(Publicystyka) Zmarnowany potencjał filmu Alita: Battle Angel?

Jeszcze nie spotkałem się z opinią jakoby Alita: Battle Angel, filmowa adaptacja mangi autorstwa Yukito Kishiro wyreżyserowana przez Roberta Rodrigueza, była kiepskim widowiskiem wizualnym. Inaczej ma się kwestia fabuły, bo ta spotkała się z większą krytyką. Co zawiodło w przypadku tegorocznego blockbustera?

Jako że niniejszy artykuł nie jest recenzją, tylko analizą słabostek filmu, pokrótce przypomnijmy, o co chodzi w Alicie. Mamy rok 2563, 300 lat po tak zwanym Upadku. Doktor cybernetyki Dyson Ido (Christoph Waltz), znajduje na złomowisku cyborga z nienaruszonym ludzkim mózgiem. Postanawia połączyć znaleziony organ wraz z cybernetycznym ciałem – rezultatem jego starań jest właśnie tytułowa Alita (Rosa Salazar). Niedługo potem Alitę czeka prawdziwy nawał informacji – poznaje życie w Żelaznym Mieście, próbuje swoich sił w Motorballu (efektownym sporcie nie dla pacyfistów) i dowiaduje się, że jedynie nieliczni szczęściarze mogą dostać się do Zalem – podniebnego przybytku unoszącego się nad Żelaznym Miastem.

Tyle z fabuły, przejdźmy zatem do potknięć twórców, przez które trudno mi uznać Alitę za coś więcej niż efektowny, wakacyjny blockbuster. Uwaga – artykuł zawiera mnóstwo spoilerów!

Aktorzy

Rosa Salar i efekty specjalne dają radę. Ruchy Ality, jej gestykulacja i mimika są wręcz świetne – robotyczne, ale zarazem bardzo naturalne. Złego słowa nie mogę powiedzieć o Dysonie Ido. Pewnie, to nie najlepsza kreacja Waltza, ale i tak wypada bardzo dobrze. Tego samego nie mogę napisać o słabiutkim Vectorze. Bezpłciowa gra aktorska Mahershala Aliego zupełnie rujnuje pozycję antagonisty. A mowa tu przecież o dwukrotnym zdobywcy Oscara (Moonlight, Green Book)! Być może nie nadaje się on do ról od A do Z negatywnych. Do tego mamy jeszcze zupełnie plastikową Chiren (Jennifer Connelly). Bohaterka zalicza zresztą dialog z Ido i to ta rozmowa bardzo wyraźnie uzmysławia różnice warsztatowe pomiędzy Waltzem a Connelly. Temu pierwszemu zwyczajnie się chce i stara się tchnąć w swoją postać emocje.

Alita-Battle-Angel

Postacie, wątki i droga na skróty

Mimo dwóch godzin filmu, wiele wątków aż prosiło się o dodatkowe informacje i zarazem wydłużenie czasu projekcji. Czym wcześniej zajmował się Hugo? Jak wkroczył do świata złodziei? W jaki sposób nawiązał znajomość z Vectorem? Jak poznał resztę swojej paczki? Wielu odpowiedzi możemy się domyślić, ale akurat Hugo to solidnie odegrana postać.

I wracamy do Chiren. W porównaniu z nią o Hugo dowiadujemy się mnóstwa rzeczy. Niestety bohaterka grana przez Connelly zawodzi na całej linii. Niewiele wiemy o przeszłości i jej rola w filmie sprowadza się do… No właśnie. Chiren można by wyciąć z widowiska i nie odczułbym różnicy. Być może w kontynuacji pojawiłyby się jakieś retrospekcje nadające jej głębi, ale w Battle Angel funkcję Chiren można było spokojnie rozdzielić na innych bohaterów. Oszczędziłoby to widzom nienaturalnie zagranej postaci, w której to skórze Connelly nie czuła się najlepiej.

Zastrzeżenia tyczą się też wątku związanego z łowiecką działalnością Ido. Moim zdaniem napięcie byłoby większe, gdyby Alita – śledząc doktora – natrafiła na kobiece ciało, które sugerowałoby jej, że Ido jest tajemniczym mordercą i na tym zakończyłaby się pierwsza nocna wyprawa bohaterki. Później napięcie między bohaterami mogłoby narastać za dnia i dopiero kolejnej nocy Alita odkryłaby prawdę. Zamiast tego bohaterka od razu rusza w ślad za łowcą i już po chwili wiadomo, że doktor to całkowicie nieskazitelna osoba. Szkoda, naprawdę szkoda. Poza tym za mały ładunek emocjonalny towarzyszył scenie, kiedy ciało, jakie Alita otrzymała od Ido, zostało posiekane na kawałki. To była konstrukcja stworzona z myślą o jego córce, a tymczasem Rodriguez w ogóle nie wykorzystał potencjału tego wydarzenia.

Twórcy nie ustrzegli się też naiwnych dialogów. Bodaj najgorszym fragmentem jest przemowa Ality w pubie dla łowców. Daleko tym frazesom nie tylko do Bravehearta itp., ale przede wszystkim do poczucia logiki. Najpierw Alita gorąco zachęca wojowników do skierowania się przeciw wspólnemu wrogowi. Tylko po co pragnie ich pomocy? Chwilę potem samodzielnie pokonuje kilkunastu łowców i żaden z nich nie wygląda na partnera mogącego zapewnić wsparcie. Może poza starszym panem z pieskami.

No i Grewishka. Monstrualny kolos, który w trakcie całego widowiska kilkukrotnie dostaje wciry. Pewnie wykorzystywanie tego samego cyborga było tańsze niż zwizualizowanie kilku zakapiorów, ale oglądanie następnych pojedynków Ality i przerośniętego androida nudziło zamiast ekscytować.

Alita to dwugodzinny film, a i tak zabrakło w nim miejsca na właściwe rozbudowanie wątków czy uniknięcie głupiutkich pomysłów. Przykładem kompletnie nieprzemyślanej sceny jest moment, kiedy Zapan z ogromną łatwością robi z Hugo mordercę. Naprawdę to takie łatwe? W mieście pełnym Centurionów i ludzi z mnóstwem wszczepionej elektroniki? Zwłaszcza kiedy prawdziwy morderca posługuje się bardzo charakterystyczną bronią, a Fabryka pilnuje etykiety łowców? Już to okrutnie niszczy poczucie logiki, a do tego niedługo potem Zapan wykonuje pomniejszy gest mogący sugerować, że chce sprawdzić czy faktycznie Hugo nie żyje, a Centurioni uznają to za wielkie wykroczenie. Na tyle wielkie, że w cybernetycznych oczach Centurionów Alita ma prawo legalnie zasiec Zapana. Te kawałki fabuły zszywał chyba sam Wiktor Frankenstein!

Finałowe sceny też zostały spłycone. Na początku filmu Alita jako istota przyzwyczajona do cybernetycznego ciała całkiem szybko odzyskała rezon i sprawność ruchową. Ale Hugo? Człowiek, który wcześniej nie miał nawet żadnego wszczepu? Niedługo po zabiegu połączenia jego mózgu z cybernetycznym szkieletem, wspina się do podniebnego miasta. Może najpierw pokazano by chociaż parę kadrów jak chodzi lub skacze, drodzy twórcy?Alita-Battle-Angel

Ostatnią już rzeczą jest dysonans pojawiający się przez konstrukcję świata. Według początkowych informacji Żelazne Miasto i Zalem to ostatnie ośrodki ludzkości. Mimo to całkiem nieźle sobie radzą. Pomarańcze, czekolada… Skąd to wszystko bierze się w postapokaliptycznej przyszłości? Czy mimo Upadku i wojen ludzie wciąż żyją według podobnych prawideł, co my teraz? Doprawdy, nie zaszkodziłoby wpleść w fabułę więcej aspektów życia codziennego mieszkańców miasta, zamiast skupiania się tylko na Motorballu.

Kolejna rzecz tyczy się postaci pojawiającej się w końcówce filmu, czyli Novy. Nie czytałem mangi, ale głosy fanów podpowiadają, że w oryginale był bardziej skomplikowanym bohaterem. Kimś, kto na pierwszym miejscu stawiał naukę i rozwój, i to z tego wynikały różne (często moralnie wątpliwe) działania, jakich się podejmował. W filmie jest zaś jednoznacznie określony jako ten zły i tyle. Nie ma mowy o jakiejkolwiek interpretacji postaci granej przez Edwarda Nortona.

Retrospekcje

Czyje? Oczywiście Ality. W trakcie dwugodzinnego seansu jest ich raptem parę, do tego są krótkie i uzmysławiają, jak mogło wyglądać życie bohaterki wiele lat wcześniej. Co więc razi mnie a propo wspomnień? Przez tak urywkowe fragmenty aż trudno uwierzyć, że Alita odnajduje w nich jakiś punkt zaczepienia czy wewnętrzną motywację. Bardziej prawdopodobnym scenariuszem byłby narastający mętlik w głowie bohaterki. Scena, w której Alita dostaje się na statek ZRM, też mogła obfitować w dodatkowe wydarzenia czy projekcje dostarczające więcej informacji o przeszłości.

W dodatku w filmie pojawia się wzmianka, że Alita miała już do czynienia z Novą, który rządzi Zalem, poza tym można by się pokusić o więcej informacji odnośnie Dysona Ido i jego przeszłości w podniebnym mieście. Dlaczego nie rozszerzono filmu o parę dodatkowych scen? Odpowiedź jest niezwykle prosta. Wszystko (a już zwłaszcza zakończenie) jasno wskazuje na chęć nakręcenia kontynuacji, więc twórcy nie mieli zamiaru wypstrykać się z bagażu przeszłości (czy jak to woli backstory) najważniejszych postaci. Czy kontynuacja się pojawi? Albo czy Alita doczeka się trylogii, o której mówił niegdyś Cameron? Wyniki finansowe nie powalają, ale Cameron i Rodriguez jeszcze nie zajęli ostatecznego stanowiska w tej sprawie.

Marketing

Plany produkcji Ality ogłoszono jeszcze w 2003 roku (!). Dlaczego trafiła do kin dopiero 16 lat później? Powód jest prozaicznie prosty, James Cameron pełniący rolę producenta musiał skupić się na innych projektach, w tym pewnej wizualnej perełce. Mowa rzecz jasna o Avatarze i jego kontynuacjach. Drugą ciekawostką jest fakt, że zdjęcia Ality zakończono w 2017 roku. Jak łatwo policzyć aż dwa lata były potrzebne na CGI i postprodukcję. Tylko dlaczego promocja (przynajmniej w naszym kraju) była tak ograniczona?

Nie wiem, jak twórcy podeszli do marketingu za granicą, ale w Polsce było o filmie raczej cicho. W sieci krążyły trailery i parę filmików związanych z historią produkcji, jak chociażby ten pokazujący stosy notatek sporządzonych przez Camerona i Rodrigueza. Ale poza tym? Mało billboardów, reklam na wiatach przystanków czy słupach ogłoszeniowych. Brak ulotek w kinach i tym podobnych? Nie zachęcam do drukowania materiałów promocyjnych na potęgę, ale wychodząc do galerii handlowej czy na zwykły spacer praktycznie każdego miesiąca chcąc nie chcąc natykam się na mocniej promowane filmy, podczas gdy w przypadku Ality reklamy jakby poskąpiono. A już na pewno nie było ich dostatecznie w porównaniu do budżetu, jaki miał się z nawiązką zwrócić.

Werdykt

Alita: Battle Angel to kolejna próba przeniesienia mangi na wielki ekran, która kończy się fiaskiem. Wprawdzie jest lepiej niż przy tragicznie wykonanej ekranizacji Death Note’a, ale już na przykład Ghost in the Shell wywarło na mnie lepsze wrażenie. Rodriguez i Cameron stworzyli kino atrakcyjne wizualnie i niewymagające – pełne bezpiecznych rozwiązań i sygnalizowanych zwrotów akcji. Jako lekka rozrywka daje radę, ale potencjał był dużo, dużo większy.

Alita-Battle-Angel

Reżyseria: Robert Rodriguez
Scenariusz: 
Robert Rodriguez, James Cameron
Obsada: Rosa Salazar, Christoph Waltz, Jennifer Connelly, Jackie Earle Haley, Mahershala Ali
Czas projekcji: 2 godz. 2 min.

 

 

 

 

Say My Name

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.