(Recenzja) Orange #6

Cykl Orange, który zdawał się prezentować zamkniętą opowieść w pięciu tomach, doczekał się tomu szóstego. I trudno o jego jednoznaczną ocenę.

Pięcioro przyjaciół w liceum straciło swojego kolegę za sprawą samobójstwa. Pogrążeni w żalu spisali listy ze wskazówkami i zaadresowali je do samych siebie z przeszłości, dzieląc się wiedzą, jak powinni postępować, by zwiększyć szanse na ocalenie Kakeru. Pięć tomów serii opowiadało o ich dążeniach do szczęśliwego zakończenia. Teraz zaś autorka postanowiła zaprezentować nam pewne aspekty oczami Suwy, jego najbliższego przyjaciela, który po śmierci Kakeru ożenił się z jego ukochaną.

Po zakończeniu tomu piątego trudno było dopatrywać się sensu tworzenia kontynuacji i to uczucie nie mija po przeczytaniu najnowszego, szóstego już tomiku. Oczywiście po raz kolejny nabywca Orange dostanie smutną opowieść potrafiącą wzbudzić żywsze emocje. Ponownie akcja skupia się na przedstawieniu sytuacji, w których przyjaciele starają się przychylić nieba Kakeru. Z tym że tych sytuacji jest znacznie mniej, za to o wiele bardziej zapadają w pamięć i dotyczą ważniejszych dla bohaterów spraw. Mimo wszystko podczas czytania łatwo o poczucie wtórności i znużenie. To już niestety nie jest tak ciekawa historia, jak miało to miejsce poprzednio. Skoncentrowanie się na działaniach i przemyśleniach Suwy wypada w porządku, w końcu był on jednym z bardziej sympatycznych postaci serii Orange, aczkolwiek to trochę za mało, by w pełni zaangażować odbiorcę. Tym bardziej, że podczas czytania łatwo też o inny wniosek, a mianowicie mniejszą porcję humoru i żartów pomiędzy postaciami.

Pod względem rysunków nie mam wiele do zarzucenia. Mocne strony, czyli postacie, a szczególnie ich twarze i gesty w dalszym ciągu są naturalne i dzięki temu proste do odczytania. Drugi plan wieje pustką, nie licząc kilku scen, lecz nie jest to przesadnie odczuwalne.

Po zakończeniu lektury wciąż trudno o więcej entuzjazmu niż po usłyszeniu o pomyśle powstania kontynuacji. W efekcie tom szósty przypomina nieco odgrzewany kotlet. Jeszcze smaczny, ale już za bardzo znajomy. Z tego też względu trudno mi się pokusić o wyższą ocenę niż ta widniejąca w stopce.

Ocena: 6/10 

Scenariusz: Takano Ichigo
Rysunki:
 Takano Ichigo
Tłumaczenie: Katarzyna Podlipska
Wydawnictwo: 
Waneko
Premiera: 2 października 2017

 

 

 

 

Say May Name

Dziękujemy wydawnictwo Waneko za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego i plansz mangi.

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Kontynuując korzystanie z witryny, zgadzasz się na używanie plików cookie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close