(Recenzja) Gdzie dawniej śpiewał ptak

Linia wydawnicza Wehikuł czasu rozrasta się coraz bardziej, przeplatając dzieła autorów doskonale znanych nad Wisłą jak Joe Haldeman, Arthur C. Clarke i Harry Harrison, z utworami sygnowanymi przez co prawda mniej rozpoznawalnych pisarzy, jak Daniel Keyes i Kate Wilhelm, lecz nie mniej wartymi uwagi.

W Gdzie dawniej śpiewał ptak Kate Wilhelm roztacza wizję postapokaliptyczną – epidemia przetrzebiła organizmy żywe, stan zasobów naturalnych również się pogorszył, a swoją cegiełkę dołożyły dezinformacja i konflikty także na szczeblach międzynarodowych. Rodzina Sumnerów, obawiając się końca ery ludzkiej, tworzy odizolowany ośrodek, aby zapewnić przetrwanie naszemu gatunkowi. Dzięki zasobom i wiedzy udaje im się przedłużyć szanse homo sapiens. W tym celu rozpoczynają klonowanie nie tylko zwierząt, ale także ludzi.

Postapokalipsa w popkulturze najczęściej kojarzy się z Falloutem czy Mad Maxem a zatem sprowadza się do świata napromieniowanego, zasiedlonego wprawdzie przez ludzi, lecz takich, w których pierwotne instynkty dawno wzięły górę. Pustynne rejony, resztki cywilizacyjnego dorobku, samotni wędrowcy, gangi i walka o każdy rupieć sprzed lat to dobrze znane widoki. Wilhelm napisała Gdzie dawniej śpiewał ptak jeszcze przed powstaniem wspomnianych wyżej serii gier i filmów. Zamiast na atomowej pożodze i bestialskim świecie zwróciła swoją uwagę ku klonowaniu. Co posłużyło jej do przemyśleń na temat natury człowieka, jego roli w społeczeństwie, a nawet – popularnego w naszych czasach – zamknięcia się w bardzo wąskich specjalizacjach oraz wyzbycia indywidualizmu na rzecz zbiorowości.

Wilhelm przekonuje, jak dramatyczne skutki może nieść bezrefleksyjne zanurzenie się w swoich obowiązkach. Przyjęcie narzuconych przez otoczenie poglądów i sposobu myślenia, czy porzucenie kreatywności na rzecz codziennej rutyny. Autorka słusznie zwraca uwagę, że człowiek jest istotą stadną, jednakże wielokrotnie musi się od swego stada oderwać. Pewne rzeczy przepracować indywidualnie lub w bardzo wąskiej grupie najbliższych osób.

Nadal aktualnie

To, że Wilhelm wychodzi od pomysłu klonowania, nie oznacza, iż książka jest upstrzona technicznymi szczegółami. Tych mamy naprawdę bardzo mało i napotykamy się na nie jedynie na początku. Potem całą uwaga skupiona jest na ośrodku. W pewnym momencie klony zaczynają przewodzić innym klonom i starają się przedłużyć nasz gatunek. Podobieństwo fizyczne i dążenie do przedłużenia egzystencji nie sprawiają jednak, że można ich pomylić z ludźmi. Kolejną kwestią, jaką podnosi Wilhelm, jest natura – ale i tu pisarka jest daleka od zadęcia czy haseł z podrzędnych gazet i czasopism. To nie manifest ekologiczny, choć potęga natury akcentowana jest w całej powieści.

Gdzie dawniej śpiewał ptak to interesująca opowieść, która wykorzystuje domieszki postapo do socjologicznych rozważań o ludzkiej naturze, rolach społecznych, osobowościach zbiorowych, indywidualizmie i świecie naturalnym. Pozbawiona technicznych dywagacji po przeszło 40 latach od wydania wciąż pozostaje aktualna.

 

Ocena: 8,5/10

Seria: Wehikuł czasu
Autor: Kate Wilhelm
Wydawnictwo: Rebis
Stron: 296
Premiera: 21 lipca 2020

 

 

 

Say My Name

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.