(Recenzja) Koło Czasu. Tom 3. Smok odrodzony

Przeznaczenie to paskudna sprawa. Przekonuje się o tym Rand al’Thor, w trzecim tomie Koła Czasuborykający się z własnym dziedzictwem, po tym jak został powszechnie uznany za Smoka odrodzonego, mającego poprowadzić ludzi do triumfu w ostatecznym starciu z siłami ciemności. Problem w tym, że poza pokonaniem Czarnego korzystanie z Jedynej Mocy może sprawić, że postrada zmysły, a bliskim mu osobom nie będzie dane poznać świata bez władcy ciemności.

Przy okazji recenzji poprzednich tomów Koła Czasu wskazywałem na bardzo wyraźne inspiracje Władcą Pierścieni J.R.R. Tolkiena i początek trzeciego tomu również nasuwa podobne skojarzenia. Otóż Rand, na skutek nawiedzających go snów, postanawia wymknąć się ze wspólnego obozowiska i samotnie ruszyć do miasta Łzy, gdzie czeka nań przeznaczenie. Jednocześnie w pogoń za nim rusza trójka innych bohaterów. Czy te rozgałęzienia fabularne nie brzmią znajomo? Na szczęście diabeł tkwi w szczegółach i chociaż pewne pomysły Roberta Jordana przywodzą na myśl dzieła Tolkiena, to jednak w Smoku odrodzonym pisarz wyraźnie odcina się od inspiracji na rzecz własnych rozwiązań. Dzięki temu czytelnicy dostają wciągającą opowieść spod znaku fantasy.

Miłośnicy Randa mogą poczuć się nieco rozczarowani, gdyż przez lwią część powieści znajduje się na uboczu. Cieszy za to więcej miejsca dla innych istotnych postaci, jak chociażby Egwane, Elayne, Mata, Perrina i Loiala. Szczególnie przyjaciele Randa z Pól Edmonda nie mogą narzekać na brak uwagi i to dobre posunięcie, bo poświęcone im fragmenty pozwalają lepiej poznać bogaty oraz wciąż rozwijany świat. W przeciwieństwie do Wielkiego polowania w trzecim tomie właściwa fabuła zawiązuje się dużo wcześniej, choć Jordan czasem niepotrzebnie wydłuża sceny. Największym zarzutem jest jednak coś innego – w drugiej części cyklu bohaterowie poszukiwali Rogu Valere, teraz zaś Rand ma zdobyć miecz, który reaguje jedynie na wezwanie Smoka odrodzonego, co ma potwierdzić, że młody al’Thor jest kimś więcej, niż tylko kolejnym fałszywym Smokiem. Potężne artefakty to nie pierwszyzna w fantasy, aczkolwiek z lekką obawą spoglądam w kierunku następnych. Oby Rand nie potrzebował całego składziku podobnych przedmiotów, nim ruszy na Czarnego.

Smok odrodzony to powieść ciekawsza i trzymająca znacznie równiejsze tempo niż Wielkie polowanie. Robert Jordan wzbogaca stworzony świat oraz snuje kolejne wątki wokół znanych już postaci. Dla miłośników fantasy to rzecz jak najbardziej godna polecenia.

 

kolo-czasu-smok-odrodzonyOcena: 7,5/10

Seria: Koło Czasu
Autor:
Robert Jordan
Wydawnictwo: 
Tłumaczenie: Katarzyna Karłowska
Liczba stron: 862
Premiera: 7 kwietnia 2020

 

Say My Name

Dziękujemy wydawnictwu Zysk i S-ka za przekazanie egzemplarza książki do recenzji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.