(Recenzja) Barakuda #1: Niewolnicy

Pirackie klimaty, rozboje, abordaże, bitwy morskie i ukryte skarby? Te hasła wystarczają, żebym zainteresował się książką, filmem czy komiksem. Na szczęście w przypadku Barakudy na samych hasłach się nie kończy.

Kiedy na morzu posucha (statków ze złotem), to każda zdobycz jest mile widziana. Szczególnie dla Blackdoga, jego syna Raffy’ego i reszty załogi, którym nie wiedzie się najlepiej. Los jednak stawia przed nimi okazję do zarobku, kiedy na złupionym okręcie znajdują kilka wysoko urodzonych dam. Perspektywa sprzedaży kobiet na targu niewolników pozwala liczyć na szybki zarobek, a na horyzoncie majaczy zdradzona przez porwane arystokratki tajemnica cennego diamentu z Kasharu.

Jean Defaux na skromnej przestrzeni 56 stron wprowadza całkiem sporą grupę postaci, których przygody przyjdzie nam śledzić w sześciotomowej Barakudzie. Przygoda to zresztą słowo klucz dla tej historii, ponieważ nie brak tu charakternych bohaterów rwących się do czynu – pojedynków na rapiery, poszukiwań skarbu czy uwolnienia arystokratek. Nie wystarczyło miejsca na rozwinięcie wszystkich wątków, lecz tempo wydarzeń rekompensuje niedostatki. Można jedynie ponarzekać na fakt, że większość akcji dzieje się na lądzie albo czasem dialogi są zbyt przeładowane informacjami, ale to już konsekwencje objętości Niewolników.

Graficznie to bardzo udana pozycja. Jérémy (właść. Jérémy Petiqueux) przedstawia brutalną rzeczywistość piratów, nie stroniąc od krwawych scen. Najbardziej przypadła mi do gustu kolorystyka, ponieważ artysta przeplata sceny dzienne, nocne i te przy wątłym świetle, nadając każdemu rodzajowi ilustracji charakterystycznych barw.

Niewolnicy to obiecujący początek. Oczywiście wiele wątków dopiero zarysowano, jedne skrywają w sobie duży potencjał, inne grożą schematycznością, aczkolwiek i tak już pierwszy tom Barakudy dostarcza porządnej rozrywki.

 

Ocena: 7/10

Seria: Barakuda
Scenariusz: 
Jean Dufaux

Rysunki: Jérémy Petiqueux
Tłumaczenie: Jakub Syty
Wydawnictwo: Taurus Media
Liczba stron: 56
Premiera: 26 stycznia 2017

 

Say My Name

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.