łącznie pięć), aby jak najszybciej przybliżyć się do centrum Marsa. Oczywiście rozmieszczenie poszczególnych obiektów na planszy rządzi się odpowiednimi zasadami. Bazy możemy wznosić w sąsiedztwie innych Baz prosto lub po przekątnej, a Stacje Zasobów jedynie po przekątnej.

Skoro zasady tworzenia kolonialnego Imperium mamy za sobą, przejdźmy do wspomnianych stacji zasobów. Każdy nowy budynek, droga oraz misje Zaczepne i Pokojowe wymagają odpowiedniej liczby i kombinacji zasobów jako zapłaty. W Marsie występują trzy rodzaje Minerały, Powietrze i Żywność. Zdobywamy je w ramach odpowiedniego symbolu zasobu wyrzuconego na kości (każdy gracz rzuca raz kością na początku swojej tury), w ramach wspomnianych misji zaczepnych lub pokojowych, albo wymieniając w Banku według odpowiedniego przelicznika. Tutaj warto wspomnieć, że chociaż na początku gry przelicznik wynosi 4:1, czyli cztery zasoby tego samego rodzaju, za jeden inny, to w miarę postępu rozgrywki możemy budować Laboratoria, które ten koszt będą zmniejszać – najpierw 3:1, a następnie 2:1. Co w efekcie na ostatnich etapach gry okaże się bardzo pomocne.

Kompletowanie odpowiedniej kombinacji zasobów nie należy tutaj do skomplikowanych rzeczy. Widać że całość pomyślana jest także o młodszych graczach, aby i oni bez problemu poradzili sobie ze spełnianiem wymogów dla poszczególnych akcji.

Podobnie nie trzeba obawiać się, że ilości będą niewystarczające. Wręcz przeciwnie! Zasoby gromadzimy w szybkich tempie, więc już od pierwszych kilku rund dobrze odpowiednio nimi gospodarować – tak aby te niepotrzebne pożytkować na bardziej przydatne. Trzeba tutaj wspomnieć, że zasoby prezentowane są jako karty, z prostym przelicznikiem, gdzie pojedyncza to jedna jednostka danego zasobu. Czemu jest to ważne? Bowiem podczas gry, w Banku możemy odpowiednią ilość kart wymieniać na specjalne żetony o wartości 3 i 8. Pomoże to w późniejszej grze operować znacznie większymi ilościami, kiedy karty zasobów przestaną nam się mieścić w obszarze gracza. A co najważniejsze zwykłe karty możemy stracić w ramach misji Zaczepnych lub Pokojowych, a żetonów nie.

Bardzo ciekawym aspektem rozgrywki, który raczej zadowoli starszych niż, młodszych użytkowników, są nieraz już wspominane misje Zaczepne i Pokojowe. W ramach swojej akcji, wykupujemy kartę odpowiedniej misji, bierzemy ją na rękę i stosujemy się do zawartych na niej instrukcji. Czasami będą to bonusy do wykorzystania teraz, lub później, a innym razem przyniosą natychmiastowe negatywne skutki.

Z jednej strony to część rozgrywki obarczona ogromną losowością, która może przez kilka tur dawać pozytywne skutki, a innym razem same negatywne. Kiedy dwa razy z rzędu trafiła mi się karta Armagedonu (a jest ich tylko dwie na całą talię) z negatywnym skutkiem dla wszystkich graczy, miałam bardzo mieszane uczucia. Oczywiście zawsze jest druga strona i tutaj jest nią niewiadoma, która świetnie podnosi klimat całej gry. Gracz nie może być do końca pewny, czy przypadkowy kataklizm nie pogrzebie jego szans na zwycięstwo.

Wrażenia z rozgrywki

Po mimo że Mars 2049 jest dość przyjemną grą, to pewne jego sfery obarczone są dużą losowością, na myśli mam tu talię misji Zaczepnych i Pokojowych. Dość szybko przekonamy się, że wykorzystywanie tych o wpływie negatywnym może szybko odwrócić role i sprawdzić, że to my staniemy się stratni. Z drugiej strony, nie każdy musi chwalić sobie ową losowość, bowiem nie ma nic gorszego niż frustracja związana z oddaleniem nas od celu (przeważnie przez zniszczenie kilku baz), do którego tak żmudnie dążyliśmy.

Bardzo fajnie za to ma się tutaj skalowalność gry do liczby graczy. Zarówno przy dwóch, jak i czterech nie ma odczucia że czegoś brakuje, lub jest za dużo. Balans jest dość dobry, a więc też gra cieszy w większym gronie. Owszem pewnych rzeczy nie da się uniknąć, jak nieco dłużące się czekania na swoją kolej, czy zwiększona ilość negatywnych interakcji miedzy graczami – głównie pozwalające na kradzież zasobów przeciwnika. Są to jednak elementy nie wpływające na rozgrywkę. Przy Marsie 2049 jest naprawdę sporo pozytywnej zabawy, cel skonstruowany jest tak, aby każdy z graczy nie tyle co przeszkadzał innym uczestnikom, ale dążył do jak najszybszej rozbudowy swojej koloni. Przyjmując intensywną strategię ekspansji, misje Zaczepne lub Pokojowe mogą okazać się neutralnymi bonusami. Dlatego gra sprawdza się przy rozgrywce z młodszymi uczestnikami, których dopiero wprowadzamy w świat planszówek. Pozwala poznać najprostsze mechaniki jakimi może rządzi się gra planszowa: zbieranie, budowanie i rozbudowywanie.

Na pewno plusem potraktować można pewne modyfikacje mechaniki, które sami możemy wprowadzać. Tworząc reguły, jak, np. brak misji Pokojowych itp. sprawiamy że gra staje się bardziej ostrzejsza i nacechowana negatywnie. Działać możemy także w drugą stronę maksymalnie ograniczając kontakt między graczami. Są to możliwości, które pozwalają przystosować rozgrywkę do wieku i ilości graczy.

Mars 2049 pozostaje więc tytułem, który świetnie sprawdzi się w rodzinnym gronie, albo jako prezent dla niedoświadczonych graczy. Pojawiają się w nim elementy edukacyjne, jak proste liczenie, albo kilka prawdziwych ciekawostek na temat naszego czerwonego sąsiada, które możemy zaczerpnąć z instrukcji (ostatnia strona).

 

mars-2049-treflOcena: 7,0/10

Mechanika: Dagnis Skurbe
Ilustracje:  Dagnis Skurbe
Liczba graczy: 2-4
Wiek: od 9 lat
Czas rozgrywki: 45-90 min
Wydawca: Trefl

 

 

Scythe

Dziękujemy wydawnictwu Trefl za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.