(Recenzja) Mistrzowie Polskiej Fantastyki – 05: Pan Lodowego Ogrodu. Tom 4, cz. II

Pana Lodowego Ogrodu zaczęłam czytać mając w pamięci pozytywne opinie znajomych. Przez trzy tomy z ciekawością śledziłam przygody Vuko Drakkainena, a teraz po lekturze już czwartej i ostatniej części, uważam, że to jedna z najlepszych serii polskiego autorstwa.

W kolekcji Mistrzowie Polskiej Fantastyki czwarty tom tetralogii Jarosława Grzędowicza został rozbity na dwie części. O pierwszej pisaliśmy kilka dni temu, zaś poniższa recenzja dotyczy wrażeń z drugiej.

Jak przystało na decydujące chwile przed wojną Pieśniarzy, Vuko ma pełne ręce roboty. Wzmacnia obronę Lodowego Ogrodu i planuje zadbać o pobratymców swoich towarzyszy – Ludzi Ognia i Amitrajów. A z racji szerzących się wszędzie oddziałów Węży i Wyznawców Łona Podziemnej Matki, nie jest to proste. Jednak kilka asów w rękawie sprawia, że protagonista szybko wychodzi na prowadzenie. 

W poprzedniej części Jarosław Grzędowicz nieco rozciągnął wydarzenia. Pomimo że na horyzoncie majaczyła wojna pomiędzy Pieśniażami, główny bohater dopiero uporządkował ostatnie sprawy, a w perspektywie miał jeszcze widmo przygotowania przed nadciągającymi oddziałami Pier van Dyken i Nahel Ifrija.

Fabularnie w tej części otrzymujemy to, czego mogliśmy się spodziewać po ostatnim tomie. Wydarzenia są przesycone ciężkimi decyzjami Vuko, zbrojeniem armii, gromadzeniem zapasów do oblężenia, planowaniem i wymyślaniem awaryjnych planów. Wszystko oczywiście śledzimy z zapartym tchem, bowiem Jarosław Grzędowicz nadal wprowadza wiele nowych ekscytujących elementów: wymyślnych statków, potężnych maszyn do obrony murów Lodowego Ogrodu, czy pieśniarskich sond, przypominających nocne zjawy. Świat Midgaardu jest pełen niespodzianek, niewyjaśnionych rzeczy i równie niezrozumiałej magii, którą Vuko za wszelką cenę chce ujarzmić.

Najważniejszym momentem jest jednak czas, kiedy zaczyna się oblężenie Lodowego Ogrodu. Tutaj Jarosław Grzędowicz w bardzo umiejętny sposób poprowadził narrację. Część wydarzeń śledzimy z perspektywy Terkeja Tendżeruka. Wydarzenia widziane jego oczami sprawiają, że wojna Pieśniarzy jest jeszcze bardziej niewiarygodna. Zachowania Vuko wydają mu się często abstrakcyjne, a wszystkie dziwne rzeczy na polu bitwy jeszcze bardziej niewiarygodne, zwłaszcza że oddziały Dykena przypominają armię z koszmarów.

A zakończenie? Żeby nie psuć zabawy wspomnę, że z pewnością będzie satysfakcjonujące. Jarosław Grzędowicz najlepszego asa zostawił na koniec.

Seria Pana Lodowego Ogrodu licząca cztery tomu, stanowi historię, obok której ciężko przejść obojętnie. Wrzuceni razem z Vuko Drakkainenem w Świat Midgaardu, stajemy w obliczu potężnych niezrozumiałych zjawisk i całego grona nowych odkryć i zwyczajów. Jednak największym plusem serii jest wyobraźnia pisarza, który pokazuje że nie brak mu pomysłów na fantastyczne, efektownie zjawiska, jak i te bardziej absurdalne, czy nawet sztuczne. 

Na koniec dodam, że jeszcze długo będę wspominać wyprawę Vuko Drakkainena na planetę Midgaard i nie raz do niej sięgać.

 

Ocena: 9/10

Autor: Jarosław Grzędowicz
Kolekcja: Mistrzowie Polskiej Fantastyki
Wydawnictwo: EDIPRESSE POLSKA S.A.
Partner: Fabryka Słów
Premiera:
 22 lutego 2018

 

 

 

 

Scythe

Dziękujemy wydawnictwu Fabryka Słów za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.