(Recenzja) Bakuman #11-15

Jak długo da się tworzyć mangę traktującą o tworzeniu mangi? Przedstawiać kolejne etapy pracy autorów, redaktorów i tygodnika wypełnionego shounenami? Jak widać na przykładzie Bakumana nawet kilkanaście tomików nie stanowi problemu.

Po raz kolejny przewodni bohaterowie – Shuujin i Saikou – otrzymują zastrzyk motywacji płynący wprost z redakcji magazynu Jump, w którym publikowane są ich prace. Sęk w tym, że to jedenasta odsłona Bakumana i podobny schemat widziałem już parę razy na przestrzeni poprzednich tomów. Wtórność? Tak, przynajmniej do pewnego momentu.

Wydaje się, że twórcy zdawali sobie sprawę z monotonii, w jaką popadli, tworząc kolejne i bardzo podobne sceny spotkań głównych bohaterów z redaktorem. Jedenasty i dwunasty tom są znacznie mniej ciekawe niż to, co następuje później. W obu wymienionych odsłonach brakuje ciekawszych sytuacji i właściwie tylko wątek Shiratoriego (asystenta mangaków) sprawia lepsze wrażenie.

Dopiero w trzynastym tomiku manga powraca na właściwe tory i przestaje ogniskować wokół “stworzę lepszą historię” oraz “narysuję ją jeszcze lepiej i szybciej”. Na pierwszy plan wysuwają się relacje postaci, na czele z duetem bohaterów. W tomach 13-15 Tsugumi Ohba (scenarzysta) stara się pokazać trudności, jakie czyhają na mangaków, szczególnie tych w całości poświęcających się pracy twórczej. Nie brak tu przemyśleń, być może wynikających z własnych doświadczeń autorów Bakumana, którzy współpracują na podobnych zasadach, co wymyśleni przez nich bohaterowie.

Wymienione tomy niosą ze sobą jeszcze parę ciekawszych momentów, jak dość nietypowy plebiscyt zorganizowany przez magazyn, w którym publikuje Shuujin i Saikou. Poza tym sporo miejsca poświęcono nowemu konkurentowi głównych bohaterów, który nie jest dla nich całkiem anonimowy. Ohba świetnie przedstawił nietypową metodę twórczą młodego autora i pokazał zarówno jej mocne, jak i słabe punkty. Wątek ten wprowadził sporo ożywienia w skostniały po tylu tomach schemat spotkań mangaków z redaktorami magazynu.

Tomy 13-15 obfitują w przemyślenia około twórcze i dylematy stojące przed twórcami. Mowa tu o takich kwestiach jak wpływ twórczości na odbiorców, relacje z fanami, czy w końcu ograniczenie lub zrezygnowanie z hobbystycznych aktywności czy życia towarzyskiego. Wszystko ukazano może trochę zbyt bezpośrednio, ale tak czy inaczej cieszy mnie, że scenarzysta Bakumana wplata w fabułę także tego rodzaju rozważania.

Obawiałem się, że wtórność będzie już tylko rosła, lecz twórcy Bakumana zdołali tchnąć w niego jeszcze trochę życia, dzięki czemu tom 14 to najlepsza z ostatnich odsłon. Obym o ostatnich pięciu tomikach serii mógł napisać podobne słowa.

Seria: Bakuman
Scenariusz: 
OHBA Tsugumi

Rysunki: OBATA Takeshi
Tłumaczenie: Karolina Dwornik
Wydawnictwo: Waneko

Say My Name

Dziękujemy wydawnictwo Waneko za udostępnienie egzemplarzy do recenzji.

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.