(Recenzja) Czarny kryminał. Tom 1. Mock. Pojedynek

Retro kryminały cieszą się niemałą popularnością. Zapewne większość miłośników tego gatunku wśród sztandarowych pisarzy wskaże Marka Krajewskiego. Autora, którego powieści osadzone są na początku XIX w., dostarczając przenikliwe oraz satysfakcjonujące historie.

Mock. Pojedynek skupia się wokół życia w 1906 roku. To tu we Wrocławskim uniwersytecie studiuje 22-letni Eberhard Mock syn szewca z Wałbrzycha. To tu też wychodzimy w zamknięty krąg uniwersyteckich osobistości, głównie wydziału Filozoficznego. 

Kiedy Uniwersytetem wstrząsa śmierć dwóch cenionych i znanych profesorów, rusza lawina wydarzeń, która otwiera przed Mockiem zupełnie nowe horyzonty. I chociaż na pierwszy rzut oka brzmi to zwyczajnie, to środowisko akademickie ma nie mniej tajemnic i agentów niż półświatek przestępczy. Każdy pragnie kontroli, a niektórzy zrobią wiele, aby ją wyszarpać.

Dla Eberharda Mocka pojawienie się Nataszy Diabrinskiej, rosyjskiej studentki, a następnie zainteresowanie jego osobą Eduarda Nordena profesora, rozpoczyna w jego życiu najważniejszy, a zarazem najtrudniejszy okres przemian. Propozycja wspomnianego uczonego z jednej strony daje mu upragniony start w życiu akademickim, ale z drugiej wciąga w zupełnie odmienną grę, na czele której staje Helmut Eugster, prywatny detektyw. I to jest główny wątek powieści. Mock, do tej pory będący zwyczajnym, niemajętnym studentem, w dodatku uważany za człowieka bez honoru, zaczyna błyszczeć w akademickim życiu. Przez co zyskuje jeszcze więcej wrogów.

Mock. Pojedynek to bardzo dobrze skrojony kryminał, który nie tyle co trzyma w napięciu, ale zabiera czytelnika w zupełnie inny świat 1906 roku. Wizja Krajewskiego jest przygnębiająca, wyniszczającą i przerażająca. Na szczeblach politycznych, czy to uniwersyteckich, czy policyjnych, rządzi prawo honoru, gdzie mężczyźni rozwiązują swoje problemy przez pojedynki. Wyraźnie zaznaczony jest też wpływ niemiecki. I tu uwidacznia się kolejny plus powieści. Marek Krajewski utrzymuje klimat tamtego okresu między innymi zachowując słownictwo, nazwy czy przydomki profesorskie.Czytając powieść przenosimy się w przeszłość, w intrygującą i niesamowicie przygnębiającą wizję Wrocławia zmienionego przez niemiecki zabór.

Powieść od pierwszych stron pozostaje jednak ciężka językowo. Zwłaszcza jeśli wcześniej nie obcowaliśmy z książkami, które odwzorowywałyby poprawność gramatyczną danego okresu. Tu niemieckie nazwy oraz tytuły są elementem przyciągającym uwagę od pierszej strony. Nie jest to nic, czego przy odrobinie zaangażowania nie dałoby się poskromić. Kiedy tylko przebrniemy przez pierwsze rozdziały wszystko wskakuje na swoje miejsce, a nazwy z początku obce, stają się nieodłącznym elementem powieści, zwiększającym jej realizm.

mock-pojedynekOcena: 7/10

Kolekcja: Czarny kryminał
Cykl: Eberhard Mock
Autor: Marek Krajewski
Wydawnictwo: EDIPRESSE POLSKA S.A.

Liczba stron: 400
Premiera: 8 sierpnia 2019

 

 

Scythe

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Kontynuując korzystanie z witryny, zgadzasz się na używanie plików cookie. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close