Mistrzowie Polskiej Fantastyki – 04: Pan Lodowego Ogrodu. Tom 4, cz. II

Pana Lodowego Ogrodu zaczęłam czytać mając w pamięci pozytywne opinie znajomych. Przez trzy tomy z ciekawością śledziłam przygody Vuko Drakkainena, a teraz po lekturze już czwartej i ostatniej części, uważam, że to jedna z najlepszych serii polskiego autorstwa.

W kolekcji Mistrzowie Polskiej Fantastyki czwarty tom tetralogii Jarosława Grzędowicza został rozbity na dwie części. O pierwszej pisaliśmy kilka dni temu, zaś poniższa recenzja dotyczy wrażeń z drugiej.

Jak przystało na decydujące chwile przed wojną Pieśniarzy, Vuko ma pełne ręce roboty. Wzmacnia obronę Lodowego Ogrodu i planuje zadbać o pobratymców swoich towarzyszy – Ludzi Ognia i Amitrajów. A z racji szerzących się wszędzie oddziałów Węży i Wyznawców Łona Podziemnej Matki, nie jest to proste. Jednak kilka asów w rękawie sprawia, że protagonista szybko wychodzi na prowadzenie. 

W poprzedniej części Jarosław Grzędowicz nieco rozciągnął wydarzenia. Pomimo że na horyzoncie majaczyła wojna pomiędzy Pieśniażami, główny bohater dopiero uporządkował ostatnie sprawy, a w perspektywie miał jeszcze widmo przygotowania przed nadciągającymi oddziałami Pier van Dyken i Nahel Ifrija.

Fabularnie w tej części otrzymujemy to, czego mogliśmy się spodziewać po ostatnim tomie. Wydarzenia są przesycone ciężkimi decyzjami Vuko, zbrojeniem armii, gromadzeniem zapasów do oblężenia, planowaniem i wymyślaniem awaryjnych planów. Wszystko oczywiście śledzimy z zapartym tchem, bowiem Jarosław Grzędowicz nadal wprowadza wiele nowych ekscytujących elementów: wymyślnych statków, potężnych maszyn do obrony murów Lodowego Ogrodu, czy pieśniarskich sond, przypominających nocne zjawy. Świat Midgaardu jest pełen niespodzianek, niewyjaśnionych rzeczy i równie niezrozumiałej magii, którą Vuko za wszelką cenę chce ujarzmić.

Najważniejszym momentem jest jednak czas, kiedy zaczyna się oblężenie Lodowego Ogrodu. Tutaj Jarosław Grzędowicz w bardzo umiejętny sposób poprowadził narrację. Część wydarzeń śledzimy z perspektywy Terkeja Tendżeruka. Wydarzenia widziane jego oczami sprawiają, że wojna Pieśniarzy jest jeszcze bardziej niewiarygodna. Zachowania Vuko wydają mu się często abstrakcyjne, a wszystkie dziwne rzeczy na polu bitwy jeszcze bardziej niewiarygodne, zwłaszcza że oddziały Dykena przypominają armię z koszmarów.

A zakończenie? Żeby nie psuć zabawy wspomnę, że z pewnością będzie satysfakcjonujące. Jarosław Grzędowicz najlepszego asa zostawił na koniec.

Seria Pana Lodowego Ogrodu licząca cztery tomu, stanowi historię, obok której ciężko przejść obojętnie. Wrzuceni razem z Vuko Drakkainenem w Świat Midgaardu, stajemy w obliczu potężnych niezrozumiałych zjawisk i całego grona nowych odkryć i zwyczajów. Jednak największym plusem serii jest wyobraźnia pisarza, który pokazuje że nie brak mu pomysłów na fantastyczne, efektownie zjawiska, jak i te bardziej absurdalne, czy nawet sztuczne. 

Na koniec dodam, że jeszcze długo będę wspominać wyprawę Vuko Drakkainena na planetę Midgaard i nie raz do niej sięgać.

 

Ocena: 9/10

Autor: Jarosław Grzędowicz
Kolekcja: Mistrzowie Polskiej Fantastyki
Wydawnictwo: EDIPRESSE POLSKA S.A.
Partner: Fabryka Słów
Premiera:
 22 lutego 2018

 

 

 

 

Scythe

Dziękujemy wydawnictwu Fabryka Słów za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

LogotypFabryka

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*