(Recenzja) Druuna #2: Stwór. Drapieżna

Erotyki rządzą się własnymi prawami. Częstokroć fabuła schodzi w nich na najodleglejszy plan i stanowi jedynie pretekst do prezentowania kolejnych – mniej lub bardziej subtelnych – kadrów, pobudzających wyobraźnię. Druuna jest pod tym względem wyjątkiem, choć… nie do końca.

W drugim tomie trafiamy na pokład statku kosmicznego, mijającego tajemniczą asteroidę. Dowódca okrętu imieniem William doznaje niezwykłej wizji, w której wędruje po labiryncie i natrafia na Druunę. Wiedziony iluzją postanawia zbadać asteroidę wraz z niewielkim zespołem podkomendnych.

Nie da się ukryć, że Paolo Eleuteri Serpieri poza kreśleniem dziesiątek krągłości i jednoznacznych – wszakże o dwuznaczności nie może tu być mowy – póz bohaterek chciał dostarczyć także ciekawej historii w klimatach postapo/s-f. Nie wyszło idealnie, ale to właśnie ta otoczka wynosi Druunę ponad wiele innych komiksowych erotyków. W pierwszym tomie bardzo silnie odczuwało się inspiracje powieścią pt. Non stop Briana W. Aldissa, wznowionej ostatnio przez Domy Wydawniczy Rebis w serii Wehikuł czasu. Tym razem Serpieri korzysta z nieco innych motywów, lecz w dalszym ciągu miesza niebezpieczne mutanty, iluzje, poczucie zaszczucia i erotykę. Choć to ta ostatnia dominuje.

Trudno odmówić Włochowi ciekawych pomysłów na urozmaicenie kolejnych seksualnych przygód Druuny – i nie tylko jej – aczkolwiek ponownie nie są w stanie wybrzmieć przez staroszkolną narrację. Ściany tekstu w chmurkach dialogowych nie irytowałyby w takim stopniu, gdyby nie dwie zasadnicze kwestie. Po pierwsze, bohaterka wielokrotnie rzuca naiwne i głupiutkie uwagi lub zdania świadczące o obawie o dalszy los. Jest tego jakby mniej niż w jedynce, ale i tak daje się we znaki. Po drugie, w obrębie tej samej chmurki zdarzają się zdania mówiące czytelnikowi dokładnie to samo, będące swoistym powtórzeniem. Niestety po tylu zabiegi narracyjne wypadają niekorzystnie, chociaż można to zrzucić na karb wieku pozycji.

Nieodmiennie korzystnie wypadają ilustracje. Serpieri ponownie odmalowuje świat wyniszczony, brudny i okrutny, doprawiając go potężną dawką erotyki. Warto zaznaczenia jest fakt, że już pierwszy tom obfitował w sceny seksu i drugi dostarcza ich w podobnej ilości. Są za to zauważalnie śmielsze. Bardzo dobrze wypada polskie wydanie – przeszło 100 stron w dużym formacie ze złotym tłoczeniem na okładce i dodatkową obwolutą robią wrażenie. Do tego na końcu albumu czeka nas galeria ilustracji i kilka stron szkiców.

Jak dotąd Druuna trzyma równy poziom i choć fabularnie mogłoby być znacznie lepiej – zawiodły niestety metody narracyjne – to i tak jest to pozycja godna uwagi dla fanów erotyków i świetnych ilustracji w ogóle.

 

druunaOcena: 7/10

Seria: Druuna
Scenariusz: 
Paolo Eleuteri Serpieri

Rysunki: Paolo Eleuteri Serpieri
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Wydawnictwo: Kurc
Liczba stron: 152
Premiera: maj 2017

 

Say My Name

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.