Powrót

Sięgając po książkę Powrót, najnowszą powieść Michała Gołkowskiego z serii Fabryczna Zona, snuło się wiele teorii co do fabuły. Z jednej strony nie mogła to być kalka Ołowianego świtu, Drugiego brzegu, czy nieco bardziej „lajtowego” Sztywnego, bowiem znający serię szybko odłożyli lekturę na półkę. Musiało pojawić się „coś”, co odświeży świat Miszy i sprawi, że nie odejdziemy od niego zaraz po pierwszym rozdziale. 

Misza stara się wieść spokojne życie na Dużej Ziemi. Spora firma, tabun zatrudnionych ludzi, ukochana kobieta u boku, oraz duże perspektywy. I chociaż stare nawyki, przyniesione z Zony, czasem dają o sobie znać, życie wlecze się swoim tempem. Wszystko zmienia się pewnego dnia, który przypomina dawnemu stalkerowi, że ma niedokończone sprawy – najpierw kontrola w firmie, później „podziurawiony” stary przyjaciel pod drzwiami mieszkania, a na koniec groźba zdrady. Wygląda na to, że Miszę czeka rajd w głąb Zony.

Michał Gołkowski znalazł świetny sposób, aby nie tylko ponownie zainteresować tematyką S.T.A.L.K.E.R.a, ale także na nowo opowiedzieć, o dobrze znanej fanom, Zonie. Tą którą pamiętamy z Ołowianego świtu i Drugiego brzegu, ustąpiła nowszej, w której technologiczny postęp rozgościł się na dobre. Śledząc przygody Miszy poza znanymi mutantami, spotkamy drony, detektory anomalii i nowoczesny naszpikowany elektroniką szpej. Zobaczymy jak stara dobra stalkerska szkoła mierzy się z młodym duchem przesączonym nowoczesnymi zabawkami i nowo-modnymi nazwami. 

Oparcie powieści o tzw. technologiczny postęp dobrze zazębiło się z charakterystyczną książkom Gołkowskiego fabułą, gdzie zawsze dominowały przemyślenia głównego bohatera z pobożnością oddającego na każdym kroku hołd Zonie. Rajd u jego boku był niczym wejście w świat ciągłych wątpliwości, wewnętrznych zmagań i strachu o kolejny krok. Nie jest bowiem tajemnicą, że Misza którego początki poznaliśmy w Drodze donikąd, zawsze był myślicielem i samotnikiem, a nie inaczej jest też w Powrocie. Bohater znów udaje się na wyprawę, ale tym razem poza widmem problemów, które dopadły go na Dużej Ziemi, musi zmierzyć się z brutalną prawdą, że Zona poszła do przodu, a on pozostał już wspomnieniem dawnych czasów.

Fabularnie jest to jednak opowieść w przeważającej części spokojna. Owszem znalazło się trochę szybszych epizodów m. in. w postaci grupy młodzików, którą protagonista musiał wprowadzić do Zony, starego przyjaciela, czy młodej towarzyszki podróży szukającej wrażeń – Sonii. Wszystko to jednak krążyło wokół głównego wątku, czyli odkrycia dlaczego pod drzwiami Miszy znalazł się „Patyk”, oraz co stało się z „Doktorem”. Niemniej epizod, w którym protagonista wziął pod skrzydła czwórkę młodych chłopaków, to jeden z ciekawiej poprowadzonych wątków. Bowiem tutaj możemy zobaczyć jak trudny dla protagonisty jest powrót w miejsce z jednej strony znane, a z drugiej tak inne. Oczywiście młodzi, gniewni i nieco roztargnieni towarzysze przysparzają więcej problemów niż pożytku, co świetnie napędza wydarzenia. Odskoczni od głównej osi fabularnej pojawiło się z kolei niewiele, ale za to wśród nich znalazły się nawiązania do innych powieści Gołkowskiego w serii S.T.A.L.K.E.R..

Powrót, jak i inne powieści Michała Gołkowskiego w Fabrycznej Zonie, to „marka” sama w sobie. Jego styl pisarski, ukierunkowana fabuła i przeszyty na wylot główny bohater sprawiają, że czytając nie tylko poznajemy Zonę, ale także uczymy się ją rozumieć. Nie trudno zauważyć, że w powieściach warszawskiego pisarza, zawsze jawi się jako nieposkromiona kochanka – żywa istota, czekająca na nowych lokatorów. I nigdy nie zapomina o swoich „wychowankach” nawet tych, którzy odeszli na Dużą Ziemię.

 

Ocena: 7,5/10

Autor: Michał Gołkowski
Ilustracje: Paweł Zaręba
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Stron: 376
Premiera: 26 kwietnia 2018

 

 

 

 

Scythe

Dziękujemy wydawnictwu Fabryka Słów za udostępnienie egzemplarza do recenzji

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.