(Recenzja) Dr. Stone #01

Postapokalityczne wizje są zawsze na czasie. Autorzy prześcigają się w poszukiwaniu bardziej wymyślnych kataklizmów, które przyniosą ostateczną zagładę ludzkiej cywilizacji, tym samym skazując kilku wybrańców na odbudowę świata w nowej postkataklizmowej rzeczywistości. I tu gdzieś pomiędzy wojną atomową a najazdem kosmitów istnieje cała masa zjawisk naturalnych i wywołanych przez człowieka. Tym bardziej więc ciekawa jest wizja mangaki Riichiro Inagakiego i artysty Boichiego, którzy unicestwili ludzkość, zamieniając ją w kamień. Niestety na dobrym pomyśle historia się kończy.

Dr. Stone przedstawia losy Senku Ishigami i Taiju Oki, którzy pewnego dnia stają się świadkami nieprawdopodobnego zjawiska. Przez nieznaną siłę zostają poddani petryfikacji w kamień, podobnie jak wszyscy ludzie na Ziemi. Pozbawiona życia cywilizacja umiera, a ślady ludzkiej egzystencji zostają zatarte. Mija kilka tysiącleci i z niewiadomych przyczyn zarówno Senku, jak i Taiju budzą się z kamiennego snu, równocześnie zdając sobie sprawę, że być może są jedynymi żyjącymi ludźmi na Ziemi.

Od pierwszych stron historia jest mało angażująca, poza kilkoma ciekawymi pomysłami. W dodatku trudno poczuć większą sympatię do skrajnych charakterów bohaterów, których dialogi, poza ciekawymi wtrąceniami naukowymi, nie należą do zbyt udanych. Cała historia sprawia wrażenie bardzo powierzchownie i szybko nakreślonej, zaś wydarzenia jakby na siłę otoczono postapokaliptycznym światem. 

Mieszane uczucia mam co do humoru towarzyszącego dwójce protagonistów. Riichiro Inagaki stawia tu głównie na postać Taiju, aby podciągnąć jego wizerunek umięśnionego półgłówka o uczciwych intencjach. Jego rozmowy z piekielnie inteligentnym Senku są częstą wymianą szyderstw tego drugiego.

Oczywiście historia broni się kilkoma pomysłami, jak zamienieniem ludzi w kamień czy zestawieniem naukowca i mięśniaka o niezbyt dużym intelekcie. A kiedy do dwójki bohaterów dołączają następni, to robi się jeszcze ciekawiej.

Mimo wszystko pierwszy tom Dr. Stone’a nie zyskał mojej sympatii. Oczywiście doceniam pracę Boichiego, jak i pomysły Riichiro Inagaki, niemniej na tę chwilę powieść najbardziej cierpi przez rozmowy postaci. Gdyby dialogi Senku i Taiju pozbawić czasem prześmiewczego tonu oraz wpleść w nie więcej dyskusji o problemach nowej rzeczywistości, zdecydowanie byłoby lepiej. Nie jest powiedziane, że tak nie będzie w kolejnych tomach… za co trzymam kciuki!

 

dr-stone-1Ocena: 5/10

Seria: Dr. Stone
Scenariusz: 
Riichiro Inagaki

Rysunki: Boichi
Tłumaczenie: Agnieszka Zychma
Wydawnictwo: Waneko
Premiera: 22 listopada 2019

 

 

Scythe

Dziękujemy wydawnictwo Waneko za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.