(Recenzja) Dzikie karty. Tom 7. Ręka umarlaka

Ręka umarlaka to ciekawy przypadek. Z jednej strony to już siódma część Dzikich kart – zarazem czwarta dotycząca wyborów prezydenckich w USA – z drugiej to swego rodzaju uzupełnienie fabularne dla poprzednich książek. I jako takie niektórych wciągnie, a innych rozczaruje.

O tym, jak skończyła się świetnie prowadzona kampania wyborcza Grega Hartmanna i jego rywalizacja z ojcem Barnettem, dowiedzieliśmy się w Ukrytym Asie. Jednak na przestrzeni siedmiu tomów autorzy pod pieczą redakcyjną George’a R.R. Martina powołali do życia całe mrowie postaci i postanowili jak największą ich liczbę zaangażować w polityczne batalie senatora Hartmanna. Trudne zadanie zakończyło się sukcesem, bo Ukryty As przyniósł bardzo ciekawe rozstrzygnięcie najważniejszych wątków tetralogii, zapoczątkowanej przez Wyprawę Asów.

Niestety, aby faktycznie owo zakończenie było niczym dobry akcyjniak z pogranicza superhero i thrillera, Martin musiał skumulować najważniejsze partie dostarczonych tekstów właśnie w szóstym tomie. Siódmy zaś, czyli omawiana Ręka umarlaka, przedstawia nam niuanse śledztwa w sprawie śmierci Poczwarki, właścicielki Kryształowego Pałacu, oraz próby udowodnienia, że Greg Hartmann to psychopatyczny As, który niebawem może zasiąść na fotelu prezydenta Stanów Zjednoczonych. Obie sprawy próbują rozwiązać prywatny detektyw Jay Ackroyd oraz samozwańczy mściciel Yeoman.

Największą wadą i zarazem zaletą Ręki umarlaka jest duża doza przewidywalności. Kto nie ominął Ukrytego Asa, ten wie, jak skończą się polityczne perypetie i jak potoczą się losy większości bohaterów, co dla części czytelników będzie słabostką tego tomu. Z drugiej strony siódma część pozwala w pełni poznać wszystkie wydarzenia, które doprowadziły do ujawnienia zbrodni Hartmanna oraz przede wszystkim poznać szczegóły dotyczące śmierci Poczwarki. Poza tym, mimo że na celowniku bohaterów wciąż znajduje się kandydat na prezydenta USA, to polityki jest niewiele. Autorzy poszli w kierunku czarnego kryminału w częściach poświęconych Ackroydowi i nieco bardziej typowemu dla Dzikich Kart miszmaszu superhero z wątkami traktującymi o odpowiedzialności za własną moc, kulcie jednostki oraz standardowo już poruszanymi w Dzikich kartach nierównościami społecznymi.

Ręka umarlaka to przyjemna odskocznia, pozwalająca zaczerpnąć oddechu od politycznych batalii, które w poprzednich tomach były już męczące. Jednocześnie to w tej części aspekt supermocy został najbardziej ograniczony, a na pierwszy plan wysunęły się iście kryminalne śledztwa.

 

reka-umarlakaOcena: 7/10

Seria: Dzikie karty
Autor: 
George R.R. Martin, John Jos. Miller
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Stron:
440

Premiera: 20 listopada 2017

 

Say My Name

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.