Mistrzowie Polskiej Fantastyki – 02: Pan Lodowego Ogrodu. Tom 2

Lekturze pierwszego tomu Pana Lodowego Ogrodu towarzyszyły bardzo pozytywne wrażenia. Powieść skończyła się nieprzewidywalnie, zaskakując głównego bohatera Vuko Drakkainena, który zapłacił za swoją nierozwagę. Sięgając po kontynuację byłam pełna nadziei, że okaże się równie urzekająca. Czy tak się stało?

Historia zaczyna się w miejscu, w którym kończy się poprzednia część. Vuko pokonany przez swojego przeciwnika, stara się odnaleźć w nowej postaci. Pogrążony w głębokim śnie, pozostaje głuchy na wołanie swojego przyjaciela, Kruczego Cienia. Ten jednak się nie poddaje i postanawia prosić o pomoc bogów Midgaardu, aby ci obudzili nieszczęśnika.

Drugi tom Pana Lodowego Ogrodu to całościowo nadal bardzo dobra powieść, ale zdecydowanie mniej ciekawa, jeśli chodzi o wątek protagonisty. Vuko Drakkainen obszernie pojawia się na stronach powieści, ale pozostaje na drugim planie. Pierwsze skrzypce gra Terkej Tendżaruk, dziedzic klanu Odwróconego Żurawia, przyszły władca Tygrysiego Tronu, którego mieliśmy okazję poznać w pierwszym tomie. Niemniej wtedy stanowił jedynie ciekawe urozmaicenie dla przygód protagonisty. Teraz z zapartym tchem śledzi się jego zmagania podczas wędrówki, w której towarzyszy mu przyboczny Brus. Nie sposób przejść obojętnie obok jego intryg, kłamstw, walk, ucieczek, samotności, miłości i nadziei. Przez jego charakter bardzo wyraźnie przebija się brak obeznania z przykrą stroną życia, z bólem samotności, zdradą, ciągłym strachem i niepewnością. Nieraz będziemy słuchać jak Terkej nie potrafi pohamować swoich oskarżycielskich, czy głupich myśli. Niemniej próby, na które zostaje wystawiony, hartują jego ducha i wolę, a pod wpływem zdobytych doświadczeń coraz „trzeźwiej” patrzy na otaczających ludzi i ich dorobek. Co cieszy – dzięki temu poznajemy kolejne przerażające dziwactwa Midgaardu, chociaż już nie tak efektowne jak w poprzedniej części. 

Wracając jednak do głównego bohatera Vuko. Jego przygody chociaż mniej zajmujące to nadal są interesujące,  ale nie ma co liczyć na bardziej widowiskowe walki, czy zwiedzanie odkrywczych miejsc. Jest spokojnie,  jednostajnie,  a momentami wręcz nużąco. Częściej mamy do czynienia z jego narzekaniem,  niż innymi emocjami. Bohater, po porażce od nowa próbuje odnaleźć się w świecie Midgaardu i zaczerpnąć z niego pełnymi garściami. Ważną rolę odegrali również Ludzie ognia, a dokładniej kilku towarzyszy broni, Vuko. Nowi „przyjaciele” świetnie dopełnili przygody protagonisty, wprowadzając nowe wątki, w tym kilka humorystycznych sytuacji. Gdyby nie oni, przygody Vuko znacznie by straciły.

Z pewnością rozwijanie wątku Terkeja Tendżaruka, wyszło powieści na dobre, zwłaszcza że ten w niczym nie ustępuje przygodom Vuko Drakkainena. Stosując naprzemienną narrację, Jarosław Grzędowicz świetnie utrzymuje napięcie, pozytywnie zmuszając do kontynuowania powieści. Przygody bohaterów pochłania się na jednym oddechu. Za to o wiele mniej efektowne jest zakończenie. Nieco zabrakło elementu zaskoczenia, który podobnie jak w pierwszym tomie, wstrząsnąłby czytelnikiem.

Ostatecznie jednak bardzo polecam tom drugi. Pomimo że wypada nieznacznie słabiej niż pierwszy, to i tak bije na głowę większość książek o tematyce fantastycznej polskich autorów. Jak już wejdziemy do świata Pana Lodowego Ogrodu, to trudno będzie nam z niego uciec.

 

Ocena: 8/10

Autor: Jarosław Grzędowicz
Kolekcja: Mistrzowie Polskiej Fantastyki
Wydawnictwo: EDIPRESSE POLSKA S.A.
Partner: Fabryka Słów

Liczba stron: 512
Premiera: 25 stycznia 2018

 

 

 

 

Scythe

 

Dziękujemy wydawnictwu Fabryka Słów za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

LogotypFabryka

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.