Orange #3

Po dwóch tomach Orange rozbieżności pomiędzy listami otrzymywanymi przez Naho a otaczającą ją rzeczywistością robią się coraz większe. Czy to oznacza, że jest szansa na odmianę przeznaczenia?

Tym razem muszę rozpocząć tekst od lekkiego marudzenia. Mimo że wdawanie się w szczegóły może się okazać małym spojlerem, to trzeba zauważyć, że Takano Ichigo rozwija historię w sposób o tyle pożądany przez czytelnika (z punktu widzenia osoby łaknącej ładunku emocjonalnego, który powinna nieść i niesie ta pozycja), co równie nietrudny do przewidzenia. W efekcie zapobieżenie tragedii przestaje być tylko sprawą Naho i ona sama również zaczyna zdawać sobie sprawę, że nie jest w stanie tego zrobić na własną rękę. Bój o przyszłość Kakeru wchodzi w decydującą fazę.

orange 3-213.jpg

Naho i Suwa nie ustępują w dążeniach do celu, jakim jest uchronienie Kakeru od śmierci. Postanawiają jednak nie ograniczać się jedynie do rad z listów, ponieważ już dawno ich ciąg wydarzeń przestał znajdować dokładne odbicie w teraźniejszości. Teraz na ich barkach spoczywa jeszcze większa odpowiedzialność, bo często muszą wykazać się nie tylko elastycznością, ale również szybkością podejmowania decyzji i czasem też skłonnością do ryzyka. Co tu dużo mówić – desperacko próbując odwieść Kakeru od różnych pomysłów czy postanowień, Naho i Suwa niejednokrotnie zachowują się dziwacznie i nienaturalnie, a przez to nawet komicznie, co skutkuje tym, że trzeci tomik, mimo że w mojej opinii najbardziej pompatyczny z dotychczas wydanych, stwarzał dla Takano Ichigo największe pole do popisu, jeśli chodzi o żarty. I autorka w pełni z tego skorzystała – akcenty humorystyczne są o wiele częstsze niźli w przypadku obu poprzednich tomów, mimo że fabuła nabiera dramaturgii.

Zdecydowanie pomógł w tym systematycznie zwiększający się z każdym kolejnym tomem udział postaci drugoplanowych, czyli kolegów i koleżanek ze szkoły głównego duetu. Za poszerzeniem roli jednych postaci nie poszło zmniejszenie znaczenia przewodnich bohaterów, za to przechodzą oni swoiste metamorfozy. Właśnie w tym aspekcie świetnie widać wsparcie zapewniane im przez przyjaciół, za co należy się uznanie autorce, bo to dzięki innym uczniom zaczynają się odważać na śmielsze, chociaż dalej bez przesadnej brawury, poczynania, a nawet swego rodzaju wyznania. Można pokusić się o stwierdzenie, że główne postacie zaczęły nam się otwierać także na otoczenie, nie tylko czytelnika. A że, jak wspomniano na początku, nietrudno było przewidzieć dalszy rozwój wypadków w tomie trzecim, tak teraz niełatwo przewidzieć konsekwencje ostatnich jego scen, co sprawia, że warto sięgnąć po czwarty album.

orange 3 -221.jpg

Po raz kolejny album kończy Zakochany astronauta, czyli również miłosna historyjka, tylko że o wiele lżejsza. Nie jest ona tak interesująca jak główne danie Orange, za dużo bardziej żartobliwa, z iście karykaturalnie przerysowanymi opowieściami. Sympatyczna ciekawostka na koniec trzeciego już tomiku serii, który ostrzy apetyt na dwa końcowe albumy. A o nich już wkrótce!

Ocena: 7/10 

Scenariusz: Takano Ichigo
Rysunki:
Takano Ichigo
Wydawnictwo: Waneko

Stron: 192

Say May Name

Dziękujemy wydawnictwo Waneko za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego i plansz mangi.

12219561_1046008915419713_2312814264477012639_n

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*