(Recenzja) Pan Światła

Jedni mają potężne artefakty wzmacniające aspekty, inni mogą liczyć jedynie na ponowne odrodzenie się w nowym ciele. Jedni muszą żyć w zgodzie z religią, inni nimi rządzą. Jedni mogą dostąpić boskiej reinkarnacji, inni z niej spadają. Jedni walczą dla ludzi, inni walczą przeciw ludziom. Oto Pan Światła Rogera Zelaznego.

Na skolonizowanym globie grupa ludzi “Pierwszych” zyskała kontrolę nad środkami techniki i stała się nieśmiertelna, dzięki przenoszeniu swojej świadomości do nowych ciał i potężnej broni zwanej Atrybutami. Rządzą tym światem pod postacią hinduistycznych bogów – Brahmy, Kali, Kriszny. Jednak w cieniu czai się ten, kto dawno temu zwał się Buddą/Samem, a który w tej chwili ponownie odważa się wystąpić przeciwko tyranii istniejących ogów.

Roger Zelazny bardzo powoli buduje świat Pana Światła. Nim tak naprawdę przejdziemy do sedna, czyli głównych konfrontacji między Samem a resztą bogów, pisarz zahacza o problemy religijne, etyczne czy polityczne. Część z nich wydaje się banalna, a niektóre nad wyraz ciekawe. Pokazuje wiele zależności, jak i wiele negatywnych aspektów związanych z reinkarnacją, sondowaniem ludzkich umysłów, czy wpływem zaawansowanej technologi – a już zwłaszcza wymiany ciał – na świat ludzi. Całą powieść jesteśmy świadkami ścierania się dwóch idei i sił, które próbują wywalczyć swój obraz nowego świata.

Niestety poza ciekawym światem, doświadczamy przeskoków w czasie pomiędzy początkowymi rozdziałami a dalszymi wydarzeniami. Odnoszę wrażenie, że pierwsza połowa książki, chociaż kreśli fundamenty świata pod nadchodzące konflikty, to pozostaje bardzo ciężka w odbiorze. Wydarzenia trzeba śledzić z odpowiednią koncentracją, zwłaszcza jeśli hinduizm pozostaje nam obcy.

Tak czy inaczej, Zelazny bardzo fajnie bawi się pomysłami. Z jednej strony wykorzystuje proste motywy, a z drugiej ubiera wszystko w skomplikowane nazewnictwo i nie mniej fantazyjne kształty. Istotny jest tu element hinduizmu, dominujący całe tło i kulturę, przez który powieść jest momentami trudna w odbiorze. Dostajemy bardzo wiele wtrętów religijnych, a równocześnie technologicznemu postępowi poświęcono dość oszczędne opisy.

To przeładowanie informacjami ustępuje dopiero w połowie książki, kiedy Zelazny schodzi z budowania świata przedstawionego na rzecz głównych postaci i ich coraz silniej rozwijających się relacji. Nie brakuje pomniejszych intryg, przyjacielskich uścisków i wzajemnych urazów, a także miłosnych uniesień, przywiązania oraz konsekwencji błędnych decyzji. Jedni bohaterowie zmieniają strony toczącego się konfliktu, inni są mordowani.

Pan Światła nie jest powieścią łatwą, pokuszę się wręcz o stwierdzenie, że jest to dzieło trudne i egzotyczne ze względu na nawiązania do hinduizmu, a także wymagające od czytelnika nieco wytrwałości, ale jest to trud, który w pewnym momencie wynagrodzi. Poza tym pomysły tu się pojawiające z pewnością posłużyły za inspiracje kolejnym pisarzom. Samo przenoszenie świadomości do nowych ciał w tej chwili kojarzy mi się chociażby z Modyfikowanym Węglem, który ostatnio doczekał się świetnego serialu o tym samym tytule.

 

Pan ŚwiatłaOcena: 7,5/10

Autor: Roger Zelazny
Wydawnictwo: Zysk i S-Ka
Tłumaczenie:Piotr W. Cholewa
Stron:
336

Premiera: 20 marca 2020

 

 

Scythe

Dziękujemy wydawnictwu Zysk i S-ka za przekazanie egzemplarza książki do recenzji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.