(Recenzja) Oprawca Boży

Chociaż o Eugeniuszu Dębskim wielokrotnie słyszałam, to nie miałam okazji sięgnąć po jego książki. Zmieniło się to gdy Fabryka Słów wydała Oprawcę Bożego w ramach serii Polskie Fantasy.

Ponad dwustustronicowa powieść przedstawia losy Durkissa, zabójcy będącego na służbie u boga N’gadufala. Wspominany protagonista Durkiss od swojego boga dostaje długie i złożone zadanie. Musi wytropić człowieka imieniem Mastermarg, a także jego córkę. Następnie ojca zabić, a kobietę zbezcześcić na oczach widowni. Problem w tym, że na jego drodze staje Ozjana, przez którą szybko zaczyna wątpić w słuszność swojego celu, a to jedynie początek nachodzącej gonitwy myśli. Im bliżej celu, tym więcej rzeczy działa na jego niekorzyść.

Niestety pomimo często spotykanych pochwał twórczości wrocławskiego pisarza, po Oprawcy Bożym mam wiele mieszanych emocji z dominacją tych mniej przychylnych. Zamysł historii oraz niektóre elementy świata są tu niegłupie, ale w żadnym razie pisarz nie wykorzystał ich potencjału. Historia rozwija się ciężko, mało intrygująco i brakuje jej napięcia. Owszem ciekawie jest poznać świat przedstawiony, czy niektóre celne spostrzeżenia głównego bohatera, ale niestety tyczy się to raptem pierwszych rozdziałów. Największym i jednym z nielicznych plusów jest sposób ukazania relacji Durkissa do boga N’gadufala, na tym polu łatwo dostrzec maluczkość oprawcy bożego względem potężnego bóstwa, obojętnego wobec posłańca.

Później wszystko przyćmiewają ciężkie, mało naturalne i nieinteligentne dialogi bohaterów. Z jednej strony spodziewamy się wyrafinowanego zabójcy, cichego i przypominającego kata, a otrzymujemy chłopa z umysłem nastolatka. Durkiss dość łatwo daje się wodzić za nos, szybko porzuca swoje ideały na rzecz kobiety, a w dodatku w niektórych scenach sprawia wrażenie bezmyślnego wojaka, napakowanego testosteronem. I tak jest do ostatnich stron.

Kreacja Durkissa jest za lekka i zbyt powierzchowna. W dodatku obraz doświadczonego zabójcy szybko pryska w momencie spotkania Ozjany. Relacja pomiędzy dwójką bohaterów jest dziwna, nienaturalna i przede wszystkim niepasująca do całości – tak do obrazu zabójcy, jak i misji zleconej przez boga. Czy taki był zamysł pisarza? Ciężko powiedzieć, w każdym razie muszę przyznać, że Oprawca Boży to jedna z najsłabszych powieści, jakie miałam okazję czytać w serii Polskie Fantasy. Zdecydowanie plasuję ją poniżej Świątyni na bagnach i Księgi Zepsucia.

 

Oprawca-bozyOcena: 4,5/10

Seria: Polskie Fantasy
Autor:
Eugeniusz Dębski

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Stron: 243
Premiera: 7 czerwca 2019

 

 

Scythe

Dziękujemy wydawnictwu Fabryka Słów za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.