Odyssey One. Tom 1: Rozgrywka w ciemno

odyssey-one-tom-1-rozgrywka-w-ciemno

Evana Curriego poznałam dzięki książce Na srebrnych skrzydłach, po lekturze której miałam mieszane uczucia. Niemniej otrzymał ode mnie drugą szansę w postaci czegoś nowszego, a dokładniej Rycerzy Atlantydy, ale i tutaj pozostał niesmak, chociaż nie było źle. Dopiero trzecie podejście w postaci lektury Rozgrywka w ciemno, otwierającej cykl Odyssey One, sprawiło, że zapragnęłam sięgnąć po kolejne tomy pisarza.

Rozgrywka w ciemno to powieść science-fiction przedstawiająca koleje losu Erica Westona, nowo mianowanego kapitana międzygwiezdnego okrętu NACS „Odysei” — inteligentnego, rozważnego i cierpliwego, byłego pilota wojennego eskadry Archaniołów. Kiedy Ziemia konstruuje pierwszy kosmiczny okręt posiadający napęd międzywymiarowy, zostaje mu zlecona misja wypróbowania nowej „zabawki”. I tym sposobem potężna jednostka badawcza wyrusza w swoją pierwszą dziewiczą podróż w nieznane kosmiczne obszary. Jak możemy się domyślić szybko natrafiają na ślady obcej cywilizacji.

Historia Evana Curiego to połączenie dobrze nam znanych schematów jakich można spodziewać się po powieści s-f, czyli podróży po galaktykach, obcych cywilizacji, kosmicznych bitew itp., a z drugiej strony pisarz rozwija fabułę w odpowiednio stonowanym tempie. Bohaterowie są dość skromni i nie przypominają zarozumiałych twardzieli pomimo bagażu doświadczeń, a to naprawdę duży plus przy tego typu gatunku. Walki opisane są z zachowaniem odpowiedniej proporcji pomiędzy opisami działań manewrowych, przybliżaniem technologii, a relacjami załogi. Jedynie momentami przeważają przydługie opisy struktury dział, czy budowy statku, ale za to znalazło się kilka ciekawych pomysłów na przedstawienie złożoności kosmicznych oddziałów wojskowych.

Powieść Curriego czyta się z nutką zainteresowania, które rośnie z każdym rozdziałem, zwłaszcza że autor poza kosmicznymi wojażami poruszył aspekty moralne pomocy obcym, polityczne zależności hierarchii, czy skomplikowane relacje bohaterów. Tych ostatnich na stronach powieści przewija się naprawdę sporo. Od zwykłych vice kapitanów po szeregowych członków Odysei. Niestety charakterologicznie wszyscy są podobni — oddani, uczciwi, gotowi pomóc. I o ile zapewne dla niektórych to nie jest rażące zaniedbanie, to nieco załogowego buntu, ostrej wymiany zdań, czy sprzecznych poglądów zaostrzających atmosferę fajnie podniosłoby atrakcyjność historii, nie mówiąc o jej poszerzeniu o kolejne wątki.

Pomimo nielicznych niedociągnięć jestem zadowolona z lektury, zwłaszcza że swoje pierwsze spotkanie z gatunkiem s-f, wspominam bardzo dobrze dzięki Planecie śmierci Harry’ego Harrisona. Oczywiście później już trafiałam nieco gorzej, m.in na Starship Mike’a Resnicka, ale nie ma co się rozczulać, bowiem dzięki Evanowi Curriemu jestem pozytywnie nastawiona na kolejną przygodę w postaci lektury W samo sedno.

 

odyssey-one-tom-1Ocena: 7,5/10

Autor: Evan Currie
Tłumaczenie: Michał Studniarek
Wydawnictwo: Drageus Publishing House

Stron: 560
Premiera: 2013

 

 

 

Scythe
Dziękujemy wydawnictwu Drageus Publishing House za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.