(Kulinaria) Pan Twardowski Bistro

Tym artykułem rozpoczynamy nowy dział w naszym serwisie. W tej sekcji będziemy pisać o tym, co i jak odebrały nasze kubeczki smakowe. Zapraszamy do lektury kulinarnych wrażeń, a na pierwszy ogień leci krakowskie Pan Twardowski Bistro, które odwiedziliśmy w pierwszych dniach działalności.

Samo bistro otwarto niedawno, bo 31 sierpnia tego roku. Mieści się w sąsiedztwie sklepu Lewiatan, na ulicy Twardowskiego 45 w Krakowie. Niepozorny lokal oferuje całkiem sporo miejsca. Przed wejściem znajdują się dwa małe stoliki, tuż obok fani spożywania posiłków na świeżym powietrzu dostają kilka kolejnych, większych stołów mogących pomieścić liczniejsze grupy. Wnętrze jest proste, ale schludne, a stoliki zostały rozmieszczone w taki sposób, że znajdzie się zarówno coś dla par, jak i dwu lub trzykrotnie większych grup. Jedynym zastrzeżeniem jest bezpośrednie sąsiedztwo z jedną z głównych ulic na osiedlu. W efekcie zewnętrzne stoliki najbardziej wysunięte w kierunku ulicy nie są kuszącą opcją.

Pan Twardowski Bistro

Plusem jest za to widok uwijających się kucharzy, których nie trudno dostrzec z wnętrza sali. Trudno wyrokować odnośnie obsługi. Po pierwsze, póki co gościliśmy u Pana Twardowskiego tylko raz, a przede wszystkim było to w pierwszym tygodniu funkcjonowania lokalu. Niemniej obsługa była jak najbardziej uprzejma.

Po szybkich oględzinach menu, zdecydowaliśmy się na zestaw lunchowy (20 złotych), który tego dnia tworzyła zupa ogórkowa z ziemniakami i tagliatelle z kurczakiem i brokułami w śmietanie. Do tego dołożyliśmy jeszcze burgera amerykańskiego z frytkami (30 złotych). Zupa pojawiła się bardzo szybka, kilkanaście kolejnych minut przyniosło też makaron i burgera. Napomknę o dosyć długim czasie oczekiwania na makaron, oraz frytki będące dodatkiem do zamówionego burgera. W międzyczasie zdołaliśmy niemal opróżnić zamówione napoje.

Pan Twardowski Bistro

Muszę napisać, że makaron smakował świetnie, był miękki, ale nie rozgotowany. Do tego otrzymałem karmelizowanego brokuła i bardzo smaczną, kremową i słodką śmietankę. Pycha! Jedynym minusem była odrobinę mała porcja, którą nie udałoby mi się zaspokoić głodu bez dodatkowej przekąski.

Zupa ogórkowa stanowiła bardzo dobrą kompozycję smaków. W pierwszej chwili wyczuwało się lekko kwaśny i mocny smak, który po chwili ustępował kremowej konsystencji. Także do podania i wyglądu nie mogę mieć zastrzeżeń. Niemniej podobnie jak makaron, również nie była to zbyt obfita porcja.

Burger zrobił nieco słabsze wrażenie. Trzeba przyznać, że wołowina była wysmażona z dużym wyczuciem – nie za mocno, nie za słabo. Mięso nie było aż tak żywe, żeby zniechęcić kogoś stroniącego od jakichkolwiek przejawów surowizny, a jednocześnie nie pozwalało myśleć o spaleniźnie na patelni kucharza. Całości dopełniała sałata i czerwona cebula wraz z lekko pikantnym sosem. Najsłabiej wypadła bułka, zbyt miękka – szybko rozpadała się w palcach, nie trzymając całości.

Wszystkie dania zostały całkiem ładnie podane, o sztućcach mogę napisać to samo, co o wystroju – prosto i schludnie. Doceniam też akcent amerykańskiej gazety w skrzyneczce z amerykańskim burgerem.

Pan Twardowski Bistro

Obecnie bistro ma w swojej ofercie zestawy lunchowe. Za kwotę 20 złotych klienci mogą liczyć na obiad złożony z dwóch dań. Na tym nie koniec promocji, parę dni przed publikacją artykułu bistro oferowało także coś dla fanów placków. Od godziny 16 do 22 każda pizza kosztowała równe 20 złotych. Warto śledzić fanpage Pana Twardowskiego, gdzie codziennie publikowane są informację o promocjach i zestawach obiadowych. Promki to z pewnością ciekawa opcja dla mieszkańców osiedla i pracowników okolicznych korporacji.

  • Obsługa: 7/10

  • Smak: 8/10

  • Wystrój: 7/10

  • Cena/jakość: 7,5/10

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.