(Recenzja) Dzikie karty. Tom 8. Jednookie Walety

Ręka umarlaka zakończyła kolejną linię fabularną Dzikich Kart, która kładła nacisk na wybory prezydenckie i dzieje Grega Hartmanna. Jednookie Walety rozpoczynają nowe wątki.

Wydawać się mogło, że po Ręce umarlaka kolejna część skupi się na Hiramie Worchesterze i rozprawie sądowej w jego sprawie. To jednak tylko preludium do głównego dania Jednookich Waletów. Do Dżokerowa przybywa niejaka Cody, która dzięki sile charakteru i doświadczeniu medycznemu szybko staje się prawą ręką doktora Tachiona w należącej do niego klinice. Takizjaninowi przyda się każda pomoc, ponieważ na ulicach pojawił się nowy gang, którego członkowie opanowali moc przenoszenia własnych umysłów do ciał innych ludzi, wykorzystując swe ofiary do podłych czynów i porzucając je, aby poniosły konsekwencje.

Jednookie Walety są tomem przejściowym i noszą wszelkie znamiona tego stanu rzeczy. Pojawiają się nowi bohaterowie, kilku wcześniej wspomnianych dostaje więcej miejsca, a jednocześnie spora część tych dobrze już znanych odsuwa się w cień. Jedną z największych zalet tego tomu jest Cody, charakterna lekarka, która świetnie sprawdza się zarówno w solowych scenach, jak i bardziej żywiołowych wymianach zdań chociażby z Tachionem. Ewolucja tego ostatniego niestety pozostawia trochę do życzenia, bo bardzo gładko przeszedł nad utratą ręki do porządku dziennego. Poza tym jasnym punktem jest zupełnie odrealniony i przez to pasujący do superbohatersko-komiksowego sztafażu Dzikich Kart wątek poświęcony Kuriozum. Dziwadło powstało na skutek oddziaływania takizjańskiego wirusa na trójkę osób, stanowiących teraz jedną istotę. Tkwiące w niej osobowości walczą o kontrolę i nieustannie próbują odnaleźć się w – nie tylko swojej – skórze.

Mimo wyraźnych zalet Jednookie Walety to część zaledwie przeciętna. Pisarze dopiero zarysowują nowe intrygi, wprowadzają na scenę swoich aktorów i budują fabułę wokół gangu skoczków. Warto przeczytać, jeżeli zależy wam na jak najpełniejszym obrazie Dzikich Kart, lecz bądźcie gotowi, że to w dużej mierze preludium do właściwej historii.

jednookie waletyOcena: 6/10

Seria: Dzikie karty
Autor: 
George R.R. Martin, John Jos. Miller
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Stron:
550

Premiera: 9 lipca 2019

 

Say My Name

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.