(Recenzja) Demony zemsty. Abakumow

Pułkownik Razumowski, bohater cyklu Demony Leningradu Adama Przechrzty, nie może spocząć na laurach. Stale ktoś dybie na jego życie, a w najnowszej powieści pt. Demony zemsty. Abakumow największym zagrożeniem jest – jak sama nazwa wskazuje – okryty złą sławą Wiktor Abakumow.

Tym razem Przechrzta przenosi czytelników do 1951 roku. Od zakończenia II wojny światowej minęło dobrych kilka lat, ale w ZSRR nie ma mowy o spokoju. Skoro zawieszono działania wojenne z innymi krajami, to konflikty eskalują wewnątrz Związku Radzieckiego. Rywalizacja między resortami trwa w najlepsze, a wysoko postawieni urzędnicy państwowi robią wszystko, aby wspiąć się na wyższe szczeble władzy. W tej całej zawierusze zostaje otruty pułkownik Razumowski. Uchodzi z życiem, ale dla bezpieczeństwo – i przede wszystkim przez wzgląd na prośbę generała Poliakowa – udaje się na Syberię. Tam zaś znajduje schronienie pod dachem starszej kobiety, która tylko pozornie jest prostą gospodynią ze wsi.

Adam Przechrzta w żadnym razie nie próbuje wymyślić koła na nowo. W zasadzie Demony zemsty. Abakumow dostarczyły mi tego samego, co inne powieści pisarza, łącznie z cyklem Materia Prima. Mamy zatem głównego bohatera, który z niejednego pieca jadał chleb, a doświadczenie i rozsądek przebijają z wypowiadanych przez niego słów oraz wydawanych poleceń. Łatwo go polubić, tym bardziej że stroni od typowej dla przedstawionego okresu historycznego rywalizacji o wpływy, a także władzę. To człowiek pragnący odrobiny świętego spokoju. Nim jednak będzie mógł się nim delektować, musi wpierw pozamykać kilka spraw. Rola Razumowskiego nie kończy się na przetrwaniu w obliczu wrogości Abakumowa. Nie trzeba wiele czasu, aby wplątał się też w śledztwo związane z zaginionymi dziećmi czy pełnił rolę swoistego ochroniarza córki pewnej osobistości.

Podobnie jak to miało miejsce w poprzednich książkach, tak i teraz Przechrzta stawia przed swoim bohaterem szereg różnych i ciekawych wyzwań, którym protagonista musi podołać, jednocześnie unikając podejrzeń o choćby najmniejszą zdradę Związku Radzieckiego i Stalina. Wymanewrowanie służb bezpieczeństwa wydaje się łatwiejsze, kiedy przebywa się z dala od Moskwy, lecz syberyjska wioska również skrywa wiele zagrożeń. Odkrycie największego sekretu osady pokazuje, że pisarz ma nie tylko wyobraźnię, ale też umiejętnie korzysta z wyznaczonego przez siebie miejsca akcji. Brzmi enigmatycznie, lecz precyzyjniejsze określenia zdradziłyby już część fabuły.

Ostatecznie przenosiny akcji odbiły się na dwóch ważnych aspektach cyklu. Po pierwsze, autor serwuje czytelnikom mniej ciekawostek i informacji o “urokach” ówczesnego ZSRR. Wydaje się wręcz, że partyjne macki ledwie dosięgają regionów, w których przebywa Razumowski. Szkoda, bo wartość historyczna powieści trochę spadła. Drugą konsekwencją zmiany teatru działań na bardziej sielski, jest większa naturalność motywów fantastycznych.

Wprawdzie fantastyki jest tu mniej niż w poprzednich powieściach, lecz ze względu na nieco tajemniczą scenerię syberyjskiej wioski, łatwiej uwierzyć w co poniektóre pomysły autora.

Po raz kolejny do rąk czytelników trafia powieść napisana niezwykle lekkim stylem, z budzącym sympatię bohaterem i po trosze odzwierciedlająca “uroki” życia w dawnym ZSRR. Owszem, czasami trafi się nudniejszy fragment, bohater wyjdzie z opresji nieco za łatwo, ale to tylko drobiazgi służące zachowaniu płynności akcji. Czułem wtórność względem pozostałych powieści pisarza, ale jednocześnie bawiłem się przy Abakumowie więcej niż dobrze.

PRZECHRZTA_Demony-ZemstyOcena: 7,5/10

Seria: Demony
Autor: Adam Przechrzta
Wydawnictwo: Fabryka Słów

Stron: 431
Premiera: 15 maja 2019

 

 

Say May Name

Dziękujemy wydawnictwu Fabryka Słów za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.