(Recenzja) Demony. Tom. 3 Demony czasu pokoju

Demony czasu pokoju to kolejna odsłona cyklu Demony Adama Przechrzty, w którym ów pisarz i doktor nauk humanistycznych zabiera czytelników do ZSSR.

Trafiamy do roku 1947. Okazuje się, że koniec wojny przyniósł Związkowi Radzieckiemu nowe problemy. Krótko pisząc, mnóstwo podwładnych Stalina w końcu miało okazję zobaczyć życie w krajach zachodniej Europy. Prawdziwe życie, a nie propagandową wizję Związku Radzieckiego. W międzyczasie ktoś zaczyna dybać na życie samego Stalina, ale odnalezienie podejrzanego lub podejrzanych to jak szukanie igły w stogu siana. Lista jego wrogów wypełniłaby niejedną książkę telefoniczną – zwykli żołnierzy i bandyci, burżuazja skazana za “zdradę ojczyzny”, wrogowie polityczni i ofiary donosów. W dodatku w ZSSR dochodzi do prawdziwej plagi zbrodni. Bandyci śmiało sobie poczynają, rabując w najlepsze bez względu na wcześniejsze układy z milicją. Wszystkim kłopotom ma zaradzić jeden człowiek – Razumowski.

Najbardziej daje się we znaki powtarzalność. Adam Przechrzta po raz kolejny serwuje czytelnikom w gruncie rzeczy bardzo podobną historię. Razumowski musi zmierzyć się z lokalnym półświatkiem? Tak. Stalin ma dla niego zlecenie? Tak. Beria, Abakumow albo inny wysoko postawiony urzędnik państwowy czyha na życie protagonisty? Tak jest. Pisarz ponownie upycha do jednego worka kilka standardowych dla siebie elementów i pokazuje je na innym tle oraz z innymi postaciami drugoplanowymi. Efekt nadal jest całkiem smaczny, bo warsztat Przechrzty nie spada poniżej rzemieślniczego poziomu, ale brakuje uczucia świeżości.

Irytuje też dalece posunięta idealizacja Razumowskiego, który zdaje się nie mieć wad, a jedynie cnoty. W walce wręcz jest znakomity, ujawnia intrygi i niezwykle biegle dedukuje z ograniczonego materiału źródłowego i oczywiście przyciąga płeć piękną niczym magnes, choć często odrzuca czynione jego osobie awanse. Z postaci początkowo sympatycznej Saszka stał się irytująco pozbawiony przywar, co osłabiło w moim przypadku chęć dalszego śledzenia jego losów.

Jeśli podejdziemy do Demonów czasu pokoju z czystą kartą i bez znajomości pozostałych tomów o Razumowskim, otrzymamy niezłą powieść, napisaną bardzo lekkim językiem. Osoby obawiające się obcowania z podręcznikiem historii mogą być spokojne. Przechrzta stawia na rozrywkę, a wszelkie elementy ułatwiające poczucie ducha epoki sprawnie wkomponowuje w fabułę i dostarcza wielu ciekawostek o dawnych czasach.

Gdyby Demony czasu pokoju były moim pierwszym spotkaniem z Razumowskim, zapewne wybaczyłbym powieści większość wad, jakie wyżej wymieniłem. Jednak po zapoznaniu się z kilkoma książkami Przechrzty bardzo łatwo wskazać schematy fabularne, powielanie pomysłów i manierę do kreacji protagonisty na swoistego Jamesa Bonda. Dlatego kolejne strony nie przynoszą już takich emocji.

 

Demony-czasu-pokojuOcena: 6,5/10

Seria: Demony
Autor: Adam Przechrzta
Wydawnictwo: Fabryka Słów

Stron: 530
Premiera: 22 listopada 2019

 

 

Say May Name

Dziękujemy wydawnictwu Fabryka Słów za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.