Orange #4

Wraz z czwartym tomem Orange walka o żywot Kakeru, członka szkolnej paczki, zbliża się ku końcowi. Choć pozornie od momentu, gdy czytelnik dowiedział się o zagrożeniu jego życia, właściwie istnieją tylko dwa możliwe finały, to droga do nich oraz okoliczności wystąpienia są już zdecydowanie różne.

Przedostatni tom serii skupia się wokół jednego, ale z pewnych względów niezwykle ważnego dla Kakeru, wydarzenia. Otóż ma on być liderem drużyny w sztafecie i to drużyny, w skład której wchodzą właściwie wszyscy jego szkolni przyjaciele. Problem w tym, że wciąż rozpamiętuje bardzo podobną sytuację mającą miejsce lata temu, a jego złe wspomnienia z tamtejszego dnia bynajmniej nie są spowodowane kiepskim wynikiem biegu. Naho i spółka wiedzą już jednak o problemach ich towarzysza, które mogą doprowadzić do tragicznego końca. Czy determinacja całej grupki wystarczy, by temu zapobiec?

orange 4 -157

O ile w pierwszych dwóch tomach można było mówić o sprawności, z jaką Takano Ichigo prezentuje siłę miłości w walce o ocalenie drugiej osoby, tak od trzeciego albumu konsekwentnie zwiększa rolę pozostałych przyjaciół Kakeru, coraz mocniej akcentując też gotowość do poświęceń względem bliskich oraz niełatwej współpracy członków szkolnej paczki w krytycznych momentach. Oczywiście to wszystko może brzmieć nieznośnie patetycznie, i faktycznie patosu jak nie brakowało, tak nie brakuje nadal. I co ciekawe, ciągle nie przeszkadza to w lekturze (poza paroma wyjątkami), a wręcz pomaga zbudować pewne napięcie, rosnące w miarę zbliżania się do piątego tomiku. Dzieje się tak w szczególności dlatego, że i tempo akcji podskoczyło – jak to w szkołach bywa zawody sportowe bez otoczki rywalizacji, cichych sympatii, presji otoczenia, pozornej pewności siebie czy istotnych dla zawodników obserwatorów byłyby zwyczajnie pozbawione duszy, lecz w przypadku Orange #4 nie mogło zabraknąć żadnego z wymienionych elementów. Takano Ichigo dzięki temu mogła ponownie dodać kilka zabawnych scenek i dialogów, które odrobinę zmniejszają wspomniany patos i pozwalają trochę pełniej zatopić się w zawodach sportowych. Największą wadą jest jednak pewne rozwodnienie fabuły na początku tomiku, kiedy to jest za dużo mędrkowania, a za mało działania. Dalej jest już lepiej i przede wszystkim kilka mocnych dialogów robi spore wrażenie, ponieważ dużo wnoszą do opowieści, a dwa z nich mogą się wręcz okazać kluczowe dla zwieńczenia Orange. Który z nich przeważy?

Po raz czwarty album kończy Zakochany astronauta, będący lżejszą historyjką o miłości. Na początku była to baaardzo lekka opowiastka, która z każdym odcinkiem traci nieco swego, czasem irracjonalnego, humoru, a zyskuje na powadze. Co prawda absolutnie nie można tego zestawiać z podniosłym tonem fabuły o Kakeru, ale nie jest to wadą, a wręcz przeciwnie – w ramach przerywnika pomiędzy odcinkami głównej opowieści sprawdza się przyzwoicie.

orange 4 - 200

Orange utrzymuje dobry poziom na przestrzeni już czterech tomików i nie sposób zakończyć recenzję przedostatniego tomu cyklu inaczej niż stwierdzeniem, że finał musi dorównać wcześniejszym albumom. Jeśli tylko zbliży się do ich poziomu, to o jego jakość można być spokojnym.

Ocena: 7/10 

Scenariusz: Takano Ichigo
Rysunki:
 Takano Ichigo
Wydawnictwo: Waneko

Stron: 192

Say May Name

Dziękujemy wydawnictwo Waneko za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego i plansz mangi.

12219561_1046008915419713_2312814264477012639_n

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*