(Recenzja) Mistrzowie Polskiej Fantastyki – 01: Pan Lodowego Ogrodu. Tom 1

Panu Lodowego Ogrodu Jarosława Grzędowicza słyszałam już nie raz. Większość znajomych zachwalała powieść, stawiając ją na równi z Wiedźminem. Kiedy więc usłyszałam o kolekcji Mistrzowie Polskiej Fantastyki od Fabryki Słów, postanowiłam, że najwyższy czas zaryzykować i “wejść” w świat wrocławskiego pisarza. I wiecie co? Nie żałuję!

Powieść zaczyna się nieco myląco. Dlaczego? Ponieważ chociaż początek przywołuje na myśl historię science-fiction, to główny bohater ląduje w nieco innym świecie, któremu bliżej do czasów wikingów, niż kosmicznych wypraw. Vuko Drakkainen, główny bohater, to wyszkolony komandos, który zostaje wysłany na obcą, zamieszkałą planetę, Midgaard. Musi odnaleźć i uratować ekspedycję badawczą, która dwa lata wcześniej wyruszyła, aby poznać pierwszą antropoidalną cywilizację w zbadanym kosmosie. Misja jest ściśle tajna, a sam bohater w żaden sposób nie może naruszać praw rządzących w obcym świecie. Ma wejść niepostrzeżenie, znaleźć zaginionych i odejść również niczym cień. Niestety, los ma dla niego inne plany i bynajmniej nic nie pójdzie po jego myśli.

Pierwszy tom jest napisany z dużym balansem pomiędzy wprowadzeniem do świata Midgaardu, a wydarzeniami, które napędzają opowieść. Nie raz zwyczajnym scenom z Vuko towarzyszą wydarzenia ciekawe, innym razem brutalne, a czasami nijakie. Sam główny bohater wydaje się równie często znudzony całą sytuacją, jak zainteresowany nowym globem i towarzyszami. Misja ma dla niego priorytet, ale odnalezienie zaginionych ludzi nie jest łatwe. Każdy przebyty kilometr, to nowe doświadczenia, nowi sprzymierzeńcy i wrogowie, zwłaszcza że im więcej informacji zdobywa, tym bardziej zdaje sobie sprawę, że cokolwiek dzieje się na planecie, z pewnością nie jest niczym dobrym.

Równie efektownie jest w dalszej części, gdzie protagonista pozwala sobie na kilka naprawdę zaciekłych walk. Miecz idzie w ruch, a każdy pojedynek, świetnie nakreślony przez Grzędowicza, cieszy. Z uwagą śledzi się także wydarzenia, których Vuko jest świadkiem. Bohater ma okazję poznać “dreszczykowate” tajemnice Midgaardu, jak Zimną mgłę, czy zaczarowanego w drzewie człowieka. Jedne sceny są wręcz komiczne, a inne mrożą krew w żyłach. Przez to niektórym powieść może kojarzyć się z wikińskimi klimatami, i słusznie, bo w pewnej chwili sam bohater do takiego nawiązuje. Zwrócić warto uwagę, również na zakończenie, chociaż zaczyna się niezbyt interesująco, to finał jest wyśmienity. Pozostawia wiele pytań i zachęca do sięgnięcia po kolejny tom.

Losy Vuko Drakkainena to nie jedyny wątek powieści. Po pewnym czasie mamy okazję poznać dziedzica Tygrysiego Tronu. Jego przygody są równie obszerne jak protagonisty, z tą różnicą, że jest to głównie relacja jaka łączy ucznia z mistrzem, czy też mistrzami. Młody władca skrupulatnie opowiada o swoich przeżyciach, naukach wyniesionych z Domów i burzliwych losach swego królestwa, których był świadkiem.

Jarosław Grzędowicz stworzył powieść, która pochłania od pierwszej chwili. Nieznany, obcy i przerażający świat, jakiego doświadcza protagonista odbija się echem w głowie czytającego i na długo pozostawia obrazy w wyobraźni. Barwne, dokładne opisy nieraz kreślą wręcz przerażające sceny, od których przechodzą ciarki. Obca planeta pełna jest tajemnic przekraczających rozumowanie ludzi z Ziemi. Upiory, potwory, ludzie uwięzieni w roślinach, żywi bogowie to jedynie skrawek dziwactw, jakie czekają w Panu Lodowego Ogodu. W tym wszystkim odnajduje się główny bohater, który wspomagany najnowocześniejszymi technologiami jest niczym wilk wśród stada psów. Wyszkolony, z nadludzką szybkością i umiejętnościami, staje się legendą wśród obcych. Aż do czasu…

Przygody Vuko Drakkainena to świetna mieszanka łącząca science-fiction z fantastyką z czasów skandynawskich wojowników. Jest brzydko, brutalnie, leniwie i smutno, czyli znajdziemy wszystko, co składa się na wielowątkową powieść. Dobry początek i jeszcze lepsze zakończenie pozostawiają niedosyt i chęć na kolejne szalone przygody głównego bohatera. Jeżeli ktoś do tej pory jeszcze nie miał okazji sięgnąć po Pana Lodowego Ogrodu to szczerze zachęcam, zwłaszcza miłośników nieco mroczniejszej fantastyki. Ja z kolei dołączam do grona osób, które dla pozycji Jarosława Grzędowicza mają szczególne miejsce na półce.

 

Ocena: 9/10

Autor: Jarosław Grzędowicz
Kolekcja: Mistrzowie Polskiej Fantastyki
Wydawnictwo: EDIPRESSE POLSKA S.A.
Partner: Fabryka Słów

Liczba stron: 448
Premiera: 11 stycznia 2018

 

 

 

Scythe

 

Dziękujemy wydawnictwu Fabryka Słów za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.